Pathred Bleach PBF Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Statystyki Rejestracja  Zaloguj  Album
 Ogłoszenie 

Zapraszam do wzięcia udziału w pozafabularnej -> sesji osadzonej w settingu wikingów


Poprzedni temat :: Następny temat
Eterno Nada - Dom Makoto
Autor Wiadomość
Fusae
[Usunięty]

Wysłany: 2011-05-04, 01:27     

///Sorki, że krótkie, ale dopiero muszę się wdrążyć po powrocie :)///

Nie do końca ogarnęłam co się stało. W jednej chwili obok Letal'a stał jego sobowtór, a ten pierwszy nagle zniknął jakby zmieniając się w obłok pary. Zassała go dziwna szczelina w rzeczywistości i pozostawił po sobie puste miejsce.
Spojrzałam po sobie i po Yamashicie, który teraz jednak był oderwany od świata i patrzył w czarny krzyżyk Quincy zwisający z jego wyciągniętej dłoni na hebanowym łańcuszku.
- Co to ma wszystko znaczyć? - zapytałam sama siebie pod nosem i westchnęłam.
Przeszłam kilka kroków, stając przed cienistym łożem na którym leżeli, ukryci pod półprzezroczystą warstwą cienia Utek z Drako.
- Letal? Możemy w końcu przejść do rzeczy - wiesz, że bardzo mi zależy na tym by stać się silniejszą. Dla Hanou, dla Yamasia i dla pamięci Inochi'ego. Pomszczę go, pomszczę w ten sposób, że zlikwiduję ostatecznie istotę, która była przyczyną tego całego zamieszania - przyczyną choroby mego przyjaciela. Nie mamy czasu do stracenia - zrobię wszystko, tylko po to by osiągnąć swój cel - poświęcę nawet swoją duszę, aby osiągnąć to co sobie założyłam! - powiedziałam głośnio, z każdym zdaniem podnosząc głos, aż w końcu wykrzyczałam ostatnie słowa prosto w twarz rogatego arrancara.
- Fu-chan... Nie denerwuj się, aż tak. Letal nie jest niczemu winien - wydaje mi się, że ma jakieś powiązania z Mortal'em, ale nie mów tego Yamasiowi, nie rań go jeszcze bardziej - wiesz co przeżywa. - Onimate mówiła swym melodyjnym głosem w sposób znany tylko mi - uspokajała mnie powoli, aż w końcu wróciłam do stanu eutymii.
- Jestem gotowa! - warknęłam niemalże dobywając obu mieczy, po czym stanęłam w rozkroku i wymierzyłam jednym z nich w arrancara - Obiecałeś pomoc! Dotrzymaj tego!
 
     
Letal
[Usunięty]

Wysłany: 2011-05-05, 14:51     

- - MG MODE - -


Wokół sylwetki postaci, która była idealnym sobowtórem Letala zatańczyły cieniste smugi. W momencie, gdy Fukutaichou Kidou Shuu wyciągnęła w jego stronę miecz, dwie lance wytworzone z cienia oplotły ów wyciągnięte ostrze i wyrwały go z dłoni młodej porucznik.
- Fusae, musisz się nauczyć kilku rzeczy - po pierwsze, przenikliwości umysłu. Tego ci brakuje. Jeśli naprawdę chcesz stać się potężniejsza, to będziesz musiała poddać się kilku moim testom, które sprawdzą twoją wytrzymałość zarówno fizyczną i psychiczną, a także i duchową. Jestem to niby arrancarem, lecz moim drugim ja jest nauka, wiedza. Mam dość dużo informacji o tym, jak skonstruowane jest pełne uwolnienie i postaramy się doprowadzić do tego byś osiągnęła to najszybciej jak się da. - Letal mówił cicho i spokojnie, raz po raz stawiając kroki wokół Fusae, zaś cieniste macki lewitowały w powietrzu i niosły miecz jasnowłosej shinigami. Drugie z ostrzy nadal pozostawało w jej dłoniach i tam chyba miało już pozostać, choć nikt nie znał intencji Cienia.
Yamashita wpatrywał się w tym czasie w czarny krzyżyk Quincy, który bezwładnie zwisał z jego dłoni. Nagle ten zabłysł szkarłatnym światłem, które wniknęło w ciało chłopaka. W jego oczach pojawiła się nagle pustka - zamknął się w jego własnej rzeczywistości.


"Umysł Yamashity"

Hej... słyszysz mnie?
Halo...
Yamashita?
To ja... Yamasiu usłysz mnie...
No dalej chłopcze, wiem że mnie słyszysz...
Odpowiedz...


Yamashita ocknął się w swoim pokoju, w domu Makoto umiejscowionym na obrzeżach Karakury. Nie było to marne odbicie w Eterno Nada, nic nie było tutaj szare, lecz pełne pięknych kolorów. Był wieczór, późny wieczór, a przez okno w pokoju chłopaka wpadało miękkie, srebrzyste światło. Chwilowa dezorientacja zmieniła się w szok, gdy uświadomił sobie, że obok niego leży ktoś o ognistoczerwonej czuprynie. Po policzkach czarnowłosego chłopaka spłynęły łzy.
- Inochi? - przemknęło przez jego myśli. Wtedy rudowłosa postać obróciła się i uśmiechnęła do niego.
- Wiedziałem, że nie zapomnisz tego jak naprawdę wyglądam... - rzekł smutno Getsuei - Chciałbym cię przytulić - powiedział, lecz nic nie zrobił.


Yamashita osunął się na podłogę, co Fusae powinna była skwitować zduszonym okrzykiem - zważywszy oczywiście na to, że wcześniej krzyżyk Inochi'ego rozbłysnął szkarłatem.
- Nie martw się nim, wróci do siebie - to prezent od Inochi'ego. Teraz chodź za mną - powiedział Letal, rzucając tylko okiem na Yamashitę, który rozpłynął się w fotelu, zaś czarny krzyżyk Quincy lewitował w powietrzu, na wysokości czoła.
 
     
Yamashita
[Usunięty]

Wysłany: 2011-05-05, 18:21     

Od momentu dostania do ręki czarnego Koujaku, które należało do Inochi'ego czas jakby zwolnił. Kształty wydawały się rozmyte, a każde słowo dudniało w mych uszach. Uniosłem powoli dłoń by przyjrzeć się czarnemu krzyżykowi, który w łagodnym świetle wydawał się nieco emanować energią - znaną mi energią. Po mych policzkach znowu popłynęły łzy. Dlaczego Inochi zniknął? Co się stało? Dlaczego się ze mną nie pożegnał? Te słowa odbijały się wewnątrz mojej głowy i dobijały mnie coraz bardziej.
Nagle krzyżyk rozbłysł na zdobieniach szkarłatem i wtedy zapadło się...
Czułem, że leżę w miękkim łóżku, które tak dobrze znałem.
Czyżby to wszystko mi się śniło? Cały ten koszmar ostatnich sześciu lat? Strata Inochi'ego? Pozostawienie go?
Hej... słyszysz mnie?
Halo...
Yamashita?
To ja... Yamasiu usłysz mnie...
No dalej chłopcze, wiem że mnie słyszysz...
Odpowiedz...

Usłyszałem przez sen. Otworzyłem jedno oko, byłem skierowany w stronę okna, przez które wpadała łagodna, księżycowa łuna. Obróciłem się i otworzyłem szeroko oczy ze zdziwienia - leżał tam Inochi. Skierowany do mnie plecami - ze swoją rudą czupryną, którą widywałem tak rzadko. Czyżby właśnie miała miejsce remetamorfoza, tylko wtedy wyglądał normalnie.
Ciało, ciepłe ciało Getsuei obróciło się i zauważyłem, że Inochi patrzy w moje oczy swoimi szmaragdowymi oczami - uśmiechał się smutno.
- Wiedziałem, że nie zapomnisz tego jak naprawdę wyglądam... - urwał, nie wiedziałem, czemu jego twarz pomimo uśmiechu wyraża głęboki smutek, coś mi tutaj nie pasowało - Chciałbym cię przytulić - dodał.
Przytulić?! Wiec dlaczego tego nie zrobi? Dlaczego nie przytuli mnie i nie będzie blisko mnie tak jak kiedyś?
- Dlaczego jesteś... dlaczego jesteś smutny? - zapytałem. Znów płakałem, widok Inochi'ego napawał mnie po równi smutkiem i szczęściem, że znów jest obok. Ale coś tutaj nie gra.
- Ino.. - przytuliłem go mocno, tak mocno jakbym chciał, żeby już na zawsze był obok, żeby nie odchodził - a wtedy...
Przytulałem powietrze...
- Inochi!? - krzyknąłem przerażony, gdy zorientowałem się, że nadal przede mną leży. Ale nie mogę go dotknąć, a wrażenie ciepła jego osoby zniknęło.
Widzę go...
Słyszę go...
Ale go nie czuję...
Czy tak będzie już zawsze?
 
     
Letal
[Usunięty]

Wysłany: 2011-05-07, 13:39     

- - MG MODE - -


Letal uśmiechnął się gdy Yamashita został wciągnięty do świata snów. Wiedział bowiem, że tam bądź co bądź nie zrobi sobie krzywdy choćby bardzo tego chciał. Arrancar spojrzał na wyrażające obojętność oblicze Quincy i posmutniał, może to dlatego, że w pewnym sensie po przemianie w Letala - Mortal stał się osobą pełną uczuć i wrażliwości, dlatego też zważając na uczucia swojego brata do tego oto młodego Quincy chciał sprawić, by ten był bezpieczny - nawet jeśli będzie go musiał karmić kłamstwami.
Uniósł wzrok i spojrzał głęboko w oczy niemalże białowłosej shinigami, widział w nich płonącą niczym ognie piekielne determinację, coś czego dawno już nie dane mu było oglądać.
- Świadomość tego, że jesteś aż tak zdeterminowana i będziesz w stanie poświęcić wszystko bardzo mnie pociesza. Wszystko bowiem będzie prostsze, niż wtedy gdybyśmy to mieli zrobić na siłę. Muszę poznać większość twoich barier. Każdą z nich. Każdą z nich musimy przełamać - niejednokrotnie... - Tutaj urwał, przechadzając się dookoła kobiety, po czym szepnął jej do ucha stojąc za nią. - ... będzie się to mogło skończyć twoją śmiercią. - Podniósł wzrok i uśmiechnął się cynicznie.
Pstryknął palcami i otworzył jedną z Sombra Gargant, to dziwne przewężenie czasoprzestrzenne - tym razem otwarte było w sposób najbardziej niezwykły - albowiem łączyło swymi przejściami jeden i ten sam świat.
- Po drugiej stronie... przygotowany jest twój poligon treningowy. Owe przejście będzie tutaj stało do czasu, dopóki nie będziesz w stanie uwolnić w pełni swojego miecza - pamiętaj, że może to potrwać nawet kilka lat. Niemniej... - Obszedł kobietę i stanął przed nią - Postaramy się skrócić ten czas do minimum. A teraz zapraszam - powiedział skłaniając się lekko i wskazując dłońmi na czarny portal.


"Umysł Yamashity


Inochi pobladł, a po jego policzku popłynęły kryształowe łzy, które szybko docierając do podbródka kapnęły na ramię Yamashity... Nie dało się ich odczuć. Zniknęły gdzieś w przestworzach.
- Dlatego chciałbym cię przytulić... - powiedział znów, jego głos stał się cichszy.
Szmaragdowe oczy przebiegały raz po raz ciało Yamashity. Czarnowłosego Yamashity. Czarnowłosego?
Tak. Yamaś wglądał teraz tak jak przed sześcioletnią rozłąką, czarne włosy i tatuaż na przedramieniu. Gdyby nie ten symbol, gdyby nie on - zapewne Inochi nie rozpoznał by go po powrocie do Karakury.
Nagle Yamashita poczuł ciepło, ciepło ciała Inochi'ego.
- To wiara... Jestem tutaj bo chce tego twoje serce, ale wahasz się. Nie wiesz czy naprawdę chcesz mnie przy sobie, nie wiesz czy nadal potrzebujesz mnie - Inochi'ego. Tęsknisz za tym rudowłosym Quincy, który przez swój egoizm pozwolił zginąć Rezoshiemu. Pozwolił odejść Yoshiemu, wtedy gdy bardzo potrzebował przyjaciół, wtedy gdy nic poza tęsknotą za tobą się nie liczyło. Cóż, błędów przeszłości nie da się wymazać. Moja dusza zaklęta jest w amulecie, który dostałeś od Letala. Jednak, jeśli nie będziesz chciał mnie całym sercem - wtedy zniknę, na zawsze. Albowiem jedynym warunkiem przebywania mej duszy tutaj jesteś ty, jest miłość do ciebie i twoja miłość. Brak któregokolwiek z tych czynników sprawi, że zniknę. - Uczucie ciepła na udzie, albowiem tam spoczywało udo Inochiego się nasiliło. - Zostałem tutaj ponieważ kurczowo trzymałem się mojej miłości - nawet śmierć nie była w stanie jej przerwać. Yamasiu... Tylko czy utrzymasz mnie przy sobie, czy pozwolisz odlecieć ku nieznanemu? - Albowiem nie jest mi pisane Soul Society... - zapytał Inochi i zagłębił się w hebanowe oczy Makoto, który teraz miał mętlik myśli w głowie.
 
     
Yamashita
[Usunięty]

Wysłany: 2011-05-24, 10:29     

Przestałem rozumieć to, co działo się wokół mnie. Nie mogłem pojąć jak to jest możliwe, przecież jego już nie ma, a mimo wszystko go widzę. Inochi zbladł a po jego policzku płynęły łzy. Dlaczego? Czy powiedziałem coś nie tak? A może zrobiłem coś, co go urzekło? Po chwili powiedział, że dlatego chciałby mnie przytulić. Więc to o to chodziło.
-Gdybym tylko mógł i gdybym tylko wiedział jak Inoś. Pomógłbym Ci. Zrobiłbym wszystko, co tylko w mojej mocy, aby Ci pomóc. Jednak obawiam się, że to już chyba nie możliwe i sam bardzo dobrze o tym wiesz. Im bardziej to sobie uświadamiam, tym mi ciężej.- Odpowiedziałem. Nagle zrobiło się ciepło, zacząłem czuć ciało Inochiego. Tłumaczył mi, że jest to spowodowane wiarą i tym, że tego chce moje serce. Uważa, że nie wiem czy nadal potrzebuje Inochiego?! Co za bzdury!
-Jasne, że Cię potrzebuje. Jak w ogóle mogłeś tak pomyśleć, że jesteś mi obojętny i zbędny? Przecież Ty zawsze będziesz tym samym, Inochim a ja zawsze będę tym samym Yamasiem, choćby nie wiadomo, co! Nie możemy się poddawać i Ty nie możesz też tak po prostu sobie odejść!- Wręcz krzyczałem na niego. Przypomniał mi o śmierci Rezo-kun, jak i odejściu Yoshiego-san. Powróciły wspomnienia nie koniecznie miłe, na mojej twarzy pojawiło się kilka kropel łez.
-Inochi to wszystko jest już nie ważne, chciałbym w końcu zapomnieć o tym cholernym, przeklętym lesie, w którym odszedł Rezoshi. Cieszę się, że teraz tam gdzie się obecnie znajduje jest mu dobrze, bo tak mu na pewno jest prawda? A co do Yoshiego? Tak naprawdę to był jego wybór i my nic z tym nie mogliśmy zrobić. Przestańmy się w końcu nawzajem obwiniać a w zamian za to my bądźmy silniejsi, aby im pokazać, że to wszystko, co robimy to robimy to dla nich, że zawsze o nich pamiętam i zawsze będziemy pamiętać!- Odpowiedziałem i spojrzałem na amulet, który wręczył mi Letal gdyż Inochi uważał, że jego dusza jest w nim zaklęta. Wytłumaczył mi zasady działania amuletu. Będę musiał poszukać jakiegoś sposobu, żeby go z niego wyciągnąć. Co raz mocniej czułem ciepło bijące od Inochiego. Próbowałem go pocałować, jednak moje starania…
-Inochi, wszystkiego dowiesz się w swoim czasie. Obiecuje.- Na razie taka odpowiedź musiała go satysfakcjonować.
 
     
Letal
[Usunięty]

Wysłany: 2011-05-24, 16:31     

- - MG MODE - -


Yamashita wydobył z siebie kilka prawd. Prawd o tym, że Inochi nie jest mu obojętny, o tym, że chciałby pomóc biednej duszy, która już dawno powinna opuścić ziemski padół. Lecz jak na ironię - miłość podsycona ogromną tęsknotą pozwoliła rudowłosemu Quincy utrzymać się na świecie. Dusza związała się z tym, co symbolizowało dawne jestestwo chłopaka o szmaragdowych oczach - z czarnym krzyżykiem Quincy, który poniekąd był zwiastunem zmian zachodzących w duszy Inochi'ego.
Getsuei westchnął słysząc słowa Makoto.
"Wszystkiego dowiesz się w swoim czasie."
Obietnica ciężka do spełnienia, lecz nie niemożliwa - jednakże czas, przez który Inochi będzie mógł nadal manifestować swoją osobę i możliwie swe istnienie nie jest nieograniczony.
Jednakże, starszy Quincy był ubezpieczony - mniej więcej już wiedział co go czeka, a to wszystko wypływało z duszy Yamashity, z tego czego sam przed sobą nie potrafił odkryć, jednakże tkwiło w nim.
- Yamasiu, odpowiedzi jest wiele i każda wymaga czasu. Prawda? - zapytał retorycznie patrząc przy tym w jakiś punkt zawieszony w mroku - Ale... Czas jest względnością i nie warto się do niego przywiązywać. Sześcioletnia rozłąka nie pozbawiła mnie uczuć, nie wymazała tego co do ciebie czuję, a przeciwnie wręcz to nasiliła. Czekałem i mógłbym czekać dalej gdyby nie choroba, która dręczyła mnie przez poprzednie trzy lata. Trzy lata męki niezwykle głęboko wryły się mi w pamięć, lecz... twoja obecność działa jak balsam dla mej duszy.
W tym momencie Inochi chwilowo przybrał w pełni materialną formę. Yamashita mógł czuć, jak przyciśnięte udo Getsuei'a do jego własnego pulsuje od krwi przepływającej tętnicami. Nieco wilgotna skóra przylgnęła lekko do jego własnej.
- Gdzieś tam w tobie nadal tli się potrzeba. Potrzeba Inochi'ego. Tylko... tylko jak długo to potrwa. Mam w sobie dwie sprzeczne teorie. Pierwszą jest pozostanie ze mną, utrzymywanie mnie i kochanie - a co za tym idzie dawanie mi miłości, głównego źródła mego istnienia. Ale czy kochanie ducha, czy kochanie istoty niematerialnej nie jest utratą własnej szansy na kochanie kogoś, kto odwzajemni tę miłość? Boję się utraty ciebie, lecz jestem świadom, że odchodząc utracę wszystkie wspomnienia - ma dusza dołączy do wielkiego splotu energii - z której powstaną nowe dusze, nowe istoty żywe - zdolne do fizycznej i emocjonalnej miłości. Tak jak Rezoshi i Yoshi mogę stać się przyjemnym wspomnieniem, wspomnieniem tych chwil w których płakaliśmy i śmialiśmy się. Kochany... Gdyby istniała szansa na ponowne ściągnięcie mnie tutaj - nie wiem czy chciałbym tego, tylko ze względu na ciebie. Możesz kochać kogoś nowego, miłość cię nie ograniczy. Tylko. Czy jesteś gotów porzucić mnie i szukać nowego partnera życiowego, z którym być może przeżyjesz kolejne lata i być może w którego ramionach zaśniesz po raz ostatni - dołączając do kuzynów Gosetsuke i do mnie w świecie, który czeka na nas po drugiej stronie. Wybierz czy to pożegnania nadszedł czas czy może nie, może będziemy walczyć o mnie i o nas?
Inochi sam do końca nie wiedział czym jest kierowana jego mowa. Bardzo zawiła i filozoficzna wypowiedź, która dawała dwudziestosześcioletniemu Quincy wiele do myślenia. Wybrać miłość do Inochi'ego czy pożegnać się z nim już po raz ostatni i szukać kogoś nowego? Inochi miał tak naprawdę nadzieję na to, że Makoto wybierze walkę - lecz nie chciał go ograniczać, zresztą po tylu przejściach będzie kochał młodego bezinteresownie, choćby i miało to być nieodwzajemnione...
 
     
Yamashita
[Usunięty]

Wysłany: 2011-05-24, 20:40     

Po moich słowach, w których obiecałem, że wszystkiego dowie się w swoim czasie, naszła go chwila zwątpienia. Widziałem, że Inochi bał się niektórych słów może nawet i gestów. Nie wiem czy po prostu nie chciał powiedzieć czegoś, co mogłoby mnie spłoszyć. Tylko czy warto? Przecież wróciłem tu tylko po niego i dla niego, więc dlaczego każe mi jeszcze czekać bądź wybierać?
-Inochi czy Ty nadal nie zauważyłeś, że znów jestem tutaj? Czy przychodziłbym do Ciebie tylko po to by zrobić Ci nadzieję i pozwolić znów cierpieć? Nie zapominaj, że Yamasiowi ciężko jest się zebrać na jakiś gest a mimo wszystko wyszedł jakiś. Czy uważasz, że przyszedłem tu po to, aby przypomnieć Ci o moim istnieniu i znów je zatracić? Nie! Przyszedłem tu do Ciebie, aby pomóc Ci wrócić do świata żywych, do mnie! Abyśmy mogli zemścić się na tym, przez którego tak bardzo cierpisz, przez którego tak bardzo cierpimy. Nie pozwolę, aby bezkarnie chodził po tym świecie, czy po swoim świecie za to, co Ci zrobił.- Złapałem amulet, który dostałem od Letala. Przyjrzałem się mu uważnie i kontynuowałem – Nic się nie zmienił, jest nadal taki sam, jaki był, gdy odchodziłem. Wiem, że możemy liczyć na pomoc ze strony Fusae, może ona będzie mogła coś wymyślić i razem, kiedy połączymy siły uda nam się wszystko cofnąć. Przecież i tak nic na tym nie tracimy, więc możemy spróbować. Tylko musze wiedzieć, że Ty też tego chcesz. – Dokończyłem. Teraz ja nie byłem pewien tego wszystkiego. Może to zbyt wiele słów wypowiedzianych w tak krótkim czasie. Może potrzebujemy czasu, aby pojąc, w jakiej obecnie znajdujemy się sytuacji. Przecież nie jesteśmy w stanie tak szybko tego wszystkiego ogarnąć. Yamaś poczuł udo Inochiego na swoim udzie. Czyżby Inoś był jakby taki obecny? Czy on to wszystko robi tylko po to bym czuł, że tak naprawdę się nie zmienił i nadal jest tą samą osobą? No właśnie tylko czy on jest osobą? Kim lub czym on teraz jest?
 
     
Letal
[Usunięty]

Wysłany: 2011-06-06, 01:26     

- - MG MODE - -


W momencie gdy Fusae weszła do portalu, który przygotowała jej stworzona przez Letala iluzja jego własnej osoby - owa iluzja przeszła kilka kroków i stanęła na przeciwko nie kogo innego jak Hanou.
- Nie wiem jak wyobrażasz sobie dalsze tutaj przebywanie... Wiesz, że trening Fusae potrwa dłużej niż by się mogło zdawać. Nie martw się o nią, nie pozwolę by stała się jej krzywda - nie tutaj. Dalej. O ile sam nie chcesz przejść tego treningu, to poleciłbym ci jak na razie powrót do Soul Society. Utawarerumono cię tutaj nie widział, ani też zapewne nie pamięta tego co się tutaj zdarzyło - przypomni sobie w odpowiednim momencie i tym gorzej dla niego. - Iluzja urwała i spojrzała dookoła. Yamashita nadal był zatopiony w transie, ciekawe jak długo to jeszcze będzie trwało i co Inochi tam z nim wyprawia? Pomyślał Letal poprzez swoją iluzję.
- No dobrze, otworzę ci portal do ustronnego miejsca, idealnego do otworzenia bramy, tak że nikt tego nie zauważy. - Kończąc zdanie Letal niemalże niezauważalnie wyciągnął z pochwy złote ostrze i sieknął nim dwa razy przez tors Hanou, co ten przyjął ze zrozumieniem, aniżeli z zaskoczeniem. Jednak ból był, a San Seki mimowolnie złapał się za zranione miejsce.
- Powiesz, że walczyłeś z Fusae i że zostałeś pokonany. Wymyśl coś jeszcze.
- Kidou... Inukai nie walczyłaby beż użycia kidou, na szczęście wiemy jakich kidou.
Hanou przyłożył dłoń do swojej nogi i zamykając oczy powiedział inkantację trzydziestego trzeciego zaklęcia. Kula wybuchła, a pomieszczenie wypełnił dym, który rozwiał się po chwili.
- Dobrze, teraz zmykaj.
Hanou wstał i utykając podszedł do Sombra Garganty, skinął głową i zniknął w jej czeluściach.

San Seki pojawił się w najmniejszym pokoju domu Makoto i wiedział co musi uczynić. Skoncentrował się i otworzył Bramę Senkai w którą to skoczył i używając Shunpo skierował się ku Soul Society.

- - MG MODE - -


Nagle coś pękło, dało się to odczuć - a już na pewno odczuł to Yamashita, który wewnątrz mógł poczuć przeraźliwy chłód. To chłód rozpadu, rozpadu tego co już dawno powinno było się rozpaść. Uczucia jakimi darzył Inochiego wywołały sprzężenie zwrotne i wszystkie na razu uderzyły w niego ze zdwojoną siłą.
- Yamashita. Rozumiem - powiedział Inochi uśmiechając się do na powrót białowłosego chłopaka.
- Od momentu kiedy przedstawiłeś mi się jako Isoshi skończyło się w naszym życiu coś ważnego. Co? My. Po prostu my. Złamały się wszelkie lody, spłonęły mosty - a mi samemu nie starczyło życia by sprawić, że będę dla ciebie kimś ważnym, znów tym kimś. Skąd to wiem? Stąd, że w tym momencie czytam z ciebie jak z otwartej księgi. Wybacz mi Yamasiu, kochany mój, musisz ruszyć w swoją stronę, musisz szukać nowego przeznaczenia, to u mojego boku dobiegło końca... Jestem tylko cieniem przeszłości, to co robię teraz odbije się w mojej wieczności. Jestem jak refleks światła tańczący po powierzchni srebrzystej tafli lustra, strzaskanego lustra jakim mogę nazwać swoje przeszłe życie. Istnieję i istniałem dla ciebie i miej mnie w sercu już na zawsze. Chciałbym, byś nigdy o mnie nie zapomniał. Ciepło jakie chciałem ci dać, może nie byłem praktyczny i nie byłem w stanie zawsze cię chronić - w zamian dawałem ci miłość. Straciłem cię na sześć lat i teraz przychodzi nam to rozliczyć. Gdzieś tam w gwiazdach zapisane jest, że kiedyś znów się spotkamy i wtedy oboje będziemy wiedzieć kim dla siebie jesteśmy... Ja czuję chłód - wiesz to. Wiesz, że przemawiam do ciebie po raz ostatni, wiesz że już nigdy się nie spotkamy. Wiesz kim byłem i kim byłbym gdybym tylko mógł być. Przykro mi Yamashita, tak bardzo chciałem być ciebie wart i tak bardzo chciałem cię odzyskać... Tak bardzo... - Z każdym słowem Inochi jakby przygasał i smutniał. Jego rude włosy wpierw zmatowiały, po czym stały się szare, zupełnie szare... Uśmiech na jego twarzy przygasł, a po policzkach płynęły łzy. Wiedział, że zbliża się koniec jego istnienia - istnienia dla Yamashity.
Czym był omam który przejawił się Yamashicie? Umierającymi wspomnieniami miłości, która dla Inochiego była celem życia, tak właśnie kończy idealistyczne pojęcie zakochania. Kochał Yamashitę sercem i duszą, po czym go stracił. Cierpiał przez wiele lat, a gdy jego ukochany wrócił, wiedział że już go nie ma - że uczucie to jest ślepe. Chciał je utrzymać - lecz mu się nie udało... Yamashita, Yamashita już nie był w stanie utrzymać tego co kiedyś było ciepłem miłości, zblakł gdzieś pod drodze, a jego wnętrze zatarło sens kochania tej osoby... Zwietrzała miłość już nigdy nie wróci, po prostu ostatecznie rozwieje się gdzieś na boki i tak zakończy się jej los.
- Żegnaj skarbie... - Inochi pocałował Yamashitę w czoło, po czym rozwiał się w przestrzeni.
Yamashita leżał sam, sam na łóżku które nie pamiętało już zapachu Ino. Pokój zapomniał o jego istnieniu, ścian nie zdobiły zdjęcia, w szafach nie wisiały ubrania...
Inochi nigdy nie istniał...


[Hanou - zt]

Nagle iluzja przerwała się. Zarówno Yamashita jak i Fusae mogli to odczuć w sposób dość nieprzyjemny. Na powierzchni ich ciał zebrały się ładunki elektryczne, które elektryzowały całą przestrzeń wokół i zakrzywiały pole widzenia. Yamashita przebudził się, lecz nie mógł się poruszyć, zaś Fusae zastygła w bezruchu. Przed ich twarzami pojawiło się widmo. Nie Letal'a, a Mortala.
- Fusae, masz misję do spełnienia - lecz to twoja przyszłość. Nasze ścieżki już się nie zbiegną - żegnaj wierna towarzyszko.
Fusae ujrzawszy to została wessana do czarnego wiru, który wypluł ją gdzieś w karakurze.
- Zaś co do ciebie Niszczycielu. Zapewne się spotkamy, a wtedy nadejdzie czas rozrachunku.
Powiedziawszy to twarz Mortala oblizała lewy policzek Yamashity i zachichotała szaleńczo, zaś Quincy poczuł jak spada. Otwarta pod nim SG wciągnęła go i wypluła w jakimś przeklętym barze.

Koniec transmisji.
Ostatnio zmieniony przez Letal 2011-07-21, 15:49, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Szybka odpowiedź
Użytkownik: 


Wygaśnie za Dni
 
 
 
 
 
 
 



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template bLock v 0.2 modified by Nasedo
Strona wygenerowana w 2,6 sekund. Zapytań do SQL: 26


Załóż : Własne Forum lub Własną Stronę Internetową