Pathred Bleach PBF Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Statystyki Rejestracja  Zaloguj  Album
 Ogłoszenie 

Zapraszam do wzięcia udziału w pozafabularnej -> sesji osadzonej w settingu wikingów


Poprzedni temat :: Następny temat
Amazońska dżungla
Autor Wiadomość
Ryjek 
Moderator
Power in a Name


Stanowisko: Segunda Espada
Zanpakutou: Nocturno Lobo
Ressurection: Ganido
Multikonta: Benvolio | Mercutio
Wysłany: 2011-05-25, 22:25     

Lobo w spokoju lizał miejsca najbardziej zranione przez tego psychopatycznego aniołka, czekając na rozwój wydarzeń i regenerując siły. Gdy powróci do formy miecza będzie zapewne w opłakanym stanie. Kawałkiem blachy i niczym więcej. Wilk podniósł ku górze jedną z łap i krytycznym wzrokiem przyjrzał się wystającemu spomiędzy pozlepianej błotem i krwią sierści śnieżnobiałym piórkiem. Z nieukrywaną odrazą i wstrętem zamachał parokrotnie kończyną, by pozbyć się świństwa należącego do duchowego denata. Następnie przelotnie zerknął na konającą nieopodal Shinigami. Jej energia duchowa wskazywała, iż nie wiele dzieliło ją od śmierci. Nocturno na powrót spojrzał w oczy stojących w krzakach obwiesiów i warknął w ich stronę:
- A co ja, biuro podróży? Może myślicie, że jestem wyleniałym kundlem z Niekończącej się Opowieści, który zabierze waszą pedalską parkę na swoim grzbiecie w kierunku zachodzącego słońca wprost do krainy wiecznej szczęśliwości?
Kolejny zwierzęcy śmiech zaistniał pośród amazońskiej dżungli. Parę okolicznych ptaków poderwało się jak na komendę z koron palem i odleciało zaniepokojone hałasem.
Sorry złotko, nie ten adres.
Zanim drapieżnik zdołał uraczyć zgromadzonych kolejnym cynicznym komentarzem ociekającym od chamskiej ironii jego ciało poczęło się z wolna dematerializować. Niczym wirtualny futrzak zbudowany z milionów pikseli kolejne cząsteczki jego ciała znikały w eterze. Wilk ułożył się wygodnie na podmokłym kawałku ziemi, by procedura teleportacji przebiegła bez zakłóceń.
- Ryuuzaki się za mną stęsknił, więc adios motherfuckers.
Gdy proces dematerializacji doszedł już niemal do pyska Lobo zdołał powiedziedzieć jeszcze:
- A i jeszcze jedno... Jeśli wilczy szczeniak ma do was jakąś sprawę, to na pewno nie omieszka się z wami rychło spotkać.
Krótkie Pyk! i arrancarowego ducha zanpakutou nie było już na tym tropikalnym zadupiu.

_________________
Reiatsu Bazowe: 53
Aktualne Rei: 88
Aspekt Śmierci: Negacja
Stan zdrowia: full wypas // lekko poniszczony biały płaszcz z kapturem

Ryuuzaki Theme
Ryuuzaki Entrance Theme
Resurrection Rampage Theme
Ryuuzaki Battle Theme

“Shinigami...? Are we supposed to accept the existence of such a thing...?”

 
 
     
Martin 


Dywizja: Ex XI
Wiek: 162
Zanpakutou: Yogari
Multikonta: Gilbert Xelim
Wysłany: 2011-05-26, 14:10     

Pozory nie myliły, wystarczyło samo poznanie Oscuridada, żeby wiedzieć czego spodziewać się po jego Zanpakutou. Nie pozostało nic więcej, jak po prostu zamieszkać w tej cholernej dżungli. No, zawsze jeszcze mogłem pieszo wrócić do jakiegoś pierwszego lepszego miasta, gdzie istniały wszelakie środki transportu. To akurat nie sprawiło by żadnego zawodu, pobiegałbym trochę w powietrzu omijając sobie przeszkody. I jeszcze zostawała sprawa tej całej blond laseczki leżącej i wykrwawiającej się na tropikalnej ziemi. Spojrzałem na Shisuia znaczącym wzrokiem.
-Nie wiem jak Ty, ale ja po prostu sobie tutaj usiądę i porozmawiam z moim Zanpakutou. Mam ochotę spuścić komuś niezłe manto. No, Ty rób sobie co chcesz, możesz nawet zabawić się z truchłem.
W tym momencie głową skinąłem na konającą shinigami a następnie usiadłem na ziemi po turecku. Położyłem miecz na kolanach i oparłem na nim opuszki palców. Powoli wprowadzałem się w trans, mający na celu zabranie mnie do świata wewnętrznego. Ciemność, ciemność i ciemność po raz trzeci. Nie potrafiłem się skupić w środku dziczy. Dźwięki wkurzającej fauny rozpraszał bardziej, niż wzmacniacz czterystu watowy pod samym uchem.
-Co teraz?
Rzuciłem mimochodem.
_________________
Shi-Kai
Ban-Kai
Ban-Kai + Maska
Szkoła Wyrzutków Theme
Martin's Theme
Martin's Entrance Theme
Martin Vaizard's Theme
Battle Theme
Number of the bea...XI division
Bazowe Reiatsu: 35
ARD(Aktualne Reiatsu Dziwko): 75
Kolor Reiatsu: Czerwony
Stan zdrowia - Uzdrowiony.
Stan gigai - Se leży gdzieś, ale żywe.
Maksymalny czas utrzymania maski - 2 tury
Największy Wróg - Coburg Sux
Rywal - Ryuuzaki
Ten kawałek sygnatury jest uczczeniem pamięci po największym rewolucjoniście, wspaniałym mężu stanu, jedynym słusznym autorytecie Pathreda, chwała mu i jego czynom, Boże błogosław Pathreda i DARAGON Kinga
Pathred Group! Zapraszam!


JOLO
 
 
     
Daragon 
Administrator
Prof. Stalowa Dłoń


Dywizja: XII
Stanowisko: Porucznik
Zanpakutou: Leucaspis
Ressurection: 21
Wysłany: 2011-05-27, 00:18     

To co wyzwala.

Anzhela:
Przyjąć je czy nie
Choć białe jest jak śnieg
To ja ostrze właśnie takie chciałam mieć
Dobre to czy złe
Mam już dosyć takich pytań
Moich pragnień ktoś nareszcie
Pojął skryty sens

Jutro wróci szary dzień
Dzisiaj mnie ocal
Dziś zamierzam żyć
Jutro będę spać
Zrobię to co chcę
Choćby jeden raz
Co w tym złego, żeby być sobą
Żeby być młodą
Kochać i tańczyć
Poczuć się wolną

Wolna jak ptak
Niczym anioł co na skrzydłach mknie
Lekka jak wiatr
Kiedy w lustrze wody budzi się

Arma Cantus:
Idź tam, dokąd serce się rwie
Nie myśl czego będziesz jutro żałować

Anzhela:
Chcę już poddać się
Chciałabym oddać się
A jeśli ma to zniszczyć mnie
I tak się sama nie obronię

Anzhela, Arma Cantus:
To co wyzwala
Silniejsze od nas samych jest
To co zniewala
Ważniejsze od nas samych jest
Już czas tam iść
Już czas tam biec...

Lalka znikła. Tajemniczy mistrz marionetek - los porwał ją w tylko mu znanym tańcu. Sznurki i żyłki podrygiwały, tak jakby miały zaraz się splątać i zakończyć ten pełen wdzięków rytm. Słońce błysło na moment niespotykanie mocno. Trwało to moment. Perfidny koniec rozegrał to tak jak mistrz. Nasze spostrzeżenia i zmysły zawiodły w porównaniu z nieobliczalną nieprzewidywalnością. Polemika nie miała sensu. Anzhela wygrała. Było to pyrrusowe zwycięstwo. Paradoksalnie jej umysł został zniewolony. Walczyła o wolność a ostało jej się to czego nienawidziła. Cofnęła się teraz o zbyt wiele mostów, ale żyła i to mogło by mieć jakieś znaczenie. Gdyby w tym momencie miało dla niej jakąś wartość. Dystans pomiędzy nią a światem był zbyt wielki. Jednocześnie budziła lęk, bo taka była jej istota. Znikła. Pozostały tylko pióra, które dotąd nigdy nie dotykały ziemi.

[zt]
_________________


Reiatsu Bazowe: 27
Aktualne Reiatsu: 27
Stan Zdrowia: Błogosławiony.

Arma Cantus - Not myself tonight
Anzhela Stein Theme - My Apocalypse
Mjollnir Theme - Spit it out

"I dziwił się Anhelli, że była spokojną
o przyszłość, popełniwszy niegdyś zbrodnię
wielką, a nawet krwią mając znamazane
ręce."

- "W mroku gwiazd", Tadeusz Miciński



Jak dobrze wiecie BRIO+ jest najlepszym PBF'em na świecie.
 
 
     
Shisui 
Mistrz Gry


Wysłany: 2011-06-18, 13:08     

Wszystko się pochrzaniło i to wsyztsko przez tego durnego kundla Ryuu. Shisui z checia by sobie teraz z nim porozmawiał w cztery albo i wiecej oczu, no ale Segunde lepiej zostawić Martinowi, w końcu to on się już za nim ugania nie wiadomo jak długo i nie wypada mu tak zabierać zdobyczy sprzed nosa. Gdy wilk zniknął były kapitan odwrócił sie do swojego towarzysza.
-W sumie to nic tu po nas, może wrócimy do Karakury i zobaczymy co tam sie dzieje, a Ryuuzaki na pewno odnajdzie naz w odpowiednim czasie.
Po tych słowach sam przymknął oczy i starał się porozumieć z własnym zanpakutou. Coś go jednak wypchnęło, jakby nieznana siła. Nieznana, albo i znana, gdyż czuł ją gdy zakłądal maske tu w amazonii, jak i za pierwszym razem gdy pojawił się jego wewnętrzny hollow. Jego oczy otwarły sienagle, a białka przez chwilę były jeszcze czarne.
-To się dobrze nie skonczy.
Rzucił pod nosem właściwie sam do siebie i czekał na Martina.
_________________
Bazowe Reiatsu: 35
Aktualne Reiatsu: 20
Stan zdrowia: zdrowy
Limit maski: 2 posty.


Shisui Theme
Vizard Theme
Duch Zanpakutou
 
 
     
Martin 


Dywizja: Ex XI
Wiek: 162
Zanpakutou: Yogari
Multikonta: Gilbert Xelim
Wysłany: 2011-06-23, 17:23     

Podrapałem się gwałtownie po głowie i spojrzałem na swojego towarzysza z lekkim żalem w oczach. Wiem, że nie wiedział co chcę jeszcze powiedzieć, ale mniej więcej mógł się domyślać. Westchnąłem, posiedziałem jeszcze chwilę w ciszy i wreszcie zebrałem się na wypowiedzenie magicznego zdania.
-Jesteśmy w środku dżungli, powiedz mi, jak chcesz stąd trafić do Karakury?
Cóż, pomysł nie był do końca pozbawiony sensu i bardzo możliwy w wykonaniu, ale zależało mi na wkradnięciu się w szeregi Oscuridada. Trenowałem ciężko i przebyłem długą drogę, by w jakikolwiek sposób mu dorównać. Gdy walczyłem z nim za pierwszym razem nie odpuściłem sobie tej przegranej. Co gdybym miał zrobić to teraz? To by było nie do pomyślenia.
-Przykro mi Shisui, rób co chcesz, ale ja mam zamiar póki co tu zostać. Złapanie tego drania wiele dla mnie znaczy, kwestia honoru i dumy, rozumiesz o co mi chodzi?
Cóż, nie byłem typem człowieka znającym się na surwiwalu, ale mając zanpakutou i magiczne moce, nie trudno jest przetrwać w dżungli. To był jeden z tych momentów, kiedy jest się tak blisko celu, niemalże ma się go w dłoni, a On po prostu pryska, jak mydlana bańka.
-Sam już nie wiem co mam robić.
Dodałem jeszcze, na wpół zrezygnowany. Iść albo czekać, oto było pytanie, jeszcze ciężej by mi było znaleźć na nie odpowiedź, niż na pytanie egzystencjalne Hamleta.
_________________
Shi-Kai
Ban-Kai
Ban-Kai + Maska
Szkoła Wyrzutków Theme
Martin's Theme
Martin's Entrance Theme
Martin Vaizard's Theme
Battle Theme
Number of the bea...XI division
Bazowe Reiatsu: 35
ARD(Aktualne Reiatsu Dziwko): 75
Kolor Reiatsu: Czerwony
Stan zdrowia - Uzdrowiony.
Stan gigai - Se leży gdzieś, ale żywe.
Maksymalny czas utrzymania maski - 2 tury
Największy Wróg - Coburg Sux
Rywal - Ryuuzaki
Ten kawałek sygnatury jest uczczeniem pamięci po największym rewolucjoniście, wspaniałym mężu stanu, jedynym słusznym autorytecie Pathreda, chwała mu i jego czynom, Boże błogosław Pathreda i DARAGON Kinga
Pathred Group! Zapraszam!


JOLO
 
 
     
Shisui 
Mistrz Gry


Wysłany: 2011-07-26, 18:03     

W sumie, to tego czekania W sumie, to tego czekania było już za dużo. Nie miał zamiaru siedzieć tu tylko dlatego, że Martin widzi w tym wyższy cel. Kapitan w pełni rozumiał jego potrzeby i postanowił je uszanować, dlatego też nie będzie go ciągnął na siłę.
-Wiesz, że w Karakurze więcej się dzieje i jest większe prawdopodobieństwo spotkania kogoś, kto otworzy nam przejście do Heco Mundo.
W sumie to taka była prawda. Bo po co mają czekać tu, aż ten cały Ryuu się zjawi. Nie lepiej samemu go dopaść. Na pewno pomoże to jakoś zapulsować. Pokazali by, że potrafią podjąć jakaś inicjatywę, a nie tylko korzystają z pracy innych. Z resztą sam Shisui chciał już zwiększyć swoją siłę. Nie tą pochodzącą od zanpakutou, a tą drugą, złą. Moc, która od samego początku go kusiła. W sumie to były momenty, w których chciał się jej całkowicie oddać i przejść całkowicie na tą drugą stronę. Zatraciłby jednak wtedy wszystko o co tak długo walczył i stał by się bezmyślnym pustym. A cytując Szekspira, lepiej znosić zło znane, niż rzucać się w nowe.
-Żegnaj Martin. Mam nadzieje, że jeszcze się kiedyś spotkamy.
Po tych słowach wstał i przy pomocy shunpo oddalił się z tego miejsca.

z/t
_________________
Bazowe Reiatsu: 35
Aktualne Reiatsu: 20
Stan zdrowia: zdrowy
Limit maski: 2 posty.


Shisui Theme
Vizard Theme
Duch Zanpakutou
Ostatnio zmieniony przez Shisui 2011-07-26, 18:03, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Norie
[Usunięty]

Wysłany: 2011-08-17, 23:00     

Mgła była gęsta i intensywnie różowa. Niczym sny sześciolatki potraktowanej landrynkami z LSD. Przynajmniej ta wewnątrz umysłu Norie, która nawiasem mówiąc czułaby się, gdyby w ogóle się czuła, niczym wyżej wspomniana sześciolatka po LSD. Mgła, która otulała jej ciało, lepiąc się do niego jak wilgotny muślin była bowiem zwyczajnie biaława. Białawy był również obraz hollowa w jej majakach. Rozżarzony do białość, bezlitośnie trawił jej wnętrze, obojętny na pozornie kojąca wilgoć otoczenia. Gorączka szeptała do niej czule, a jej głowa, tak bardzo, bardzo ciężka, gorąco pragnęła rozsadzić samą siebie od środka. Hollow kusił. Jak w mętnym niezrozumiałym śnie, nie wiadomo czym, dlaczego i czy w ogóle, a jednak ona czuła się kuszona i coraz trudniej było jej się opierać. Samoistnie narodziła się myśl, że poddanie się uwolni ją od katorgi wewnętrznego pożaru. Po cóż jej było panowanie nad własnym ciałem, skoro to ciało było wypaloną łupiną? A jednak... nie mogła się przemóc.
W końcu otworzyła oczy, szorstkie i wyschnięte, jakby pod powiekami miała piasek. Stanowiło to wysiłek tak monstrualny, że przez jakiś czas po prostu leżała i odpoczywała. Później przekręciła się na bok targana torsjami, ale w jej żołądku nie było nic, co mogłaby zwrócić. Nie było nawet śliny w ustach, która mogłaby wyciec jej z kącika wyschniętych warg. Potem znowu leżała, tyle, że na brzuchu. Aż w końcu zobaczyła krople wilgoci na rozłożystym liściu tuż przy jej twarzy i nagle przypomniała sobie, że żyje. I ma życiowe potrzeby. Łapczywie zlizała z liścia całą wodę, a potem z jeszcze jednego i jeszcze i jeszcze. Gdyby jej oczy były zdolne produkować łzy rozpłakałaby się. Zamiast tego zaniosła się kaszlem, suchym i gwałtownym, wbijającym w jej płuca ostre szpony bólu.
Gdy kaszel ustał zaczęła myśleć. Z myślami przyszła złość z powodu tego żałosnego położenia i było to najsilniejsze co czuła od bardzo długiego czasu. Jej skórę pokrywała sól z kropelek potu, jej usta były suche i spierzchnięte, kończyny drżały pod wpływem własnej niemocy. Norie była wściekła, wściekła i rozczarowana. Mogła zrobić tylko jedno. Wstać i udać się gdzieś, gdzie znajdzie kogoś przeciwko komu będzie mogła skierować swoją wściekłość. I wziąć prysznic. Koniecznie.

[zt]
 
     
Martin 


Dywizja: Ex XI
Wiek: 162
Zanpakutou: Yogari
Multikonta: Gilbert Xelim
Wysłany: 2011-10-05, 12:01     

Nie wiem ile czasu minęło odkąd Shisui udał się w swoją stronę a Norie przemknęła amazońskim szlakiem. Cały czas byłem skoncentrowany na medytacji i rozmowach ze swoim Zanpakutou. Czekałem na Oscuridada, ale gnojek się nie pojawił. Szczyt arogancji, kazać na siebie czekać taką ilość czasu. Pozbierałem się z ziemi i stanąłem w miejscu. Brak perspektyw, jakiegokolwiek planu, kompanów. To ten ciężki moment, gdy człowiek ma ochotę uchlać się jak świnia i zapomnieć o wszystkim. Pozostało mi wrócić tam, gdzie wszystko się zaczęło, do Nowego Yorku. Zawsze mogło być gorzej, mogłem znaleźć się w Australii albo Afryce i nie miałbym zielonego pojęcia jak przedostać się z kontynentu na kontynent. Nie chciałem wracać na Bronx, nawet jeśli jesteś już niewidzialny dla ludzi to i tak nie możesz tam odetchnąć z ulgą. Same wydarzenia które można zaobserwować są dołujące. Zatem nie miałem już żadnej alternatywy niż jak wrócić się do Azji, do Karakury. W tym mieście od zawsze miejsca miało więcej skandali niż w polityce. Zatem, komu w drogę temu sandały zwinęli. Wypiąłem pierś i dziarsko ruszyłem przed siebie.
[z/t]
_________________
Shi-Kai
Ban-Kai
Ban-Kai + Maska
Szkoła Wyrzutków Theme
Martin's Theme
Martin's Entrance Theme
Martin Vaizard's Theme
Battle Theme
Number of the bea...XI division
Bazowe Reiatsu: 35
ARD(Aktualne Reiatsu Dziwko): 75
Kolor Reiatsu: Czerwony
Stan zdrowia - Uzdrowiony.
Stan gigai - Se leży gdzieś, ale żywe.
Maksymalny czas utrzymania maski - 2 tury
Największy Wróg - Coburg Sux
Rywal - Ryuuzaki
Ten kawałek sygnatury jest uczczeniem pamięci po największym rewolucjoniście, wspaniałym mężu stanu, jedynym słusznym autorytecie Pathreda, chwała mu i jego czynom, Boże błogosław Pathreda i DARAGON Kinga
Pathred Group! Zapraszam!


JOLO
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Szybka odpowiedź
Użytkownik: 


Wygaśnie za Dni
 
 
 
 
 
 
 



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template bLock v 0.2 modified by Nasedo
Strona wygenerowana w 0,21 sekundy. Zapytań do SQL: 27


Załóż : Własne Forum lub Własną Stronę Internetową