Pathred Bleach PBF Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Statystyki Rejestracja  Zaloguj  Album
 Ogłoszenie 

Zapraszam do wzięcia udziału w pozafabularnej -> sesji osadzonej w settingu wikingów


Poprzedni temat :: Następny temat
Pustynia na dalekim zachodzie
Autor Wiadomość
Alvaro Encierro
[Usunięty]

Wysłany: 2012-04-03, 14:34     

Septima nie był wcale zdziwiony takim obrotem spraw, ponieważ był świadomy tego, że pojedynek nie był równy. Trzech na jednego, tak to wyglądało. Chociaż teraz ex- espada był jedynie marną kupką popiołu, w głowie Alvaro wciąż mnożyły się niezliczone pytania. Sam nie zdawał sobie sprawy z tego, że były drugi espada walczył z pozostałą dwójką drugi raz. Drugi raz pokonali go we trzech. Encierro nie był typem przeciętnego arrancara, którego natura jest iście awanturnicza. Czasami miewał gorsze dni, ale rzadko okazywał arogancję, czy agresję wobec innych mieszkańców Hueco Mundo. Zwykle był po prostu cichym mężczyzną, który nie wpycha nosa w nieswoje sprawy. Tylko gdy emocje na jakiś czas brały górę, osobowość tego Espady zmieniała się.
-Postaram się, by wiadomość o zebraniu wszystkich arrancarów dotarła do każdego.- powiedział, gdy Terceta zarządził takie przedsięwzięcie. Nie był skory do wysłuchiwania wszystkich jego rozkazów, lecz uważał, że to ma sens. Czasami nawet Arrancar może stać się dobrym strategiem. Mimo to w Las Noches wciąż brakowało Primery. Takie były przynajmniej odczucia Alvaro.
-Co do poszukiwań, oczywiście zajmiemy się nimi od zaraz. Możesz na nas liczyć, Terceta Espada.- Po początkowym spojrzeniu na twarz trzeciego, Encierro zerknął prawie niezauważalnie na Gilberta. Miał nadzieję, że ten także weźmie się za robotę. Nie miał najmniejszego zamiaru spędzać tutaj najbliższych kilku dni, by odnaleźć kwaterę kupi marnego, nic nie znaczącego pyłu.
Arrancar podszedł do owej bezbronnej kupki, by przyjrzeć się temu, co jeszcze przed chwilą było walecznym wojownikiem. Klęknął, opierając jedno kolano o ziemię, by po chwili zgarnąć garść tajemniczego proszku w dłoń. Zapewne nie zrobiłby tego, gdyby nie miał rękawic, jednak w tej sytuacji prawdopodobnie nic mu nie groziło.
~Dziwne, przecież to nie jest do końca normalne, gdy ktoś po prostu rozpuszcza się i przybiera taka formę. Coś musi być tutaj nie tak.~
Encierro chwilę zastanawiał się nad tym, lecz wkrótce wstał i wytrzepał zakurzone kolano oraz brudną rękawicę.
-Ja rozejrzę się tutaj i popilnuje tego, na wypadek, gdyby „zmartwychwstał”.
Alvaro poważnie podszedł do tej sprawy. Nie chciał wyjść na nieroba, a teraz była doskonała sytuacja, by wreszcie wykazać się czymś i zaistnieć ponownie, by może w przyszłości ubiegać się o awans. Później znowu zerknął na kupkę prochu.
~Dokładnie tak, każda Espada z czasem przemija i zostaje po niej jedynie pył… Po nas też nie zostanie nic więcej.~
Smutna myśl przez chwilę jeszcze tkwiła w głowie Septimy. Później jednak ruszył, by dokładnie przeanalizować całe otoczenie, w którym niedawno stoczyli walkę.
 
     
Gilbert 
Pechowiec


Stanowisko: Espada
Wiek: 8
Zanpakutou: Czarny Kot
Ressurection: 160
Wysłany: 2012-04-07, 17:39     

Ex-Segunda ponownie obrócił się w pył, ashes to ashes, ale tym razem już nie byłem pewny jego śmierci. W końcu odwinął nam ciekawy numer już za pierwszym razem. Miałem dziwne wrażenie, że obracanie się w pył to jakiś rodzaj teleportacji a powierzchowne rany potrafi w jakiś dziwny sposób zregenerować. Ponownie zapieczętowałem swojego Zanpakutou, już dawno nie używałem go dwóch razy pod rząd.
-Świetnie Trzeci, to już drugie spotkanie które może być niewypałem. Nie obraź się, ale ówcześni Arrancarzy są bardzo leniwi i niepodporządkowani.
Chwilę później poczułem jak wzrok Septimy spoczął na mojej skromnej osobie. Odwróciłem się w jego stronę.
-Świetnie! Ja także nie mam nic do dodania. Chcę po prostu rozwiązać tę zagadkę.
Chęć poznania od podstaw intrygi uknutej przez tego starca była silniejsza od zdrowego rozsądku. W tej chwili pojęcie racjonalizmu drastycznie straciło na znaczeniu, a ja udałem się do kolejnej jaskini. Jaskini do której nie udał się nikt. Po raz kolejny zanurzyłem się w ciemnych aczkolwiek trochę wilgotnych odmętach ciemności. Świat do którego nie dochodziły promienie słoneczne. Ostrożnie z ręką na pulsie, czyli dłonią na rękojeści pewnie gnałem przed siebie, wyczulony na wszelkie walory zapachowe i dźwięki które mógłbym przypadkowo zlokalizować w tej lokacji. Czułem się trochę jak rządny przygód podróżnik który niechcący zbłądził z obranej na mapie ścieżki. Po co komu kartograf? Po co komu sterta papierów z wymalowanymi ścieżkami? W końcu jestem kotem, chadzam tam, gdzie żywnie mi się podoba. Co chwilę rozglądałem się po ścianach, być może mogły tu być jakieś znaki, które nakierowałyby mnie na właściwy trop. Historia już opisała przypadki pisma ściennego. Nie byłem pewny tego, co może mnie tu spotkać. Może jakiś pusty, a może po raz kolejny ten przeklęty privaron?
_________________
Reiatsu baza - 41
Aktualny poziom reiatsu - 23
"Gibbcio theme"
Gilbert's Fight Theme

Stan Zdrowia - Jak nowy.
Aspekt śmierci - Pech
Numer który oznacza piastowaną przeze mnie pozycję w espadzie znajduje się na lewej części mojej twarzy i jest to cyfra "8".
Ostatnio zmieniony przez Gilbert 2012-04-07, 17:39, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Alicia
[Usunięty]

Wysłany: 2012-04-07, 19:30     

W korytarzach jaskini zaczął dźwięczeć cichutki śpiew dzwoneczka a wraz z nim stukot miarowych kroków kilku osób. Przez dłuższą chwilę ciężko było stwierdzić, z której strony nadchodzą ów odgłosy i czy przybysze są wrogo nastawieni czy też nie. W końcu pochód jedenastu arrancarów wyszedł zza zakrętu.
Alicia zleciła prowadzenie grupy jednemu z numerosów. Nigdy nie ukrywała, że jeśli chodzi o orientację w terenie przeganiały ją nawet pełzające pod nogami robaki i gryzonie. Po co ma udawać, że umie coś, na czym kompletnie się nie zna? Z tego też powodu, mimo iż formalnie dowodziła grupą, szła na szarym końcu, z wolna stawiając stopy na nierównej, kamienistej powierzchni. Pogrążona w rozmyślaniach śledziła niższych stopniem, którzy dzięki specjalnemu sprzętowi mieli namierzyć grupkę trzech innych arrancarów, w tym (jeśli wierzyć pogłoskom) dwójkę Szpad. Przed wyruszeniem w drogę zapoznała się szczegółowo ze wszystkimi dokumentami, w umyśle ułożyła więc sobie parę scenariuszy tego, co prawdopodobnie zastać może na miejscu.
*Drugi zaginął, hm?* - Zastanawiała się albinoska, w towarzystwie jedynie własnych myśli. Nie dane było przebywać jej ze swoim zwierzchnikiem zbyt wiele czasu, zdążyła mimo to zorientować się, że jego poczynania nigdy nie są w żaden sposób przypadkowe. Przez usta Dziewiętnastki przemknął cień uśmiechu. - *Nie dam ci uciec, jeśli ktoś ma Cię zabić, będę to ja. I uczynię to z największą satysfakcją, mój drogi*
Z rozmyślań wyrwał ją czyjś głos. Jeden z anonimowych dla niej numerosów, trzymający aparaturę do wykrywania energii duchowej, zakomunikował iż zbliżają się do celu. I bez tego stwierdzenia wiedziała o tym. Jak bowiem ktokolwiek mógł przeoczyć nawałnicę wielu różnych rodzajów reiatsu, świadczącą o toczonym pojedynku? Za jej czasów szkolono się w odpowiedni sposób a nie wymyślano kilogramy kabli i monitorów, stwierdzające oczywistości. Nie okazała swego wzburzenia, jedynie kiwnęła głową co oznaczało zrozumienie meldunku. Tyle wystarczyło. Nie musiała przy nich udawać tej słodkiej i niezdarnej Alicii, zarezerwowanej jedynie na potrzeby styczności z członkami Espady. Dzwoneczek u jej ucha, będący zarazem fragmentem maski hollowa, po raz kolejny zaśpiewał uroczą melodię, niepodobną do żadnej stworzonej przez istotę ludzką. Na twarzy fracciona Segundy malowała się bolesna obojętność, powieki zwieńczone gęstymi, czarnymi rzęsami były opuszczone w taki sposób, że zdawało się iż białowłosa idzie na wyczucie lub po prostu jest niewidoma. Jej strój zaś, choć niewątpliwie należał do mieszkańca Białego Pałacu, zdawał się wyjęty z zupełnie innej epoki, archaiczny. Taki też był w rzeczywistości.
W pewnym momencie energie uspokoiły się, dosłownie chwilę przed tym jak wyszli na ostatnią prostą i mogli zobaczyć postacie w białych uniformach. Poznawała tylko jednego z nich, Gilberta. Pozostali to zapewne wspomniani w dokumentach członkowie Espady. Tak szybko zmieniali się członkowie najsilniejszej dziesiątki, że ponad pięćsetletnia dusza nie była w stanie połapać się w aktualnej obsadzie Szpad. Świadczyło to dobitnie o tym, że dawniej, na samym początku istnienia Las Noches system był dopracowany o wiele lepiej i byle kto nie dostawał awansu.
Uchyliła minimalnie powieki wchodząc do jaskini, w której znajdowali się już wszyscy. W nikłym świetle pochodni niesionych przez niektóre numerosy przez ułamek sekundy co bardziej spostrzegawczy mogli ujrzeć blask szkarłatnych, przerażających tęczówek Alicii, zupełnie kontrastujący z maską, jaką przybrała. Bowiem gdy skłaniała się wyższym rangom, albinoska uśmiechała się uroczo, z dziecięcą niewinnością.
- Witam panów, zgaduję, że przydałoby się wam towarzystwo i pomoc – Własny głos, przesycony słodyczą i tą denerwującą nutką charakterystyczną dla głupiutkich blondynek, przyprawiał byłą Dziewiątkę o mdłości. Mimo to widząc, że mężczyźni szykują się by się rozdzielić opanowała maskę, by nie zdradzić się z prawdziwymi, o wiele bardziej krwiożerczymi i osobistymi intencjami. – pięć osób idzie z Tercerą-Sama oraz paniczem Gilbertem, w tym po jednej osobie z wykrywaczem rei. Ja dołączę do pana Septimy - Tu przerwała i ze słodziutkim uśmiechem spojrzała na Alvaro – Oczywiście, jeśli nie ma on nic przeciwko~
Oczekując na odpowiedź blondyna odpięła od paska stroju prostą, lecz elegancką szablę i oparła się na niej prawą dłonią, niby nonszalancko i niedbale. Na wierzchu owej śnieżnobiałej, szczupłej rączki można było dostrzec świeżą, czarną jak węgiel cyfrę jeden obok wyblakłej już dziewiątki. Utrzymywane przez młodą ciałem kobietę pozory nie wskazywały wcale, że wszystkie jej instynkty łowcy właśnie wyostrzyła do maksimum. Była gotowa na każdą ewentualność.
Ostatnio zmieniony przez Alicia 2012-04-07, 19:49, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Markus Ronald Lüwe 
Protector Primus Mundi


Stanowisko: Przywódca Fullbringerów
Ressurection: 28
Aspekt Śmierci: Markus Ronald Lüwe
Wysłany: 2012-04-18, 14:58     

MG Mode

Tunele w kanionie okazały się być dużo dłuższe i bardziej rozbudowane niż można sobie było z początku wyobrażać. Jednak dzięki zastosowaniu urządzeń i wrodzonych umiejętności pustych udało im się wkrótce złapać trop. W pewnym momencie arrancarzy musieli się na chwilę rozdzielić by przedostać się przez gęstą grotę pełną ciasnych przejść. Gilbert był właśnie wychodził z jednej z jam gdy nagle poczuł na swojej nodze jakiś dotyk. Kiedy się obejrzał okazało się, że nic tam nie ma, mimo to podejrzenie, że coś się na nich czai nie nie dawało mu już spokoju. Po około godzinie podróżowania w pyle i brudzie, od którego białe szaty pustych stały się w najlepszym wypadku szare, cała grupa dotarła do obszernej komnaty skalnej, która musiała być siedzibą privariona. W porównaniu z Las Noches miejsce to prezentowało się nadzwyczaj mizernie. Prosty kamienny fotel oraz stół. Oświetlenie zapewniane przez odmianę małych pustych, którzy wytwarzali słabe niebieskie światło. Najcenniejszą rzeczą okazały się być półki z rozmaitymi fiolkami i słoikami. Znaczna część z nich była jednak stłuczona, a świeże ślady substancji świadczyły, że ktoś zrobił to niedawno. Były tam też księgi, które nie zostały jednak naruszone. Nagle z głębi korytarza dobiegł zebranych przeciągły ryk. Alice gestem nakazała jednemu z numerosów udać się w tamtym kierunku i sprawdzić źródło dźwięku. Nieszczęśnik przełknął ślinę ale nie był w stanie odmówić w obecności espady. Zamiast spodziewanej śmierci natrafił jednak no coś bardzo interesującego.
-Chodźcie tutaj! - krzyknął
Po chwili reszta dołączyła do niego. Korytarz, którym przeszli prowadził do jeszcze większej komnaty, która pełniła funkcję magazynu. W miejscu tym ustawiono w rzędach wiele klatek, w których znajdowali się puści. Większość z nich była jednak pusta. Arrancarzy zmniejszyli poziom swego reiatsu aby nie przytłoczyć nim słabszych, ale i tak kilku najbliższych rozsypało się w pył - tak bardzo byli osłabieni.
Ostatnio zmieniony przez Markus Ronald Lüwe 2012-04-18, 14:58, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Alvaro Encierro
[Usunięty]

Wysłany: 2012-04-18, 16:25     

Alvaro wkrótce dostrzegł dziewczynę. Młoda, całkiem ładna… Po prostu pojawiła się tu kolejna osoba, więc grono Arrancarów badających sprawę Privarona poszerzyło się ponownie. W podejściu dziewczyny nie podobała mu się bezpośredniość w stosunku do przedstawiciela Espady. Siódmego, ale jednak wielu w całym Hueco Mundo musiało się z nim liczyć, a Septima doskonale o tym wiedział.
-Oczywiście, że możesz ruszyć ze mną.- odpowiedział jednak dziewczynie, bo po pewnej chwili stwierdził, że jej chęć ruszenia za Encierro może być pewnego rodzaju oznaką szacunku do jego osoby. Tak więc wszystkie urazy Alvaro odrzucił na bok i wkrótce- tym razem z Alicią- znowu przeszukiwał pomieszczenie.
Wkrótce wszyscy dotarli do komnaty, pomieszczenia, w którym prawdopodobnie rezydował ów (jak na razie) zmarły Privaron. Nie było w pomieszczeniu niczego fascynującego. Na żadnym z jego elementów Alvaro nie zawiesił oka na dłuższą chwilę, a było to prawdopodobnie rezultatem całkiem już długiego okresu zamieszkiwania Las Noches. Jego mury były absolutnym przeciwieństwem owej komnaty. Zdaje się, że wielu niżej postawionych Arrancarów z Las Noches miało lepsze warunki mieszkalne niż ex- segunda.
-Szału nie ma…- Mruknął krążąc po komnacie i poszukując poważnej przyczyny ich obecności w tym miejscu. Odpowiedzią na nadzwyczajną umiejętność do regeneracji całego ciała Pirvarona mogły być stojące miejscami fiolki, jednak po dopuszczeniu tej myśli do siebie, Encierro tak naprawdę nic więcej z tym nie zrobił, tak więc i fiolki przepadły gdzieś w głębi jego przenikliwego umysłu.
-To jak masz właściwie na imię?- rzucił nagle niezwykle nonszalancko. Nie był pewny, czy aby nie zadał jej już tego pytania. A może sama już się przedstawiła? Nie miał pojęcia, dlatego w kilka sekund jego twarz nabrała rumieńców.
Po pewnym czasie rozległ się głos Numerosa, którego echo jeszcze przez chwilę odbijało się od skał jaskini. Encierro nawet nie zdołał zauważyć, kiedy dziewczyna nakazała mu ruszyć w stronę słyszanych coraz wyraźniej dźwięków.
Pomieszczenie wyglądało na coś w stylu więzienia. Puści, którzy jeszcze byli w stanie funkcjonować powoli umierali w męczarniach, prawdopodobnie z wycieńczenia.
-Gdzie reszta pustych z klatek? I jaki powiązanie może mieć to z tymi fiolkami w komnacie?- Septima pozwolił sobie na zadanie tych pytań na głos, bo znowu zaczęły go one nurtować.
~Ten Privaron chyba nie jest normalny... Trzeba się go pozbyć raz na zawsze. I to jak najszybciej. Nie wiadomo, co może stać się za chwilę~
Espada wplótł gęste blond włosy z grzywki między palce lewej dłoni i energicznym ruchem zarzucił je do tyłu. Robiło się naprawdę dziwnie.
 
     
Alicia
[Usunięty]

Wysłany: 2012-04-18, 16:38     

W milczeniu podążała za siódmym Espadą, mierząc go wzrokiem szkarłatnych tęczówek spod opuszczonych niemal do końca powiek. Zastanawiało ją, czy mężczyzna kupił przesłodzony wizerunek uprzejmego fracciona, jaki ukazywała niemal każdej osobie wyższej rangą. Większość potem była zdziwiona, gdy w końcu poznawali naturę Alicii, jej pokrętne priorytety i motywy niektórych działań. Co też kryje się w jego głowie?
Gestem prawej dłoni, odgarnęła kosmyk białych jak śnieg włosów za ucho, wywołując przy tym kolejny dźwięk dzwoneczka przy uchu. Właściwie po głębszym namyśle o wiele bardziej interesującą byłaby sytuacja, w której młody blondyn doskonale wie o masce, którą przywdziała na potrzeby spotkania. Ale nowe pokolenie arrancarów nie należało do tych bystrzejszych i bardziej domyślnych, choć zdarzały się nieliczne wyjątki. Z lekkim uśmiechem na ustach przypomniała sobie konwersację z Szóstym. Swoją drogą nie widziała już europejczyka od bardzo dawna. Jeśli poległ gdzieś, była to doprawdy wielka strata. Jako jedyny prezentował swą postawą wartości, które na początku istnienia Las Noches wpajano młodym istotom takim jak sama albinoska, mimo iż sam nie mógł mieć o tychże wydarzeniach zielonego pojęcia. Po raz kolejny stwierdziła w duchu, że pałac stał się ostoją zastraszonych pionków o niskich numerach i ich ‘władców’ kierujących się jedynie rządzą władzy i brutalnością, zapominając o sprycie, który odpowiednio użyty pozwala sięgnąć po zwycięstwo nawet tym najsłabszym.
Doszli do skromnie urządzonego pomieszczenia, więc musiała przerwać dywagacje i choć pobieżnie rozejrzeć się, co też znajduje się w środku. Szybko okazało się, że było warto: na półkach oprócz podejrzanych cieczy stały książki. Gdyby nie opuszczone powieki, każdy mógłby dostrzec, iż Dziewiętnastce oczy świecą się z podekscytowania. Ledwie powstrzymując radość podeszła bliżej, zerkając na grzbiety okładek, jeden z tomów nawet delikatnie ujęła w dłonie i otworzyła na stronie tytułowej w celu zapoznania się po trosze z treścią. Szelest i zapach papieru, coś co tak kochała a co zostało brutalnie zlikwidowane w pałacu na rzecz elektronicznej bazy danych. Umysł kobiety sam nasunął wspomnienie wielkiej biblioteki w Stanach Zjednoczonych, którą odwiedziła niedawno. Dyskretnie delektowała się fakturą papieru pod opuszkami palców, stwierdzenie Alvaro puszczając mimo uszu. Tylko głupiec nie docenia skarbu tego pokroju. Pytania odnośnie imię jednak nie mogła pominąć, toteż uśmiechnęła się uroczo i ukłoniła w kierunku wszystkich.
- Proszę o wybaczenie, zapomniałam się – Zdanie skwitowała cichym, perlistym i niewinnym śmiechem, który ją samą przyprawiał o mdłości i jeżenie się włosów na karku. Ukłoniwszy się nisko dodała po chwili – Alicia, numer dziewiętnasty, od niedawna fraccion Segundy-sama.
Nieznacznie wzdrygnęła się, gdy niepokojący ryk rozległ się w całkiem bliskiej odległości. Mimo to machnęła tylko na jednego z numerosów by sprawdził o co tyle hałasu, samej dalej zagłębiając się w lekturze. Szukała ciekawych informacji, jakichś wskazówek być może, związanych ze sprawą. Minimalnie zmarszczyła brwi dopiero, gdy wysłany na rekonesans pionek powrócił krzycząc podekscytowanym głosem. Nie chciała okazać swego głębokiego oburzenia zachowaniem dzieciaka, ale za jej czasów coś podobnego było nie do pomyślenia. Zmuszona zamknąć tom i odłożyć go na półkę, ruszyła za nim. Widok, jaki zastali nie bardzo ją poruszył. Ilość klatek i stopień wyczerpania obiektów wskazywały na prowadzenie badań przy użyciu żywych pustych. Bardziej makabryczne eksperymenty wyprawiali ci szurnięci doktorkowie, plaga czasów współczesnych, hipokryzją byłoby więc potępienie czynów, jakie miały miejsce tutaj, w skromnej grocie, jednocześnie przyzwalając na dalsze szalone testy pod własnym dachem. Myśli tych oczywiście nie wypowiedziała na głos.
O mały włos kolejne pytanie Alvaro skwitowałaby głośnym, pełnym pogardy prychnięciem. Widział przecież sam, jak część więźniów rozsypuje się tylko od naporu energii duchowej, co więc mogło stać się z resztą? Żadne dowody nie wskazywały na stworzenie jakiegoś przepotężnego mutanta, należało więc założyć zgon z wycieńczenia. Z ledwie utrzymywaną pokerową twarzą podchodziła do każdej z klatek, przyglądając się żywym mieszkańcom i szukając w pustych miniaturowych więzieniach czegoś, co powiedziałoby lub chociaż wskazało, co stało się z Drugim Espadą. Jeśli ktokolwiek go zabił, już ona sama zadba o to, by zginął od jej miecza i niczyjego innego. Nie żeby obdarzała zwierzchnika specjalną miłością, wręcz przeciwnie. Nienawidziła każdego obejmującego tę przeklętą posadę z całego serca.
Ostatnio zmieniony przez Alicia 2012-04-18, 23:03, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Alessio 
Rise in Revolution!


Stanowisko: II Espada
Wiek: 25/2228
Ressurection: Shino Yobidashi
Aspekt Śmierci: Zemsta
Wysłany: 2012-04-18, 23:19     

Mieli się już rozdzielić i kontynuować poszukiwania, kiedy to niespodziewanie zjawił się ktoś nowy. Tym razem jednak nie był to wróg, tylko kolejni już Arrancarzy z Las Noches. Kilkoma Numerosami przewodziła kobieta, której jeszcze nie dane było Tercerze poznać. „Kolejni ludzie do poszukiwań. Teraz powinniśmy przeszukać jaskinie w mgnieniu oka.” Alessio uśmiechnął się złośliwie i wysłuchał co nowoprzybyła miała do powiedzenia. Widać było, że przybyła przygotowana. Starał się nie zwracać na nią większej uwagi, ale gdy oparła się na szabli zobaczył na jej dłoni tatuaż. „Kolejny, słaby Fraccion. I ty chcesz zniszczyć Soul Society z takim wojskiem? Żałosne! Mogą jedynie posłużyć za mięso armatnie.” Przemówił głos w jego głowie. Tercera nie zwrócił na to uwagi i tylko skinął głową, by pokazać, że godzi się na propozycję kobiety. Zostanie otoczony przez pięciu, nic nieznaczących Numerosów. Po mimo, że nie są zbyt mocni, do tej roboty mogą nadać się idealnie. Poszukiwania rozpoczęły się na nowo, lecz tym razem przez znacznie większą liczbę ludzi. Alessio puścił podwładnych przodem, a sam kroczył wolnym krokiem za nimi. Nie obchodziło go ich życie. Jeśli zginą, to mówi się trudno. Zastąpi się ich następnymi słabeuszami. Jeśli ktoś nie potrafi sam o siebie zadbać, to nie jest godzien stąpać po Hueco Mundo. Z każdą sekundą, wydawało mu się, że poszukiwania trwają wieczność. Urządzenie raz łapało sygnał, lecz po chwili całkiem go traciło. Trwało to przez dłuższą chwilę, aż w końcu udało się coś wykryć. Jednak mimo to, Tercera z każdą chwilą tracił cierpliwość. Jego białe szaty zrobił się już całkowicie szare, co jeszcze bardziej wyprowadziło go z równowagi. Nie mógł jednak dać po sobie tego poznać, by nie okazać swoich słabości. Jednak drugie „JA” starało się jak mogło, by to zmienić. „Może rozwalimy to wszystko w cholerę i wrócimy do Las Noches? Już nie mam zamiaru poznawać sekretów byłego Segudny. Tu nie ma nic ciekawego do roboty.” Jego narzekania zdawały się nie mieć końca, gdy wreszcie dotarli do sporego pomieszczenia, innego niż wszystkie inne. Nie było wątpliwości, że to siedziba Privariona. Jak udało mu się zauważyć, trafili tutaj wszyscy poszukiwacze. Nie zwrócił jednak na nich większej uwagi, zajęty oglądaniem jaskini. Ex-Segudna musiał się nieźle wysilić, by stworzyć coś takiego, w takim miejscu. Zafascynowały go również zebrane przez niego, fiolki i słoiki z dziwnymi substancjami. „Trzeba będzie przetransportować to do laboratorium w Las Noches. Ktoś będzie musiał to zbadać.”
-Dokładnie przejrzyjcie każdą z substancji, a jeszcze dziś mają się znaleźć w Las Noches. To samo tyczy się ksiąg. – rozkazał kilku podwładnym. Od razu pomyślał, że to może być jedno z ważniejszych odkryć. Gdy Numerosy zajęły się dokładnym badaniem pomieszczenia, Alessio rozsiadł się wygonie w fotelu privariona. Na jego ustach znów zagościł szyderczy uśmieszek. Uważnie obserwował wszystkich wokoło i starał się skupić na wykryciu jakiegoś wyjątkowego reiatsu w pobliżu. Z zażenowaniem przyglądał się Alvaro i jego zachowaniu. „Członek Espady nie powinien zachowywać się w taki sposób. Co w ogóle obchodzi go jej imię? Jest tylko zwykłym Fraccionem, który ma wykonywać nasze rozkazy.” Położył rękę na oparciu i oparł o nią swój podbródek. Jednak po chwili, usłyszeli krzyk jednego z numerosów, wysłanego przez kobietę. Tercera pośpiesznie podniósł się ze swojego miejsca z nadzieją na kolejne odkrycie.
-Zostańcie tu. – polecił trójce Numerosów, by kontynuowali swoją dotychczasową pracę i jako ostatni opuścił siedzibę byłego segundy.Po chwili Alessio trafił do jeszcze większej komnaty przypominającej magazyn. Dostrzegł liczne klatki, z czego niektóre były puste, a w innych siedzieli puści. „Czyżby ten privarion przeprowadzał na nich jakieś doświadczenia? Są ledwo żywi i najmniejszy kontakt z naszym reiatsu zabił część z nich. Trzeba przyznać, że umie obchodzić się z więźniami.” Tercera nie okazał najmniejszego współczucia, a na jego twarzy malowała się pogarda. Gdy usłyszał bezsensowne pytania Septimy, aż w nim zabuzowało.
-Co to za pytania Encierro? Następnym razem zastanów się dwa razy, za nim coś powiesz. Niektórych pustych zabiło nasze reiatsu, nie widzisz jacy są słabi?– powiedział całkiem poważnie. „Czy on naprawdę jest tak głupi? Jakim cudem dostał się do Espday?! Może będziemy musieli się go pozbyć?” Drugie „JA” zahuczało mu w głowie, lecz nie zwrócił na to uwagi. Podszedł do jednej z klatek z pustym i przyjrzał mu się uważnie.
-Sprawdźcie, czy któryś z nich nadaje się do rozmowy, jeśli tak to mają wszystko opowiedzieć. Musimy się w końcu dowiedzieć nad czym eksperymentował ten stary privarion. Do roboty. – wydał rozkaz Numerosom znajdującym się w pomieszczeniu. Sam nie miał zamiaru zajmować się tą żmudną pracą. Skoro tu przybyli, to niech na coś się przydadzą.
_________________

Bazowe reiatsu: 53 (+35)
Aktualne reiatsu: 53
Kolor reiatsu: Czarno-biały
Stan zdrowia: Zdrowy
Aspekt śmierci: Zemsta
Umiejętności Legendarne:
*Twardsze Hierro

Battle Theme|Alessio Theme|Ressurection Theme|Sad Theme
"Ci, którzy nie potrafią pogodzić się z samym sobą, są skazani na porażkę.
Tak jak niegdyś ja."



"Być zwyciężonym i nie ulec to zwycięstwo. Zwyciężyć i usiąść na laurach to klęska." - J.Piłsudski

Ostatnio zmieniony przez Alessio 2012-04-22, 00:41, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
     
Gilbert 
Pechowiec


Stanowisko: Espada
Wiek: 8
Zanpakutou: Czarny Kot
Ressurection: 160
Wysłany: 2012-04-24, 22:05     

W końcu dotarliśmy na miejsce. Malutka, obskurna komnata która wyglądała na laboratorium, w którym ktoś, najpewniej wcześniej napotkany privaron, prowadził eksperymenty. Niezidentyfikowane substancje, zapiski i puści w klatkach. Widok który chwycił mnie za gardło, więc ja odruchowo chwyciłem za rękojeść. Patrzyłem na hollowów w zamknięciu. Ich oczy były tak samo puste jak ich dusze, tyle, że teraz na ich maskach malował się jakby grymas bólu. Wiedziałem, że pragnęły śmierci, chciałem im ulżyć w cierpieniu, gdyby nie to, że tercera kazał wyciągnąć z ich jakiekolwiek informacje. Sprawa powoli robiła się śliska, chciałem się od niej odciąć, ale nie mogłem okazać żadnej słabostki.Wyjąłem kolejnego papierosa z papierośnicy, dym szybko rozprzestrzenił się po wnętrzu jaskini. Chodziłem w lewo i w prawo, dokładnie wszystko obserwując. Czułem się jak śledczy, który właśnie zapoznawał się z miejscem zbrodni. Szybko odrzuciłem możliwość dedukcji na rzecz wyciszenia się i złapania głębszego oddechu. Wnioski nasuwały się same, albo gość miał jakiś wyższy cel, albo próbował bawić się w Boga.
-Ten Ex Segunda nie był przypadkiem pieprzonym doktorkiem Mengele?
Żart sam nasunął się na język wraz z kapryśnym uśmieszkiem malującym się na moich ustach. Od razu przypomniałem sobie, że nawet eksperymenty w pałacu były bardziej humanitarne niż to, co wyprawiało się tutaj. Co robić? Jak żyć? Musiałem się pilnować, żeby samemu nie stać się obiektem doświadczeń tego świrniętego naukowca. Cóż, przynajmniej odkryliśmy kolejną rzecz na temat privarona. A skoro sam fakt oznaczał iż jest naukowcem i prowadzi takie a nie inne eksperymenty, pewnym było, że muszę się mieć na baczności.
-Zleciłeś już badania, przesłuchania i ekspertyzy. Co planujesz dalej, Trzeci?
Cóż, według mnie mogliśmy po prostu przeglądać dalsze jaskinie, lub dalej rozglądać się dookoła wypatrując być może już martwego ex-segundę. Ogółem cała ta scena wyglądała śmiesznie, jak z tych filmów porsto z Hollywood, gdzie grupa agentów dokładnie bada jakieś dziwne zdarzenie, w którym ktoś ucierpiał.
_________________
Reiatsu baza - 41
Aktualny poziom reiatsu - 23
"Gibbcio theme"
Gilbert's Fight Theme

Stan Zdrowia - Jak nowy.
Aspekt śmierci - Pech
Numer który oznacza piastowaną przeze mnie pozycję w espadzie znajduje się na lewej części mojej twarzy i jest to cyfra "8".
 
 
     
Markus Ronald Lüwe 
Protector Primus Mundi


Stanowisko: Przywódca Fullbringerów
Ressurection: 28
Aspekt Śmierci: Markus Ronald Lüwe
Wysłany: 2012-04-30, 23:55     

MG Mode

/Na wstępie chciałbym przeprosić za opóźnienia, których musieliście doświadczać. MG nie powinien tak postępować. Dziękuję za Waszą cierpliwość i naprawdę bardzo wysoki poziom literacki postów. Mimo, że zamierzony cel evetnu udało mi się spełnić tylko częściowo (a było nim zwiększenie aktywności arrów) to udało się znaleźć grupę bardzo dobrych graczy. Zanim przejdę do podsumowania eventu zechciejcie przenieść się raz jeszcze do jaskiń ex-secundy/


Po kilku minutach przybyszom udało się w końcu znaleźć pustego zdatnego do konwersacji. Był nim wychudzony adjuchas, którego lewe ramię było nadgryzione. Wskazał ręką w kierunku jednej ze ścian, przy której stały zamknięte skrzynie. Gdy jeden numerosów podważył wieko z wnętrza wydobył się toksyczny opar, który zabił arrancara na miejscu. Gaz szybko się jednak ulotnił tak że pozostali mogli dość bezpiecznie sprawdzić zawartość. Okazało się, że skrzynie wypełnione są organicznymi broniami przypominającymi kształtem miecze.
-Tyle z nas zostało - powiedział pusty - robił na nas eksperymenty. Większość rozpuszczał w wielkich naczyniach i dodawał później jako składnik do wynalazku jaki wymyślił.
Wkrótce większość zagadki wyjaśniła się. Pusty nie wiedział co prawda co mogło wydarzyć się z byłym sekundą wiedział, że wiele podróżował przez gargantę. Zabierał ze sobą zapasy broni, a gdy wracał w jego aurze czuć było energię zmarłych dusz. Adjuchas podejrzewał, że zawarł z nimi jakąś umowę nie znał jednak szczegółów. Po dokładnym sprawdzeniu ksiąg i niezniszczonych zapasów laboratorium, okazało się, że Gilbert i Alessio zostali poddani działaniu bardzo trującego gazu, który po pewnym czasie miał wywoływać u nich procesy gnilne. Nie była to jednak specyficzna zdolność privariona a jego wynalazek toteż naukowcy z LN szybko opracowali na podstawie otrzymanych zapisków antidotum. Jego kolejnym dziełem były wspominane bronie. Po szczegółowej analizie okazało się, że dla samych arrancarów przedstawiają one znikomą wartość, ale nawet zwykłe dusze które je używały znacząco zwiększały swoją siłę. Skutkiem ubocznym zbyt częstego stosowania było to, że dusza po pewnym czasie ulegała dominacji energii pustego, z którego stworzono oręż. Jako, że on sam był już martwy, osoba taka przejmowała jedynie typowe dla pustych cechy charakteru i mogła być łatwo manipulowana przez arrancarów do tego stopnia, że świadomie mogła wykonywać ich polecenia, Zapasów tej broni naliczono niewiele ponad 500 sztuk, które wkrótce zostały umieszczone w zakurzonych magazynach LN. Ani fiolki ani księgi nie zawierały żadnych przełomowych substancji, choć były to bardzo cenne dzieła, które przeniesiono do archiwów arrancarów. Mimo usilnych poszukiwań po privarionie nie pozostał ślad. Najwidoczniej zrezygnował z powrotu do swej bazy, choć na wszelki wypadek pozostawiona tam na stale oddział numerosów, który miał dokładnie przeszukać każdy metr korytarzy.

/Podsumowanie:
-przerwaliście działalność ex-secundy w tym miejscu
-macie powody przypuszczać, że broń, którą znaleźliście była eksportowana do świata żywych i Soul Society
-znaleźliście cenne woluminy oraz przydatne składniki
-zdobyliście księgę, w której opisany jest proces tworzenia tego oręża - jest to oficjalny wynalazek, napiszcie komu mam przesłać info na jego temat na pw
-zarekwirowaliście 500 sztuk tego oręża, który możecie spróbować fabularnie wykorzystać


Co do nagród dla waszych postaci. Event zajął w sumie ok 3 stron. Uważam, że to za mało aby przyznać doraźne nagrody, ale zachęcam Was do zgłoszenia się po awans, bo w połączeniu z resztą Waszego dorobku może to przynieść bardzo wymierne korzyści, szczególnie że poziom postów był tutaj na bardzo wysokim poziomie.

Możecie się jeszcze trochę tu poszwendać i pogadać, ale oficjalnie zamykam event, więc już więcej nie odpiszę.
Ostatnio zmieniony przez Markus Ronald Lüwe 2012-04-30, 23:56, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Alessio 
Rise in Revolution!


Stanowisko: II Espada
Wiek: 25/2228
Ressurection: Shino Yobidashi
Aspekt Śmierci: Zemsta
Wysłany: 2012-05-01, 22:34     

Alessio cieszył się, że cała ta sprawa została rozwiązana i mógł już wrócić do Las Noches, by zająć się sprawami naprawdę poważnymi. Udało im się zlikwidować działalność byłego Segundy w tym rejonie, lecz co się tak naprawdę z nim stało, pozostało tajemnicą. Nie było to jednak ważne, dopóki nie będzie zagrożenia dla Pałacu. Udało im się znaleźć przydatną broń, która pomoże wykorzystać ludzi na ich korzyść. Nie mógł się doczekać, kiedy zobaczy jej działanie na własnych oczach. Nie było innego wyjścia, jak zlikwidować wszystkich osłabionych Arrancarów. Tercera postanowił ulżyć w ich cierpieniach i osobiście wykonał egzekucję.
Rozejrzał się jeszcze po pustym pomieszczeniu, omiatając wzrokiem wszystkich zebranych. Jego mina nie wyrażała żadnych uczuć, choć był już znudzony tą całą sytuacją. Zbyt dużo czasu stracił na szwendanie się po tych jaskiniach.
-Nic więcej tu nie znajdziemy. Wszyscy natychmiast mają wracać do Las Noches. Chcę was widzieć w przeciągu kilku godzin w sali obrad. Musimy załatwić parę ważnych spraw. Ostrzegam, że obecność jest obowiązkowa, a każdy kogo zabraknie zostanie sprowadzony siłą. To nie jest coś co możecie sobie zlekceważyć. Tylko zjednoczeni Arrancarzy, mogą przywrócić sobie dawną chwałę. Cała Społeczność Dusz zadrży przed naszą nową potęgą. – uśmiechnął się w swój charakterystyczny i szyderczy sposób. – Raz na zawszę zostanie rozwiązana sprawa niesubordynacji.
Zamilkł, a cisza wypełniła całe pomieszczenie. Samowolne działania większości Arrancarów, były powodem niepowodzeń większości zadań. Tym razem jednak będzie inaczej. Odpowiednio ich zmotywuje, może zastraszy i zyska nad nimi władzę. Jest w końcu najsilniejszy stanowiskiem w Las Noches, więc jest teoretycznie ich przywódcą.
„Podoba mi się to. Będziesz miał ich wszystkich w garści. Exequios jest na nasze rozkazy i każdy kto się nie posłucha zostanie natychmiast wyeliminowany. Chyba weźmiesz tą moją poradę na poważnie? Tylko w ten sposób stoperujesz zapał większości Arrancarów.”
Słowa drugiego „JA” rozbawiły go. Do tej pory nie myślał, żeby w ten sposób wykorzystać oddział egzekucyjny, ale wydawało się to być dobrym pomysłem. Jeśli przyjdzie taka potrzeba to nawet z niego skorzysta. Teraz, gdy los Las Noches leży w jego rękach, wykorzysta nawet te najbardziej radykalne metody, by przywrócić im potęgę. Samo myślenie o tym podniecało go. Nie wiedział jak to wszystko się zacznie, ani jak skończy, ale na pewno coś się zmieni. Tym razem nikt nie pozostanie obojętny.
Powolnym krokiem podszedł do Alvaro i spojrzał mu prosto w oczy. Jednak jego spojrzenie nie mówiło nic, poza obojętnością.
-Liczę na twoją pomoc Septima. Chyba również chcesz, byśmy odzyskali to co zostało nam zabrane. Potrzebni będą wszyscy, jeśli ma się nam udać.
Minął go z boku i zatrzymał się za jego plecami.
-Do zobaczenia wszystkim. Widzimy się niedługo.
Uniósł dłoń, by się pożegnać i jednocześnie otworzył Gargantę. Chwilę później zniknął w jej czeluściach i udał się do Las Noches.

[z/t]
_________________

Bazowe reiatsu: 53 (+35)
Aktualne reiatsu: 53
Kolor reiatsu: Czarno-biały
Stan zdrowia: Zdrowy
Aspekt śmierci: Zemsta
Umiejętności Legendarne:
*Twardsze Hierro

Battle Theme|Alessio Theme|Ressurection Theme|Sad Theme
"Ci, którzy nie potrafią pogodzić się z samym sobą, są skazani na porażkę.
Tak jak niegdyś ja."



"Być zwyciężonym i nie ulec to zwycięstwo. Zwyciężyć i usiąść na laurach to klęska." - J.Piłsudski

 
 
     
Alvaro Encierro
[Usunięty]

Wysłany: 2012-05-03, 18:30     

Wreszcie wszystko się skończyło. Alvaro nie miał już najmniejszego zamiaru siedzieć tutaj dłużej. Dłużej, niż było to potrzebne. Teraz jednak okazało się, że wszyscy przybysze z Las Noches są tutaj absolutnie niepotrzebni. Encierro rozglądał się jedynie raz za razem, ale nic nie przyciągało jego uwagi na dłuższy czas
-No dobra, to spadamy.- westchnął, ale słychać było w jego wypowiedzi odrobinę radości. Fakt, że teraz musiał udać się nie zabranie niekoniecznie mu się uśmiechał. Dużo ciekawiej mógł spędzić następne godziny, a mamy tu przede wszystkim na myśli resztę whisky, która po takim czasie pewnie już wywietrzała. Mimo to Siódmy bardzo pragnął udać się już do swojej komnaty. Nie znosił bałaganiarstwa i brudu, tak więc niezbyt podobało mu się to miejsce od samego początku.
-Mój pieprzony strój. Jak ja to wszystko doczyszczę?- Espada był wyraźnie zdenerwowany.
Później dopiero Arrancar skupił się na zupełnie innej rzeczy.
~Spotkanie. Za kogo on się ma... Zachowuje się, jakby był królem całego Las Noches, ba!!! Całego Hueco Mundo. Ma zamiar nami rządzić?!~
Arrancar był zniesmaczony postawą trzeciego. Mimo wszystko ruszył powolnie, a na jego twarzy niechęć była wymalowana tak wyraźnie, jak jeszcze nigdy dotąd.

[zt]
 
     
Gilbert 
Pechowiec


Stanowisko: Espada
Wiek: 8
Zanpakutou: Czarny Kot
Ressurection: 160
Wysłany: 2012-05-05, 11:57     

Śledztwo było już zakończone i w zasadzie nie wniosło nic nowego do sprawy. Zwykłe informacje które można było wziąć na dedukcję. Arrancarowie powoli zbierali się z miejsca zdarzenia, czemu więc i ja nie miałbym udać się na wcześniej wspomniane spotkanie? Skoro i fraccionom teraz wolno, to nic nie stoi mi na przeszkodzie. Cały czas myślałem czy mój Pan wrócił już do Las Noches i czy zjawi się na tym spotkaniu. Zazwyczaj ich nie opuszczał, nawet ostatnim razem. Choć to by było dziwne, w końcu sam je zwołał. Na prawdę, miałem szczerą ochotę zabić tych pustych, w końcu teraz już nikt nie patrzył a stosowne informacje zostały od nich zaczerpnięte, jednak postanowiłem się powstrzymać i nie marnować czasu. Samo to poszukiwanie było jego marnotrawstwem. Privaron być może martwy, hollowy przesłuchane, substancje zbadane a i tak nikt nie dowiedział się niczego pożytecznego. Teraz zamiast iść na zebranie, najchętniej położyłbym się krzyżem w tym miejscu i czekał na obiecane sprowadzenie siłą, ale Arrancarowie i tak mieli już zaprzątnięte główki innymi sprawami. Między innymi był to stan swojego stroju. W końcu puści którzy poderwali swoje pierwotne instynkty do zerwania masek byli nie tylko brutalni, ale także eleganccy! Żałosne.
[z/t]
-Cóż, nic tu po mnie. Trzymajcie się chłopaki.
Rzuciłem w stronę grupki gości którzy właśnie oczyszczali to miejsce z dosłownie wszystkiego, niczym komornicy.
_________________
Reiatsu baza - 41
Aktualny poziom reiatsu - 23
"Gibbcio theme"
Gilbert's Fight Theme

Stan Zdrowia - Jak nowy.
Aspekt śmierci - Pech
Numer który oznacza piastowaną przeze mnie pozycję w espadzie znajduje się na lewej części mojej twarzy i jest to cyfra "8".
Ostatnio zmieniony przez Gilbert 2012-05-05, 12:02, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Szybka odpowiedź
Użytkownik: 


Wygaśnie za Dni
 
 
 
 
 
 
 



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template bLock v 0.2 modified by Nasedo
Strona wygenerowana w 0,33 sekundy. Zapytań do SQL: 27


Załóż : Własne Forum lub Własną Stronę Internetową