Pathred Bleach PBF Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Statystyki Rejestracja  Zaloguj  Album
 Ogłoszenie 

Zapraszam do wzięcia udziału w pozafabularnej -> sesji osadzonej w settingu wikingów


Poprzedni temat :: Następny temat
Etiopia
Autor Wiadomość
Martin 


Dywizja: Ex XI
Wiek: 162
Zanpakutou: Yogari
Multikonta: Gilbert Xelim
Wysłany: 2012-09-16, 12:58   Etiopia  

[MG]
Jeden z krajów trzeciego świata mieszczący się we wschodniej Afryce. Miejsce o którym z pewnością zapomniał Bóg pozostawiając je w stanie opłakanym, sami jego mieszkańcy to żywe obrazy agonalnych spazmów. Jak na ironie zesłani zostali tutaj Bogowie Śmierci. Słońce powoli zaczęło zachodzić a oczom Shinigami ukazała się grupka wolno sunących osób z opuchliznami głodowymi, dla których nie było już ratunku. Gdy jeden z mieszkańców płci męskiej tego kraju padł, reszta nawet się nie zatrzymała by mu pomóc, wiedzieli że był już martwy. Chwilę później dusza ważąca zaledwie dwadzieścia jeden gramów opuściła ciało mężczyzny, a na jej twarzy widać było zaskoczenie. Najwidoczniej nie spodziewał się, że istnieje cokolwiek po śmierci. Łańcuch umieszczony na jego klatce piersiowej nie należał do najdłuższych. Gdy panicznie zaczął się rozglądać ujrzał grupkę innych dusz, ubranych na czarno z mieczami przy boku. Odruchowo krzyknął i wziął nogi za pas. Najwidoczniej nie był gotowy na takie niespodzianki. W końcu słońce zaszło. To był najlepszy moment by się przegrupować i przeczesać teren w poszukiwaniu poszlak które rozwiązały by sprawę znikających shinigami patrolowych.
_________________
Shi-Kai
Ban-Kai
Ban-Kai + Maska
Szkoła Wyrzutków Theme
Martin's Theme
Martin's Entrance Theme
Martin Vaizard's Theme
Battle Theme
Number of the bea...XI division
Bazowe Reiatsu: 35
ARD(Aktualne Reiatsu Dziwko): 75
Kolor Reiatsu: Czerwony
Stan zdrowia - Uzdrowiony.
Stan gigai - Se leży gdzieś, ale żywe.
Maksymalny czas utrzymania maski - 2 tury
Największy Wróg - Coburg Sux
Rywal - Ryuuzaki
Ten kawałek sygnatury jest uczczeniem pamięci po największym rewolucjoniście, wspaniałym mężu stanu, jedynym słusznym autorytecie Pathreda, chwała mu i jego czynom, Boże błogosław Pathreda i DARAGON Kinga
Pathred Group! Zapraszam!


JOLO
Ostatnio zmieniony przez Martin 2012-09-16, 12:59, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Astorre Zeno 
Capo di tutti capi


Dywizja: II
Stanowisko: III Oficer
Zanpakutou: l'oscurita dell'anima
Ressurection: 25/100+
Wysłany: 2012-09-25, 18:00     

Droga przez przejście pomiędzy światami była szybka, bardzo szybka. To był wszak pierwszy raz, gdy Astorre mógł na własne oczy zobaczyć jak przejście przez bramę wygląda w rzeczywistości. Teoria teorią, praktyka praktyką. Wrócił do Świata Żywych, co niezmiernie go radowało. Gdyby misja się zakończyła, chciałby tu pozostać - wrócić do swojego domu na Sycylii. Ostatni raz.
Musiał jednak odrzucić chwilowo te myśli i skupić się na misji. Skoncentrować się na miejscu do, którego przyszło im zawitać. Czekał na nich ziemski padół, który w swojej surowości bardzo przypominał wyschnięte Sycylijskie wzgórza, które jak widać nadal gościły w jego wspomnieniach. Diametralną różnicą zdawał się być, stan zdrowia tutejszej populacji. Poziom życia pozostawiał wiele do życzenia. Mordercze reguły nie pomijały nikogo, a maksyma "przetrwa najsilniejszy" w ogóle się tutaj nie sprawdzała, gdyż nie było tu silnych. Wszyscy byli jednakowo słabi! I chociaż śmierć, która często wychodziła z jego własnych rąk była dla trzeciego oficera czymś, do czego podchodził bez emocjonalnie, ten widok wywołał żal. Nie lubił gdy umierali ludzie, którzy na to nie zasługiwali. W tym miejscu, nie było jednak kogo ukarać za ten porządek.
Czarnoskóry Etiopczyk osunął się bezwładnie na ziemię. Nikt nie zwrócił na to uwagi. Tak nie powinno być, ten człowiek powinien być pochowany należycie, przez rodzinę. Dusza mężczyzna po chwili opuściła jego ciało. Zaczął przeraźliwie spieprzać, gdy tylko zobaczył tą niewesołą gromadkę ze swoimi mieczami. Przeklną po włosku w myślach, gdy zauważył jak krótki jest jego łańcuch. Szybkim krokiem znalazł się tuż przy duszy, która odbijał się od jego klatki i padła na piasek. Przerażona dusza, nie wiedziała co się dzieje. Daremne byłoby wyjaśnianie temu człowiekowi, co zaraz się stanie. Całe życie żył w niewiedzy, teraz także nie zrozumie. Nikt na początku nie rozumie, lecz tak musiało być. Wyciągnął swój miecz i uderzył lekko rękojeścią o czoło mężczyzny. Niebieskie światło spowiło jego ciało. - Riposa in pace - wypowiedział do niego silnym szeptem Astorre. Oplecione jasnym światłem ciało, przeobraziło się w błękitną kulę i wystrzeliło w przestworza.
Zeno dołączył do towarzyszy. Schował swój miecz, do pochwy umocowanej przy pasku. Upalne słońce zaczęło zachodzić, przynosząc tym samym typowy dla pustynnych terenów chłód. Noc bardzo go cieszyła. Nie tylko jego, ale i jego mrocznego ducha, który w nocy czuł się najlepiej. Gdzieś tam są pojmani Shinigami. Czas naglił...
_________________


Bazowe Reiatsu: 20 + 15
Aktualne Reiatsu: 10
Stan zdrowia: Bardzo dobry
Barwa Reiatsu
Karta Postaci
Multikonto: Jesse Walker
Strój Shinigami: Zrobiony z tego samego materiału co stroje Shingami czarny garnitur. Eleganckie i dopasowane obuwie, wykonane z lżejszego i nie krępującego ruchów tworzywa. Pod garniturem nosi białą koszulę z czarnym krawatem lub białą koszulę ze stójką.

 
 
     
Hizashi Yang 
Kox !!


Dywizja: Jedenastka
Stanowisko: Kapitan
Zanpakutou: Ryuu no Kuuchuu
Ressurection: Wygląda na 25
Aspekt Śmierci: Hizashi Yang
Wysłany: 2012-09-29, 20:44     

Szybka przebieżka między światami i już zapaliło się światełko na końcu tunelu. Widząc jak oficer drugiej dywizji nie marnuje czasu, na twarzy Hizashiego pojawił się delikatny uśmiech. Podobało mu się to że podchodzi do sprawy na poważnie i z tego co widać nie będzie go opóźniał, oby...
Wyskoczył z bramy niczym kula opuszczająca stalową lufę rewolweru. Natychmiast rozewrzał się w koło by zaznajomić się z otoczeniem. Dla niego ten świat nie był już żadną nowością. Kiedyś nawet pamiętał go z poprzedniego życia, ale i te wspomnienia zostały mu odebrane przez Ryuu czego nawet nie był świadomy a co z pewnością odbiło się na najbliższej mu osobie znanej właśnie z poprzedniego żywota, Yin ...
Teraz jednak nie był to ani czas ani miejsce na to by się nad tym zastanawiać. Stopa kapitana dotknęła suchej i spękanej od słońca gleby parę centymetrów od twarzy nieszczęśnika który własnie zmarł. Jego towarzysze, notabene też niedalecy od zgonu minęli niewidocznego dla nich boga śmierci, gdy sama duszyczka zaczęła uciekać. Yang zdawał się jednak absolutnie tym nie przejmować. Nawet nie spojrzał na ciało lezące pod stopami, wzrokiem przemierzając horyzont próbując określić kierunek w którym powinien rozpocząć poszukiwania.
Od przeprawiania dusz na tamten świat byli inni, nie po to tu był więc nie miał zamiaru tracić czasu. Choć może fakt, że oficer Zeno się tym zajął zadziałał nieco kojąco...
Tym czasem Yang wyciszył swoje reaitsu do poziomu zwyczajnego dywizjonisty. Nie robił tego za często tym jednak razem zabieg ten był konieczny, bowiem starał się wyczuć gdzieś w pobliżu energie która mogłaby wskazywać na to, że jest tam ktoś kto nie jest zwyczajnym śmiertelnikiem. Zaginieni bogowie śmierci lub ten kto stał za tym.
Po chwili ugiął kolana szykując się do skoku. Nie długo trzeba było czekać bowiem już w następnej sekundzie wzbił się w powietrze pozostawiając za sobą jedynie wzmożony pył który opadając przykrył delikatną warstewką ciało Etiopczyka. Natomiast sam Hizashi zatrzymał się parędziesiąt metrów wyżej na niewidzialnej półce wytworzonej dzięki energii duchowej. Stąd widok był o wiele lepszy i choć jego naturalna nadpobudliwość kazała mu biec przed siebie, to tym razem postanowił ją okiełznać wiedząc że chwila poświęcona na próbę wykrycia cudzej energii może się przydać...
_________________

Reaitsu bazowe: 44 + 15 + 25 = 84
Aktualny poziom reaitsu: 20
Stan zdrowia: Doskonały

Ubrany jedynie w strzępki czarnych spodni, sięgających trochę poniżej prawego kolana i połowy uda lewej nogi. Standardowe sandały oraz biały płaszcza kapitański z symbolem dywizji zarzucony na nagą klatkę piersiową. Z charakterystyczną blizną na całych plecach wyglądającą jak japońska cyfra 11.
Ekwipunek: 8 Strzykawek ze sterydkami [Natychmiastowe leczenie ran i regeneracja reaitsu na max]
 
 
     
Hizashi Yang 
Kox !!


Dywizja: Jedenastka
Stanowisko: Kapitan
Zanpakutou: Ryuu no Kuuchuu
Ressurection: Wygląda na 25
Aspekt Śmierci: Hizashi Yang
Wysłany: 2012-10-13, 20:17     

//Za pozwoleniem Martina daję posta sprostowującego bo event się kończy.

W pierwszej chwili zdawać się mogło, że poszukiwania nie będą taki łatwe. W końcu byli pośrodku jakiegoś pustkowia nie mając bladego pojęcia w która stronę iść. Znikąd pomocy czy jakiś podpowiedzi.
Los jednak uśmiechnął się do grupy bogów. Bowiem wszyscy zebrani nagle poczuli napór energii duchowej, która z pewnością nie należała do jakiegoś shinigami. To był własnie znak na jaki czekali. Nie tracąc czasu kapitan jedenastki pognał w tamtym kierunku a zaraz za nim reszta...

Tym razem misja na która wysłała ich sama pani generał okazała się nie taka straszna jakby się mogło wydawać. Po paru godzinach cała brygada szła już spokojnie w kierunku świeżo otwartej bramy do świata bogów śmierci. Trochę poturbowani i zmęczeni ale w komplecie. Obeszło się bez strat w ludziach co więcej udało się nawet uratować zaginionych dywizjonistów, którzy teraz z pomocą swych wybawców wracali do domu.

Kapitan Hizashi zatrzymał się na chwilę przed przejściem ocierając pot z czoła. Walka była krótka choć całkiem intensywna ale to nie było to na co liczył. No cóż rozkaz wykonany pora zająć się innymi problemami i może wreszcie uda się pogadać z nowym generałem.
Brunet zaczekał aż jego koledzy wprowadzą ocalonych dywizjonistów po czym sam wkroczył do bramy. Tam nieco przyspieszył. Wiedział, że z drugiej strony czekają już członkowie czwórki by zająć się rannymi a raport może poczekać...

[Z tematu]
_________________

Reaitsu bazowe: 44 + 15 + 25 = 84
Aktualny poziom reaitsu: 20
Stan zdrowia: Doskonały

Ubrany jedynie w strzępki czarnych spodni, sięgających trochę poniżej prawego kolana i połowy uda lewej nogi. Standardowe sandały oraz biały płaszcza kapitański z symbolem dywizji zarzucony na nagą klatkę piersiową. Z charakterystyczną blizną na całych plecach wyglądającą jak japońska cyfra 11.
Ekwipunek: 8 Strzykawek ze sterydkami [Natychmiastowe leczenie ran i regeneracja reaitsu na max]
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Szybka odpowiedź
Użytkownik: 


Wygaśnie za Dni
 
 
 
 
 
 
 



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template bLock v 0.2 modified by Nasedo
Strona wygenerowana w 0,14 sekundy. Zapytań do SQL: 27


Załóż : Własne Forum lub Własną Stronę Internetową