Pathred Bleach PBF Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Statystyki Rejestracja  Zaloguj  Album
 Ogłoszenie 

Zapraszam do wzięcia udziału w pozafabularnej -> sesji osadzonej w settingu wikingów


Poprzedni temat :: Następny temat
Wyspa Pamięci
Autor Wiadomość
Astorre Zeno 
Capo di tutti capi


Dywizja: II
Stanowisko: III Oficer
Zanpakutou: l'oscurita dell'anima
Ressurection: 25/100+
Wysłany: 2013-01-22, 01:02     

Przewyższał o głowę, niemalże każdego, który obecnie znajdował się w kręgu. Emocje narastały na siebie, z każdą sekundą, zbliżając się do kulminacyjnego momentu. Momentu, na który w głębi ducha czekał Astorre. Anielskie bębny biły potężnie w swymi mocnymi uderzeniami, aż w końcu dźwięk ustał, a jego przełożone podniosła swe lico. Delikatny aczkolwiek pobudzający jak chłodny letni powiew wiatru w upalny dzień, czy też mocna kawa o poranku, wzrost jej duchowej energii, był swoistą informacją, iż powróciła. Uśmiechnął się pod nosem, po czym z pełną uwagą wysłuchał jej słów. Napiął mięśnie schowane pod eleganckim garniturem, ekscytując się na samą myśl o zadaniu, w którym najlepiej się odnajdywał.
- Rozkaz, Pani Kapitan! - odparł swym silnym głosem, po czym spojrzał na towarzyszy, których przydzieliła mu do misji. Już mógł powiedzieć, że ich lubi, może nie wybrałby się z nimi na drinka, ale na pewno wiedział, że ktoś kto zdołał dostać się do najważniejszego oddziału Onmitsukidō, musiał mieć jaja ze stali. Chwilę później jego wzrok spoczął na nieco niepewnym młodym oficerze, który stał tuż obok niego. Chwycił skromnego wzrostem i wagą chłopaka za bark. Ścisnął może nieco za mocno, ale chciał mu dodać tym uściskiem otuchy i siły. Nie pękaj młody, pomyślał. Była przed nim jeszcze długa droga do przebycia. Byli tacy, których strach tam mocno paraliżował, że nie dawali rady i ostatecznie ginęli w pierwszej większej potyczce. Nie ważne, czy tutaj, czy w świecie żywych. Byli jednak też tacy, kŧórym strach dodawał takiego kopa, że dopiero pod jego wpływem pokazywali swoje prawdziwe oblicze. Ujawniała się wtedy ich prawdziwa siła, odwaga i męstwo, które ratowało im skórę.
Astorre skinął głową do trójki wyznaczonych towarzyszy, po czym wszyscy niemalże równocześnie znikli z kręgu, dosłownie rozpływając się w powietrzu. Przemieścili się szybko, w stronę wschodniego wybrzeża wyspy. Gdy tam dotarli Astorre wyciągnął swój komunikator, lecz zanim zadzwonił przedstawił im całą sytuację.
- Rozkaz został wydany, lecz jak go wykonamy, zależy już tylko od nas! - Połączył się ze swoimi ludźmi i trzymając urządzenie przed sobą, powiedział do osoby po drugiej stronie słuchawki, jak i do obecnych przed nim. - Poszukujemy złotookiego blondyna o ostrej linii szczęki i charakterystycznych, cienkich, długich brwiach. Informacje są niepełne, lecz dla nas jest to nie istotne, gdyż znajdziemy skurwysyna, nawet gdyby okazało się, że wyrosły mu cycki i krzaczaste brwi! Zmobilizować wszystkie jednostki. Chcę, aby połowa oddziału przybyła na Wyspę Pamięci, reszta ma czekać w gotowości otoczyć wyspę na polu o średnicy dziesięciu kilometrów. Oddziały na wyspie, mają podzielić się na cztery grupy: północ-południe, wschód-zachód. Przekaż tym, którzy zajmą posterunki poza nią - nikt nie może opuścić wyspy! Poszukiwany martwy bądź żywy!
Rozłączył się. Spojrzał na swoich towarzyszy, którzy wyglądali jakby czas się dla nich zatrzymał.
- Nas czeka to samo zadanie... wiecie kogo szukać. Yamada-san rozpoczniesz poszukiwania na północy, Asahara-san na zachodzie, a Furukawa-san obejmiesz południową strefę! Ja i oficer Mizore, przeszukamy strefę wschodnią. Działajcie szybko i nie przynieście hańby swemu oddziałowi! Ruszajcie!
Gdy tylko znikli, ponownie chwycił za swój komunikator. Przekazał swemu człowiekowi, ostatnie wytyczne, w których zaznaczył, że w wyznaczonych strefach spotkają trzech członków Keigun, którymi mogą nawiązać współpracę. Razem z młodym oficerem, którego wolał trzymać przy sobie, ruszyli przeczesywać teren.
W krótkiej chwili po zakończeniu połączenia, wszyscy członkowie jego osobistej jednostki wywiadowczej zaczęli przemieszczać się w stronę wyspy. Na jego i ich szczęście trwałą przepiękna ciemna noc, którą ta uwielbiali. Tylko nieliczni byli wstanie dostrzec jak czarne smugi, przemieszczają się po dachach, mknąć niczym rozpędzony wiatr w kierunku wyspy. Pojedyncze uderzenie stóp o dachowe deski, rozchodziły się głucho wśród nocnej ciszy. Pełna mobilizacja i niezrównana determinacja, każda misja była dla tych ludzi największym priorytetem.
_________________


Bazowe Reiatsu: 20 + 15
Aktualne Reiatsu: 10
Stan zdrowia: Bardzo dobry
Barwa Reiatsu
Karta Postaci
Multikonto: Jesse Walker
Strój Shinigami: Zrobiony z tego samego materiału co stroje Shingami czarny garnitur. Eleganckie i dopasowane obuwie, wykonane z lżejszego i nie krępującego ruchów tworzywa. Pod garniturem nosi białą koszulę z czarnym krawatem lub białą koszulę ze stójką.

 
 
     
[*]Saya 
Widmowa Tancerka


Dywizja: I
Stanowisko: Kapitan
Zanpakutou: Hakifuji
Ressurection: 27/ 800+
Aspekt Śmierci: Sayato Yurihana
Wysłany: 2013-01-29, 15:35     

MG Mode


Beatrice, Yoshitsune, Fumetsu, Jerry, Shisui, cz. I


Czas mijał, a sytuacja nie poprawiła się ani odrobinę – pogrążony w panice tłum w dalszym ciągu przekrzykiwał się nieskładnie, utrudniając komunikację jednostkom, na których zmasakrowane zwłoki nie wywarły aż takiego wrażenia. Jedno spojrzenie wystarczyło, by oddelegowany do pozornie prostego zadania Retsugeki pojął, że spawa bynajmniej nie przebiegnie gładko. Mimo to, z pełną świadomością, że poleceń głównodowodzącej nie wypada ignorować – tym bardziej na jej własnych oczach – wbił się w tłum, próbując dowiedzieć się czegokolwiek o zaistniałej sytuacji.
Tymczasem głowa drugiej dywizji wyciągnęła pierwsze dosyć pobieżne wnioski, którymi podzieliła się na głos. Stojąca nieopodal Saya w milczeniu wysłuchała swojej podwładnej, wyraźnie przywiązując uwagę do każdego jej słowa. Oblicze głównodowodzącej stężało, kiedy przez relatywnie dłuższą chwilę zastanowiła się nad opcją, którą wysnuła Beatrice.
- Niewykluczone, że twoje domysły są prawdziwe, jednakże – pani generał spauzowała na moment, przenosząc spojrzenie na zwłoki – jeżeli przyjmiemy, że ciało zostało tutaj porzucone celem odciągnięcia uwagi od czegoś innego, dalej pozostajemy w martwym punkcie. – Głównodowodząca ściągnęła brwi i w tłumie wyszukała dowódcę swej gwardii, który górował ponad dwójką kapitanów. Obaj mieli wyraźne problemy z zachowaniem tak równowagi, jak i przytomności. - Sanzou, podejdź tutaj – rozkazała głowa Trzynastu Oddziałów Obronnych.
Biała peleryna gwardzisty zatrzepotała, kiedy strażnik ruszył przed siebie i zatrzymał się tuż przed swoją przełożoną, uprzednio skinąwszy głową zarówno Beatrice jak i Yoshitsune.
- Chcę wiedzieć wszystko o wiadomości, którą dostarczyłeś kapitan Minase. – Przenikliwe spojrzenie Sayi lustrowało gwardzistę z pozorną nieufnością. – Skąd ją miałeś? Kto ci ją przekazał? Gdzie to się stało?
Sanzou ściągnął brwi, przyglądając się głównodowodzącej bez zrozumienia. Na moment przeniósł wzrok na Beatrice, jakby liczył na to, że Soushireikan wyjaśni mu zaistniałą sytuację, lecz jego spojrzenie szybko ponownie spoczęło na Yurihanie, wyrażając dezorientację i cień lęku.
- Z całym szacunkiem, Soutaichou-sama. O jakiej wiadomości mowa?


Astorre, Ecchri


Rozkazy przełożonej jeszcze przez długi czas rozbrzmiewały echem w głowach skrytobójców, kiedy zgodnie z poleceniami trzeciego oficera Zeno dzielili się na grupy. Po wysłuchaniu Astorre, niewielka grupa członków Onmitsukidou rozproszyła się zgodnie z poleceniami, a oficer wraz z Echhrim zaczęli przeczesywać pobliski teren. Osnowa nocy była żywiołem skrytobójców, ale wrogiem tropicieli – mimo szeregu odpowiednich szkoleń, wyuczona spostrzegawczość nie była w stanie działać na pełni swych możliwości. Kiedy wzrok zawodził, trzeba było dać się na inne zmysły. Panowie wytężyli słuch, niespiesznie i dokładnie przeczesując teren.
- Harajuga do oficera Zeno, odbiór. – Nie minęło wiele czasu, kiedy z komunikatora Astorre wydobył się lekko zniekształcony głos. Podwładny cierpliwie czekał na odpowiedź Włocha, a kiedy takowa padła, natychmiast podjął dalej: - Południe czyste. Brak jakichkolwiek śladów. Wygląda na to, że znajdujący się tu ludzie nie mają pojęcia o feralnym incydencie. Okolica jest patrolowana, jeżeli poszukiwany się tu zjawi, zostanie pojmany – żywy lub martwy…
- Martwy? – Subtelny, niepokojąco łagodny głos rozbrzmiał za plecami Ecchriego, który akurat zajmował się sprawdzaniem pobliskich krzaków. Pojedyncze słowo zostało wypowiedziane dostatecznie głośno, by mógł usłyszeć je także Astorre. Obaj skrytobójcy w mgnieniu oka spojrzeli w odpowiednim kierunku i mimowolnie zamarli w bezruchu.



Oto przed nimi wyrosła jak spod ziemi idealna definicja tego, czego tak gorliwie poszukiwali – wysoki mężczyzna o blond włosach, złotych oczach i ostrej linii szczęki. Kroczył nonszalancko z uniesionymi rękoma, a na jego ustach igrał wesoły półuśmiech. Bez cienia strachu zatrzymał się parę metrów przed dwójką mężczyzn i spojrzał na nich wyczekująco.
- Zabrzmiało obiecująco – przemówił ponownie, machając skrytobójcom zakrwawionymi dłońmi. – Mam nadzieję, że nie zawiedziecie moich oczekiwań. Nie ukrywam, że tamta Boginka nie stanowiła wielkiego wyzwania.


Beatrice, Yoshitsune, Fumetsu, Jerry, Shisui, cz. II


- Nic nie widziałem!
- Kiedy przyszedłem, ciało już tutaj leżało!
- Nie mam pojęcia, skąd ono się tu wzięło! – Te i podobne odpowiedzi padały gęsto, kiedy Fumetsu próbował dowiedzieć się czegokolwiek o zaistniałej sytuacji. Instrukcje o podnoszeniu ręki i wybieraniu mówiącego na nic się nie zdały; tłum sam zdecydował, w jakiej formie chce udzielać odpowiedzi. Retsugeki szybko doszedł do wniosku, że albo morderca był na tyle wprawny, że dokonał dzieła całkowicie niezauważony, albo strach związał świadkom języki. Niezależnie od przyczyny, zrezygnowany porucznik zaczął tracić nadzieję, że w tłumie znajduje się choć jedna osoba, która mogłaby odpowiedzieć na zadane pytania.
Fumetsu powoli zaczął torować sobie drogę powrotną, z daleka słysząc niepokojącą wrzawę. Zainteresowany, przyspieszył kroku, klucząc pomiędzy gapiami. Raptem poczuł, że coś uparcie ciągnie za jego rękaw. Odwrócił wzrok, by poznać przyczynę i skrzywił się lekko w przypływie mieszanych uczuć, kiedy okazało się, że jego rękawa uczepił się mały chłopiec o gęstej blond czuprynie. Retsugeki zapewne wyperswadowałby mu, że w zaistniałej sytuacji pan porucznik nie ma czasu na rozdawanie autografów, jednak nim zdążył odezwać się choćby słowem, chłopiec przemówił się beztroskim głosem:
- Było biało, taki błysk. Pachniało jak burza i zostawiło tu tą panią. Potem sobie poszło.

- Z drogi, z drogi!
Tłum rozstąpił się, tworząc przejście dla mężczyzny w okularach i podążającego za nim niedługiego sznura odzianych w czerń osób. Tajemniczy jegomość rozejrzał się dokoła i uśmiechnął się szeroko, kiedy zauważył Yoshitsune. Jego dłoń wystrzeliła w górę, machając energicznie na powitanie.
- Serwus! – zawołał na powitanie, dopiero potem zwracając uwagę na zmasakrowane ciało. Zmrużył oczy i wciągnął powietrze przez zaciśnięte zęby, po czym mruknął coś pod nosem i rzucił przez ramię: - Dobra panowie, zabieramy zwłoki i idziemy posprawdzać co i jak!
Trzej rośli mężczyźni wyłonili się z tłumu i bez słowa zarzucili sobie martwe ciało kobiety na ramiona. Stanęli w gotowości do odmarszu, czekając na klarowną komendę wezwanego przez Minamoto medyka.
- Ekipa czeka w Gnieździe Larw – zwrócił się do Yoshitsune. – Odezwiemy się, jak przeprowadzimy autopsję.
Niewielka grupa zniknęła równie szybko, jak wcześniej się pojawiła. Głównodowodząca – mimo że jej oblicze nie wyrażało zadowolenia – nie odezwała się ani słowem, milczeniem zezwalając na to, by zwłoki zostały usunięte z miejsca, w którym zostały znalezione.

- Powtarzam. Cały czas byłem z nimi – tłumaczył się dowódca gwardii głównodowodzącej, spoglądając to na Beatrice, to zaś na swoją bezpośrednią przełożoną. Obiema rękami podtrzymywał pijanych w sztok kapitanów, którzy uwiesili się na nim tak desperacko, że mało brakowało, by cała trójka runęła z hukiem na ziemię. – Wcześniej towarzyszyła mi Azusa i Igemoto. Mogą to potwierdzić, jeżeli zajdzie taka potrzeba.
- Definitywnie, będą musieli – odezwała się głównodowodząca, świdrując wzrokiem swego podwładnego tak intensywnie, jakby samym spojrzeniem chciała go zmusić do mówienia prawdy. – Natychmiast sprowadź mi Igemoto.
Sanzou bez słowa kiwnął głową, wyślizgując się z uścisku pijanych jednym płynnym ruchem. Panowie zachwiali się, instynktownie szukając podpory, ale sytuacja zmusiła ich do tego, by poradzili sobie bez niej. Dowódca gwardii rozpłynął się w powietrzu, a Saya skrzywiła się niemal niezauważalnie na widok stanu, w jakim znaleźli się jej podwładni.
- Ingerencja Instytutu nie jest konieczna – oznajmiła pani generał po słowach Tayo. – Jak widać, porucznik Minamoto zatroszczył się o to, żeby ciało zostało poddane autopsji. Zaczekamy na rezultaty.
Głównodowodząca oddaliła się od kapitanów, stając naprzeciw Beatrice i spoglądając na nią, siłą rzeczy, z góry.
- Ten człowiek, po którego posłałam – zaczęła półszeptem, by mieć pewność, że jej słowa pozostaną tajemnicą dla wszystkich innych poza Soushireikan – Igemoto – to brat bliźniak Sanzou. Są niczym dwie krople wody, więc łatwo o pomyłkę. Możliwe, że to on dostarczył ci wiadomość, niemniej jednak… – Saya zamilkła niespodziewanie, ściągając brwi i nadając swej twarzy surowego wyrazu, jednak w jej oczach odmalowała się dosyć wyraźna obawa. – Kapitan Minase, czy Onmitsukidou otoczyło gmach Centrali?

***

Trawa szeleściła cicho, konsekwentnie tratowana przez parę nadzwyczaj ostrożnych stóp, które torowały swą drogę w kierunku wielkiego, białego budynku. Czarny płaszcz zatrzepotał na wietrze, kiedy rosła sylwetka naciągnęła na głowę obszerny kaptur.
Mrok nocy skutecznie ukrył przejmujący uśmiech, jaki zagościł na ustach tajemniczego jegomościa.
_________________



Bazowe Reiatsu: 60
Aktualne Reiatsu: ~20
Stan zdrowia: Bez zastrzeżeń
Aktualny ubiór: KLIK!

Main Themes: The Deathbringer
Battle Themes: Phantom Dances | As The Blade Commands
Hakifuji Themes: Call Of The Abyss | Eternal Lullaby
Reminiscence Themes: Farewell, My Past | Mirror, Mirror... | Fairytale
Final Stage Theme: The Successor



Ostatnio zmieniony przez Saya 2013-01-29, 18:41, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Ecchri 
Shadow...


Dywizja: II
Stanowisko: 9 oficer
Zanpakutou: Hekkati Etami Uritaii
Ressurection: 16/6
Aspekt Śmierci: Ecchri Mizore
Wysłany: 2013-01-31, 22:48     

Młody oficer westchnął głęboko. Już się nie uśmiechał. Zamknął oczy. Nawet nie drgął gdy wróg stał za nim. W duchu czuł, że to mogą być jego ostatnie chwile. Ktoś z kim jego kapitan nie była by sobie w stanie poradzić? W takim razie to musi być koniec?
[color=red][i]~ Czyżbyś się poddał? Przecież bełkotałeś, że ty nigdy się nie poddajesz...[\i][\color]
Takie właśnie słowa usłyszał od jednego z duchów swojego zanpakutou. W jej głosie można było bez problemu usłyszeć ironię.
Czarnowłosy młodzieniec odwrócił się do blondyna. Powoli otworzył oczy, a w nich nie bylo, ani strachu, czy desperacji. Można było zobaczyć tylko i wyłącznie poczucie obowiazku co łatwo pomylić z brakiem uczuć. Gdyby nieznajomy nie był zbyt pewny siebie pewnie wziął by to pod uwagę, ale nie wyglądał na takiego rozważnego. Do uszu innych mógł dojść ledwo słyszalny głos oficera.
- Skoro tak to ta walka nie ma sensu... Po moim trupie tkniesz kapitan Minase. Pewnie Ci się uda, ale kogo to będzie potem obchodzić...
W trakcie tej gadaniny cały czas przygotowywał się do rzucenia Hadou no Ichi, Shou. Chciał odepchnać przeciwnika i wyprowadzić go z równowagi. Jednak, aby to miało sens trzeba było to zrobić bez zapowiedzi. Ecchri podiósł prawą rękę w kierunku wroga.
- Ty...
Ostatnie słowo wypowiedziane, dla odwrócenia uwagi. Tuż po tym przez ciało oficera popłynęła energia duchowa. Miała na celu wytrącenie z uwagi tego przeciwnika. Od razu po tym używajac shnupo wyciągnął swojego zanpakutou zza pasa. Chciał jak najszybciej doskoczyć do niego. Poderżnąć mu gardło. Wyeliminować go jak najszybciej. Taki byl plan.
_________________
Stan zdrowia: Zdrowy, ale mocno niewyspany.
Stan psychiczny: Załamanie, ale zdolny do podejmowania logicznych decyzji.
Zanpakutou - Zapieczentowany
Bazowe reiatsu: 10
Shi-Kai: +15
Utrzymywane Rei: ~10
Kolor rei:[color=red]Krwawy


"[...]Never give up
Never give in
Be our side
So we can win[...]"
 
 
     
Inochi 
Oh well, you're screwed


Dywizja: IX
Stanowisko: Porucznik
Zanpakutou: Hebihime
Ressurection: 17
Aspekt Śmierci: Fumetsu Retsugeki
Wysłany: 2013-02-02, 22:06     

Fumetsu Retsugeki IX


Pierwsze osoby się zgłosiły, Fumetsu wybrał spośród kilkunastu podniesionych rąk kilka i wysłuchał bardzo dokładnych i szczegółowych sprawozdań. Kolejne osoby zaczęły opisywać napastnika i jego umiejętności. Chłopakowi obiła się nawet o uszy nazwa Pogromcy Dusz jaki został użyty. Miał wszystko czego chciał… znaczy się chciałby mieć. Banda debili, z którymi zaczął pracę okazała się bardzo nieużyteczna. Najpierw nie potrafili dostosować się do prostych poleceń nie przekrzykiwania się i czekania na swoją kolej. Nawet gdyby nie zastosowali się do jego komend to ich wiedza na temat tego tajemniczego zajścia była żadna. Słyszał typowe odpowiedzi przy miejscu wypadku, odpowiedzi ludzi, którzy boją się, że jak coś powiedzą to ich spotka taki sam los. No cóż, może nie ma co im się dziwić? Z drugiej strony zabójca rzeczywiście mógł pozostać niezauważony. Wprawiony w ciche zabijanie przemknął się ukradkiem przez tłum, zrobił co miał zrobić i ulotnił się jak dym. Nie mniej jednak, zdegustowany współpracą z cywilami ruszył do miejsca, gdzie znajdowała się cała grupa Shinigami. Przemykał się pomiędzy upartymi ludźmi z tikiem tak zwanego ‘wieśniaka’, którzy to musieli znaleźć się jak najbliżej sensacji by potem móc sobie poplotkować w spokoju. Porucznik rozpychając się łokciami i co chwilę z poirytowaniem mówiąc: ‘Przepraszam widział jak co poniektórzy wytężają swój słuch by wyłapać jakieś ciekaw informacje. Ten typ ludzi najbardziej działał na nerwy młodzikowi. Większość ludzi z takim nawykiem jakich znał podsłuchiwała nieudolnie. Albo czegoś niedosłyszy, albo (co gorsza) nadinterpretuje to co usłyszy. Teraz jednak blondyn nie miał czasu na złoszczenie się. Musiał przekazać raport Głównodowodzącej, a wiedział, że nie jest zbytnio obszerny. Przygotowując się psychicznie na słowną reprymendę usłyszał podniesione głosy, nie wiedział sam czego, ale ruszył w tamtym kierunku. Może dowie się czegoś co pomoże mu sklecić chociaż dwa pożyteczne zdania dla reszty zespołu. Nim jednak zdołał dotrzeć na miejsce poczuł jak ktoś ciągnie go za rękaw. Nie spodobało mu się to zbytnio gdy tylko zobaczył, co było powodem jego spowolnienia. Nie wiedział zbytnio jak przegonić gnoja i nim wpadł mu do głowy pomysł na pozbycie się go usłyszał coś bardzo interesującego. Informacje na temat tego co zaszło. Małe blondwłose dziecko wypowiedziało to wszystko obojętnym głosem jakby mówiło o tym, co jadło wczoraj na obiad. Od razu można było zaobserwować, że nie odczuwa strachu z tego powodu, bo niby czemu by miało? Nigdy jeszcze pewnie nie zaznał tego uczucia, co bardzo zadowoliło Boga Śmierci. Przyklęknął, tak by zrównać się wzrokowo z chłopcem, i zapytał się:
- A czy widziałeś może, z której strony przyszedł ten błysk, albo w którą stronę sobie poszedł? A może widziałeś kto zrobił ten błysk? Bardzo by mi to pomogło, gdybyś powiedział coś jeszcze. Fukutaichou jednego z trzynastu oddziałów obronnych wyciągnął ze swojej kurtki lizak, który wręczył dziecku. Miał sam go zjeść później, ale wiedział, że bardziej mu posłuży jako przedmiot do przekupienia, nic tak nie otwiera języka dzieciom jak słodycze. Bez względu na to czy dziecko jeszcze powie coś interesującego, czy nie Retsugeki podziękuje mu i wróci do pani Kapitan I Dywizji by złożyć raport.
_________________
Stan Zdrowia:Wyleczony, więc wszystko ok.
Bazowe Reiatsu: 25 + ShiKai
Kolor Reiatsu: Ametystowy
 
 
     
[*]Beatrice 
Konto Premium


Dywizja: II, Onmitsukidou
Stanowisko: Taichou, Soshireikan
Zanpakutou: Yami no Hikari
Ressurection: 539 lat
Wysłany: 2013-02-06, 03:09     

Kapitan Minase w milczeniu wysłuchała kolejnych słów towarzyszących jej osób i zmarszczyła nieco czoło oraz ściągnęła ku sobie brwi, gdy usłyszała szept Soutaicho.
- Taki wydałam im rozkaz. - odparła na temat Sił Specjalnych. Jej sugestia była dość jasna: jeżeli nic nie powstrzymało ich przed wykonaniem rozkazu, to powinni to zrobić. Tym niemniej, skinęła głową porozumiewawczo, odsuwając się na dwa kroki, by sięgnąć po swój komunikator.
- Mówi kapitan Minase, odbiór. Wszystkie grupy, meldować się i złożyć dotychczasowy raport. Powtarzam: Meldować się i złożyć dotychczasowy raport. Odbiór.
Zamilkła w oczekiwaniu na potwierdzenie dobrego stanu zarówno swoich ludzi jak i ich zadań. Coś jej jednak podpowiadało, że lepiej by było, gdyby jednak nikt nic nie znalazł. Ulżyłoby jej poniekąd.
Przeczesała palcami dłoni swoje długie, krwistoczerwone włosy. Milczała nadal, choć widać było, że się denerwuje sytuacją - choć nie była już sparaliżowana i najwyraźniej jak zawsze była gotowa do działania. Słów dziecka także wysłuchała, jednak jeżeli wysnuła z nich jakieś bardziej interesujące wnioski, to zachowała je dla siebie.

(post pisany z komórki, za jakość wielkie mea culpa)
_________________

Baza Reiatsu - 45
Aktualne Reiatsu (utrzymywane) - 45
Fuuin: B: -20; SK: -10; BK: -15 (Nieaktywny)
Stan Zdrowia - Rana od cięcia na udzie
Kolor Reiatsu: Czerwony
Skill pasywny: Ołowiany Pancerz (obrażenia redukowane o 1/4, ból redukowany o 50%)
Beatrice Theme Song
Angry Beatrice Theme Song
Beatrice Battle Theme
Hikari Theme Song
Yami Theme Song
Shikai Theme
Bankai Theme!
Peaceful Moments
Funny Moments

Jak wysyłam ten utwór, radzę uciekać:
...Izanami Theme

Achievements Unlocked:
1. Espada-lvl enemy beaten on Shikai.
2. 2 Vizards beaten at once.
3. No Second Strike Kill on Espada.
 
 
     
[*]Saya 
Widmowa Tancerka


Dywizja: I
Stanowisko: Kapitan
Zanpakutou: Hakifuji
Ressurection: 27/ 800+
Aspekt Śmierci: Sayato Yurihana
Wysłany: 2013-02-13, 03:06     

MG MODE



Astorre, Ecchri



Atmosfera gęstniała z każdą sekundą. Złotowłosy mężczyzna czekał ze splecionymi rękoma na ruch Bogów Śmierci, którzy z zaskakującą opieszałością przechodzili do działania. W końcu młody oficer Mizore postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i, nie czekając na rozkazy wyższego rangą partnera, zaszarżował na oponenta. Migoczący Krok przeniósł Ecchriego tuż przed oblicze przeciwnika. Kruczowłosy, mając w poważaniu cyniczny uśmiech blondyna, ciął precyzyjnie, mierząc w jego gardziel. Pogromca oficera ze świstem przeciął powietrze, nie napotykając żadnego oporu ze strony oponenta. Blondyn zaś, zamiast krwawić obficie, błysnął krótkim impulsem białawej energii. Jego głowa odseparowała się od reszty ciała, a chwilę później cała sylwetka mężczyzny rozpłynęła się w powietrzu.
Zdezorientowani mężczyźni długo mogliby się głowić nad przyczyną, lecz wówczas nadajnik Astorre zaszumiał ponownie, transmitując chrapliwy, zniekształcony głos:
- Harajuga do oficera Zeno. Złapaliśmy go, szefie. Sprawca całego zamieszania został oddany w ręce Soushireikan. Kapitan Minase, podobnie jak cała reszta, znajduje się obecnie na głównym placu Wyspy Pamięci. Wszystkie jednostki przeszukały wyznaczone obszary. Czysto. Czekamy na dalsze rozkazy, odbiór.


Fumetsu, Yoshitsune, Beatrice, Jerry, Shisui



- A zatem – mówiła głównodowodząca, błądząc wzrokiem między dowódcą swej prywatnej gwardii a człowiekiem, który wyglądał niemal jak jego idealna kopia. Był odrobinę niższy, a włosy miał o jeden ton ciemniejsze, lecz jakiekolwiek inne różnice były nie do odnotowania – Igemoto przez cały czas był z wami?
Rudowłosa kobieta o bardzo miłej dla oka aparycji pokiwała głową i podciągnęła biały płaszcz pod brodę.
- Nie opuścił nas ani na sekundę – potwierdziła po raz wtóry to, czemu parokrotnie dała świadectwo wcześniej.
Oblicze pani generał stężało, kiedy w zamyśleniu przetwarzała uzyskane informacje. Odwróciła się plecami do gwardzistów i niespiesznie powłóczywszy nogami, zbliżyła się do niedużego utworzonego z Bogów Śmierci wianka. Członkowie drugiej dywizji, porucznik Retsugeki, a także stojący chwiejnie kapitanowie stali w kole, otaczając skulonego i drżącego całym ciałem mężczyznę, który zasłaniał swoją twarz tak zawzięcie, jakby nosił na niej straszliwe piętno.
- Atsuzuma Saitou, oddział szósty. Siódmy oficer – podjął jeden z członków Onmitsukidou, mówiąc wprawdzie do Beatrice, ale obecność innych w niczym mu nie przeszkadzała. – Odmówił składania wyjaśnień. Udało nam się ustalić, że zamieszanie wynikło za sprawą osobliwej zdolności jego Pogromcy, która polega na kreowaniu „żywych projekcji”. Zarówno Satoshi, jak i osoba, którą skrytobójcy próbowali obezwładnić przy gmachu Centrali, byli tylko wytworem iluzji. Pozostaje jednak kilka nurtujących spraw, takich jak...
Składający raport mężczyzna urwał nagle swą myśl, przyglądając się z zaciekawieniem sylwetce głównodowodzącej, która bez słowa minęła go i podeszła do kulącego się na ziemi mężczyzny. Chłodne spojrzenie zawisło ciężko na oskarżonym, lustrując go bacznie przez krótką chwilę. Raptem dłoń Sayi wystrzeliła do przodu, pewnie chwytając rękojeść wiszącego u boku mężczyzny miecza. Płynnym ruchem przyciągnęła miecz do siebie i bez słowa przyjrzała mu się, jakby samym spojrzeniem chciała doszukać się dowodów winy. Wtem na jej twarzy odmalowała się wściekłość. Poziom duchowej energii głównodowodzącej wzrósł do maksimum, powodując odczuwalny dyskomfort u silniejszych jednostek, słabsze zaś posyłając na ziemię bez możliwości złapania oddechu. Dotknęła ostrza, nie dbając o jego ostrość, a potem bez większego wysiłku złamała je w pół, jakby nie stal, lecz słoma znajdowała się w jej dłoniach. Dźwięk odbijającego się od bruku żeliwa rozbrzmiał echem, kiedy głównodowodząca wypuściła z rąk złamanego Pogromcę. Dotkliwie odczuwalna presja uspokoiła się chwilę później.
- Zabrać go – ogłosiła beznamiętnym głosem. Na jej komendę troje odzianych w biel gwardzistów dołączyło doń i ujęło porażonego szokiem mężczyznę pod ramiona, przez tłum torując sobie drogę do więzienia.
Głównodowodząca przez długą chwilę stała nieruchomo, jej pierś falowała w rytm przyspieszonego oddechu, aż w końcu zdecydowała się podejść do reszty ekipy.
- Kapitan Minase, domyślam się, że nie był to dla ciebie najlżejszy dzień. Sugeruję, byś ochłonęła trochę, nim znowu rzucisz się w wir pracy. Minamoto, Retsugeki, dziękuję za pomoc, była nieoceniona. – Spojrzenie Sayi zawisło na obu panach, kiedy wykonywała niezbyt głęboki, ale niemal przesadnie grzeczny ukłon. – Panom zaś… – Yurihana skrzywiła się niemal niezauważalnie, obrzucając Jerry’ego i Shisuiego karcącym spojrzeniem – zalecam odpoczynek. Długi. Do samego rana. – Pani generał westchnęła ciężko, unosząc wzrok ku niebu. – Mam nadzieję, że to koniec atrakcji na dzisiejszy dzień.
Podczas gdy za placu zapadła niezręczna cisza, w oddali pobrzmiewały odgłosy szampańskiej zabawy i sztucznych ogni. Wyglądało na to, że część gości na Wyspie w dalszym ciągu cieszyła się urokami tego dnia, całkowicie nieświadoma wydarzeń, które miały miejsce tuż obok.
- Retsugeki, Minamoto. Was dwóch spodziewam się w mojej posiadłości jeszcze przed świtem – rzuciła zagadkowo głównodowodząca, nie wdając się w szczegóły. – Muszę także zamienić parę słów z tobą, kapitan Minase. Proszę, odwiedź mnie jak tylko uznasz, że jesteś na siłach. – Saya umilkła, wodząc wzrokiem po zgromadzonych przez chwilę, po czym westchnęła ciężko i wydała ostatni tego wieczoru rozkaz: - Rozejść się.


Adnotacja:
Dokładnie tak, nie inaczej. Kończę event z powodów różnych – głównie z tego, że ani graczom, ani mi nie chce się dalej weń brnąć. Jesteście wolni, wracajcie do swoich spraw – jeżeli jakieś macie. Jeżeli nie, mogę poMGjować. Ale nie więcej, niż dwóm osobom/ grupom (małym!) na raz.
Słówko do Beatrice jeszcze – wiem, że w charakterze Twojej postaci byłoby natychmiastowe stawienie się na wezwanie, ale wstrzymaj swe konie i poczekaj, aż skończę z Yoshim i Inochim, k? Nie chciałabym znowu władować się w temat, w którym akcja będzie leciała jak krew z nosa.
Inochi - pamiętam, co mi pisałeś na GG, o planach związanych z tą postacią. Potwierdź mi, czy podtrzymujesz decyzję.

EDIT: TEGO POSTA TRAKTUJCIE JAKO WASZE Z/T, NIE MUSICIE JUŻ NIC TU PISAĆ ŻEBY SIĘ UWOLNIĆ.
_________________



Bazowe Reiatsu: 60
Aktualne Reiatsu: ~20
Stan zdrowia: Bez zastrzeżeń
Aktualny ubiór: KLIK!

Main Themes: The Deathbringer
Battle Themes: Phantom Dances | As The Blade Commands
Hakifuji Themes: Call Of The Abyss | Eternal Lullaby
Reminiscence Themes: Farewell, My Past | Mirror, Mirror... | Fairytale
Final Stage Theme: The Successor



Ostatnio zmieniony przez Saya 2013-02-13, 15:26, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Szybka odpowiedź
Użytkownik: 


Wygaśnie za Dni
 
 
 
 
 
 
 



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template bLock v 0.2 modified by Nasedo
Strona wygenerowana w 0,46 sekundy. Zapytań do SQL: 27


Załóż : Własne Forum lub Własną Stronę Internetową