Pathred Bleach PBF Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Statystyki Rejestracja  Zaloguj  Album
 Ogłoszenie 

Zapraszam do wzięcia udziału w pozafabularnej -> sesji osadzonej w settingu wikingów


Poprzedni temat :: Następny temat
Salon
Autor Wiadomość
Silvio 


Stanowisko: Primera
Wiek: 36/805
Ressurection: Unoaccla Purificador
Wysłany: 2012-08-06, 23:48     

Silvo wyszedł.

[zt]

Sorry, stary, ale ja stąd spadam, jaki zamuł - Curevan.
_________________



Bazowe Reiatsu: 55
Aktualne Reiatsu: ~10
Aspekt śmierci - poświęcenie
Stan zdrowia - bez zastrzeżeń
Ostatnio zmieniony przez Crevan 2012-08-08, 15:54, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
     
Shisui 
Mistrz Gry


Wysłany: 2012-08-18, 15:03     

Salon całkowicie opustoszał pozostawiając byłego kapitana oraz lokaja samych. Shisui dopalił papierosa i wstał z ciepłego i wygodnego fotela. Rozciągnął się, zgasił fajkę w popielniczce i ruszył do barku. Nie przepadał za pomiataniem tym całym Alfredem czy jak mu tam było, dlatego wszystko sięgał sobie sam. Jak to mówią, chcesz żeby coś zostało zrobione dobrze, to zrób to sam. Wyciągnął cała paczkę i wsadził do kieszeni, po czym nalał sobie jeszcze szklankę whisky. Chyba przyszedł czas na młode pokolenie, bo on nie ma już na nic siły.
-Co jest tygrysie, czemu tak zamulasz?
W głowie zahuczał mu głos jego miecza. Dawno z nią nie trenował i pewnie się stęskniła.
-Spokojnie, niedługo się zabawimy.
Po tych słowach dopił szkocką i wyszedł zapalając papierosa.
z/t
_________________
Bazowe Reiatsu: 35
Aktualne Reiatsu: 20
Stan zdrowia: zdrowy
Limit maski: 2 posty.


Shisui Theme
Vizard Theme
Duch Zanpakutou
Ostatnio zmieniony przez Shisui 2012-08-18, 15:03, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Inubis
[Usunięty]

Wysłany: 2012-10-15, 00:02     

Leczenie zajęło więcej czasu niż przewidywał były oficer Jedenastego Oddziału. Inubis powoli i ociężale jeszcze wrócił do salonu. Nikogo tu nie było, poza jego odwiecznym towarzyszem.
Ubrany w fioletowe kimono młodzieniec o nienaturalnie szarej skórze. Jego jaskrawe oczy przysłonięte były nieco srebrzystą grzywą. Spomiędzy której strzelały trzy charakterystyczne rogi. Zabójca Dusz znany jako Golpe del Apocalipsis siedział wygodnie w fotelu, jego potężne ou-dachi oparte obok.
- Ah, obudziłeś się wreszcie. Inubis-san. - Odezwał się całkiem spokojnie do niego, jakby wydarzenia ostatnich dni nie miały wpływu na to. W głębi duszy, Rogaty Demon cieszył się z takiego obrotu sprawy, powiernik jego mocy wreszcie dostrzegł ją w pełni i nie zamierzał tłumić jak dotychczas.
Oficer usiadł w fotelu po drugiej stronie stołu. Ręce wsparł na nim i jego czoło znalazło swoją drogę do dłoni. Tak oparty siedział i rozmyślał nad dalszymi poczynaniami. Milczenie opadło na salon, lecz przerwane zostało gdy wszedł cybernetyczny lokaj Grashi. Miał za zadanie spełniać większość życzeń lokatorów tego mieszkania. Inubisowi przyszło do głowy najgłupsze co mógł wymyślić natenczas.
- Grashi-san... - Zaczął całkiem spokojnie, lecz nieco niepewnie. Lokaj od razu zwrócił uwagę na niego. - Czy mógłbyś otworzyć przejście do Karakury? Chciałbym pożegnać się z tym miastem. - Zapytał Inubis, nadając melancholii swojemu tonowi wypowiedzi. Ubrany niczym kamerdyner "duch" od razu zrozumiał intencje oficera. Bóg Śmierci, miał tę świadomość, że jego życie zmieni się teraz bardzo, chciał jednak ostatni raz spojrzeć na miasto, które zwykł ochraniać. Okularnik wstał.
- Keiji-san. - Rzucił krótko, nie było to polecenie, a raczej prośba skierowana do przyjaciela. Rogaty Młodzieniec wstał i zaraz rozpłynął się w formie purpurowych oparów. Na plecach byłego seki pojawił się miecz. Zapieczętowany zanpakutou, będący materializacją uśpionej mocy.
Razem z Grashim opuścili salon Kenseiów i udali się w bardziej dogodne miejsce. Lokaj zainicjował procedury mające na celu otworzenie konkretnego portalu, współrzędne, tak dobrze znane już wbił wręcz automatycznie.
Inubis zniknął w odmętach projekcji portalu...


[z/t]
__
zgodnie z tym na co Itaru-sama zezwolił, udaję się na Karakurę, bo eventuję i potrzebuję własną postać tam mieć.
 
     
Shisui 
Mistrz Gry


Wysłany: 2013-05-20, 22:53     

Niebieskie wrota senkai otworzyły się po środku salonu, w którym niegdyś przebywała spora grupa wyrzutków. Były kapitan pamiętał moment w którym przybyli tu z nowo shollowifikowanym znajomym, z którym stoczył długi pojedynek. Te wszystkie sprawy z zamianą bogów śmierci w pustych były dosyć kłopotliwe. Vizardzi byli niczym upadłe anioły zesłane na wieczną tułaczkę po ziemi niczyjej.
-Grashi!.
Krzyknął mężczyzna jednocześnie obracając się za siebie. Swoim cieniom kazał pozostać na zewnątrz, ma zamiar spędzić tu kilka dni włamując się do systemów i przejmując cały dom, a w szczególności laboratorium. Służący pojawił się po chwili witając gościa. Najpewniej dobrze go pamiętał, przecież jako jeden z niewielu otrzymał autoryzację przebywania w tym miejscu,
-Proszę przynieś mi trochę.....złomu, kabli, metalu, mocny komputer i coś do spawania.
Mężczyzna w oka mgnieniu zniknął z pola widzenia półpustego i poszedł po potrzebne rzeczy. Shisui wyciągnął natomiast papierosa i zapalił go zaciągając się głęboko. Był niezmiernie ciekaw co z tego wszystkiego wyjdzie. Miał na prawdę dużo roboty, więc musiał się nieźle spiąć z tym co robi. Gdy Grashi przyniósł cały sprzęt i rozłożył go na stole Tayo ładnie mu podziękował i wziął się do roboty. Najważniejsze było napisanie odpowiedniego programu więc od tego zaczął. Usiadł przy jednym ze znajdujących się tam komputerów i rozpoczął miarowe klikanie w klawisze klawiatury. Wszystko szło powoli lecz stabilnie do przodu, jak to z pisaniem programów bywa. Nie był to jednak taki zwykły program, a zakrawał nawet o napisanie całego systemu, który zawierał by dane z całego świata. Urządzenia w końcu miały potrafić przeróżne rzeczy od rozpoznawania gatunków zwierząt, czy składników próbek, do przeprowadzania skomplikowanych operacji na ludzkim ciele. Na budowę odpowiedniej aparatury przyjdzie oczywiście czas później. Jak to mówią first things first. Następnym krokiem było przeszukanie sporej części sieci w celu odnalezienia wszystkich potrzebnych mu danych. Sam Tayo oczywiście wiedział jak odpowiednio opisać i wprowadzić do systemu niektóre organizmy oraz substancje lecz nie pamiętał wszystkiego, a internet bywał na prawdę pomocny. Korzystał tylko z zaufanych serwerów na które wrzucał informacje za czasów bycia kapitanem w społeczności. Ciekawe jak sprawowali się strażnicy na zewnątrz. Wypadało by się im zameldować. Vizard powoli wstał i odpalił papierosa ruszając w stronę wyjścia. Gdy był już na zewnątrz przeciągnął się ostentacyjnie i pomachał w stronę gdzie prawdopodobnie znajdował się jeden ze szpiegów. Uśmiechnął się i zaciągnął papierosem po czym odwrócił i skierował do środka. Całe to meldowanie się mimo bycia strasznie upierdliwą czynnością miało swoje plusy. Zawsze można było się przewietrzyć i rozprostować nogi, popatrzeć trochę na świat zewnętrzny i popodziwiać naturę. Gdy wrócił zgasił papierosa w popielniczce i upił łyka whisky. Dane powoli zgrywały się na przenośny dysk tak więc można było zabrać się za właściwą pracę. Przede wszystkim przejrzał wszystkie dostępne materiały, z jakich mógł zbudować swoje urządzenia. Materiał musiał być wytrzymały ale i jednocześnie giętki oraz lekki, w końcu jego dzieło było dość małe i miało posiadać umiejętność latania. Z pomocą Grashiego wybrał odpowiedni stop a następnie zabrał się za okablowanie i składanie głównego silnika odpowiadającego za całą wykonywaną pracę. Ten również mimo małych rozmiarów musiał dostarczać dużo mocy, przez co ex kapitan był zmuszony do zaimprowizowania własnego modelu. Po kilku godzinach serce maszyny było gotowe i podłączone do okablowania. Pozostało już tylko skonstruowanie odnóży co również nie zajęło dużo czasu. Wystarczyło połączyć kilka metalowych kawałków i zakończyć je odpowiednim sprzętem. Część odnóży było chwytnych część natomiast posiadało ostrza, nożyce, czy mechaniczne kombinerki, a nawet klucze francuskie. Wszystkie stawy wspomagał układ hydrauliczny więc o płynność ruchów nie było się co martwić. Następnie do swojego dzieła dołączył jeszcze systemy optyczne pozwalające maszynie widzieć i wszystko rejestrować. Wszystkie trzy posiadały również możliwość widzenia w podczerwieni oraz nagrywania dźwięku. Jeden natomiast posiadał również opcję nagrania go na kasetę wbudowaną w pancerz. Wszystko było gotowe i Shisui rozpoczął łączenie elementów. Finalnie odnóża wraz z silnikiem, systemem hydraulicznym i wszystkimi kablami okryła obudowa.
_________________
Bazowe Reiatsu: 35
Aktualne Reiatsu: 20
Stan zdrowia: zdrowy
Limit maski: 2 posty.


Shisui Theme
Vizard Theme
Duch Zanpakutou
Ostatnio zmieniony przez Shisui 2013-05-27, 20:44, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
     
Zyta 
Zapraszam na bal!


Aspekt Śmierci: Zita de Beauseant(Zyta Burgundzka)
Wysłany: 2013-05-20, 23:34     

Jeśli architekt ma zaprojektować windę, nie męczy się, każdy debil potrafi zaprojektować windę. Po prostu jeb! Robi otwór w stropie tyle na tyle, albo na tyle i trochę więcej, nic go potem już nie obchodzi. Potem jedynie kilku panów przychodzi i zakłada windę, oni się na tym znają i potrzebują tylko tej zwykłej dziury. Jednak niektóre windy są lepszego sortu, niektóre nie potrzebują nawet dziur, ale tych na szczęście nie trzeba projektować.
Takie windy, a raczej taka winda została wyprodukowana tylko raz w kombinacie dźwigów osobowych "Unica" w Chicago dla owego pana, który nazywał się George de Beauseant był to rok 1919. Teraz był rok zupełnie inny a winda nie pojawiła się w Chicago a w środku mroźnej Grenlandii, kto by się spodziewał, że są windy o takim zasięgu. W ścianie pojawiło się jakby drugie pomieszczenie, nieduże, ale strasznie ciemne, praktycznie niewidoczne gdyby nie załom ściany.
- Dziwi się pewnie pan, że nie ma światła? To wcale nie chodzi o oszczędność? Skądże! - powiedział głos, który pochodził z wnętrza windy.
- W każdym razie Hrabina jest wrogiem wszelkich niedomówień i chce przekazać, że właśnie w pewnym zamku rozpoczyna się bal. Bal jakich mało i jeśli chce Pan być uczestnikiem. Winda stoi otworem.

[zt]
_________________


Nieszczęscia chodzą parami

Poziom Reiatsu: 10 (Wyciszone)
Stan Zdrowia: Niezmienny
Ostatnio zmieniony przez Zyta 2013-05-20, 23:34, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Shisui 
Mistrz Gry


Wysłany: 2013-05-21, 00:13     

Mężczyzna zasnął na kanapie nie do końca zdając sobie sprawę z upływającego czasu. Ten był nieubłagany i płynął z niesamowitą wręcz prędkością cały czas zabierając skrawki naszego życia. Oczywiście żywot takiego boga śmierci był zazwyczaj dłuższy niż ten który jest w stanie wyobrazić sobie zwykły śmiertelnik. Kończył się jednak również wiele gwałtowniej i nagle. Kapitan ocknął się gdy zauważył przed sobą tunel. Patrząc na znajome już mu "obramowanie" dziury od razu wiedział z kim ma do czynienia. Czyżby księżna przyszła odebrać dług? Być może, Shisui jeszcze jednak nie zdążył skorzystać z jej mocy. Najpierw musi zająć się tym czymś co mu w ciele zaszyli bo nawet jeśli zdoła zlikwidować pieczęć nałożoną poprzez energię, to nie pozbędzie się tak łatwo obcego ciała.
-Z miłą chęcią odpocznę od tego miejsca.
Wstał i przeciągnął się ostentacyjnie po czym zniknął w ciemnym korytarzu. Tajemniczej kobiecie można było chyba ufać, a przynajmniej bardziej niż głównodowodzącej czy innym bożkom jej pokroju.

z/t
_________________
Bazowe Reiatsu: 35
Aktualne Reiatsu: 20
Stan zdrowia: zdrowy
Limit maski: 2 posty.


Shisui Theme
Vizard Theme
Duch Zanpakutou
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Szybka odpowiedź
Użytkownik: 


Wygaśnie za Dni
 
 
 
 
 
 
 



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template bLock v 0.2 modified by Nasedo
Strona wygenerowana w 0,17 sekundy. Zapytań do SQL: 28


Załóż : Własne Forum lub Własną Stronę Internetową