Pathred Bleach PBF Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Statystyki Rejestracja  Zaloguj  Album
 Ogłoszenie 

Zapraszam do wzięcia udziału w pozafabularnej -> sesji osadzonej w settingu wikingów


Poprzedni temat :: Następny temat
Gabinet porucznika
Autor Wiadomość
#Yumi Yamura 
Administrator


Dywizja: XIII
Zanpakutou: Hazama
Ressurection: 20/700+
Wysłany: 2011-08-04, 12:35   Gabinet porucznika  


Gabinet porucznika mieści się na końcu prawego skrzydła głównego budynku dywizji trzynastej i sam w sobie jest bardzo mały, urządzony z elegancją i prostotą. Na wprost drzwi znajduje się półokrągłe biurko z rzędem szuflad od strony krzesła fukutaichou (po trzy z każdej strony i jedna, płaska, tuż pod blatem). Tuż obok znajduje się chyba najmniej pasująca do dekoracji metalowa szafka na dokumenty. Przemalowana na biało, z zamkami w każdej z sześciu szuflad, służy głównie do przechowywania danych osobowych wszystkich osób z oddziału, ważnych raportów i prywatnych dokumentów porucznika. Yamura w ostatniej z nich zamknęła swój biało-czerwony strój z czasów akademii. Zachowała go z sentymentu i jako przypomnienie jedynego uniformu boga śmierci, który lubiła nosić.

Wracając do opisu pokoju, dopiero po chwili zauważamy, iż po prawej stronie od okna stoi trzyosobowa kanapa dla gości, przed nią zaś ustawiony jest stolik na kawę. Siadając na miękkich poduszkach mebla dostrzegamy na wprost nas, a po lewej od drzwi wejściowych niewielką biblioteczkę. Ciężko doszukać się jednak na niej książek, niemal każda półka zastawiona jest przez segregatory, najróżniejszych grubości i kolorów. W nich znaleźć można inne, mniej ciekawe dokumenty - przebiegi treningów członków dywizji trzynastej, wyniki corocznej inwentaryzacji... słowem nic godnego uwagi. Całe pomieszczenie, choć zadbane i czyste, zdaje się być bez życia. Nie zaprasza do środka, wydaje się być po prostu miejscem pracy i niczym więcej.

Po lewej stronie biurka, od strony miejsca dla petenta, znajdują się kolejne drzwi, zazwyczaj zamknięte. Po ich otwarciu ukarze się nam korytarz. Nie jest specjalnie długi, mniej więcej szerokości gabinetu. Na jego lewej ścianie są dwie pary kolejnych drzwi, zaś na wprost - trzecie. Pierwsze prowadzą do łazienki, drugie do kuchni, trzecie zaś do sypialni porucznika. I jeśli kuchnia oraz toaleta z reguły pozostają otwartymi, o tyle sypialnia znów jest zamknięta, a klucze do niej posiada jedynie właściciel - aktualny fukutaichou trzynastej dywizji. W środku znaleźć można łóżko, ustawione bokiem do okna, niewielką komodę oraz krzesło i kolejne biurko, w którym można trzymać prywatne dokumenty.
_________________


BAZA REIATSU 27 (+15) (+25)
STAN ZDROWIA Poparzenia na plecach zaleczone. Wraca do zdrowia
UTRZYMYWANE REIATSU 27
 
 
     
#Sq 
Devil in Disguise


Dywizja: -
Stanowisko: Wędrowiec
Wiek: ~30 / ?
Zanpakutou: Mikazuki
Wysłany: 2011-08-04, 21:47     

Raz jeszcze, cała ta sytuacja powoli wywoływała coraz to większe zażenowanie szpiegującego osobnika. Nieproszony gość bez większego trudu poruszał się niezauważony pomiędzy porozrzucanymi po całym dziedzińcu budynkami. Z podsłuchanych rozmów szeregowych dywizjonistów mógł wywnioskować, iż pani porucznik wciąż jest nieobecna, niemal jak zawsze o tej porze. Do uszu wędrowca doszły również pogłoski, jakoby odnalazł się w końcu kapitan tej jednostki, jednak wciąż nie było wiadomo, czy raz jeszcze będzie sprawował nad nią pieczę. Być może to właśnie było powodem tejże nieobecności sprawującej tymczasową władzę oficer tego dworskiego oddziału. Dopiero po kilku minutach kluczenia, Uzukiemu udało się zlokalizować gabinet, w którym na co dzień rezydowała ta enigmatyczna kobieta. Paradoksalnie był on dość blisko miejsca, od którego zaczęła się ta infiltracja i z całą pewnością, banita przynajmniej dwukrotnie już obok niej przechodził.
- Cóż za brak profesjonalizmu – zadrwił z niego aksamitny żeński głos. – Ciągnij to dalej a na pewno zostaniesz przyłapany.
Ciemnowłosy przez moment zastanawiał się, czy oby przez jego towarzyszkę zaczyna przemawiać nie tyle obawa, co zwykła i przyziemna zazdrość. W końcu szpieg nie zakrada się do zajmowanych przez damy pomieszczeń na co dzień. Postanowił puścić ten komentarz mimowolnie koło uszu, skupiając swoją uwagę na zapadce zamka w jednym z okien gabinetu. Ta ustąpiła bez większego oporu i sekundę później Citan już stał wewnątrz urzędowego pokoju. Choć panował w nim półmrok, bez trudu dało się spostrzec jego minimalistyczny i surowy wystrój. Już na pierwszy rzut oka można było wywnioskować, iż służy on nie w celach prywatnych a jedynie jako miejsce pracy, w którym wypełnia się wszystkie formalne obowiązki. Niewielka sala nie była wyposażona praktycznie w żadne przedmioty o charakterze osobistym. Wyjątkiem mógł być zestaw do parzenia napojów i znajdujące się w tym samym kąciku pudełko z zapachowym tytoniem do fajki. Unosiła się tu też delikatna woń, należąca jak mężczyzna przypuszczał do pani porucznik. Subtelny aromat idealnie pasujący kobiecie opanowanej, pięknej i kruchej a przy tym nie kokietującej. Uzuki uśmiechnął się mimochodem i wstawił na palnik wodę w czajniczku. Dopiero podchodząc do biurka poznał imię tej enigmatycznej persony.
- Yumi Yamura – przeczytał jej godność z ustawionej na blacie tabliczki. – Yumi Yamura –chan… Yu-Yan. Tak, Yu-Yan do niej pasuje.
Okularnik zapalił beztrosko własną fajkę i usiadł wygodnie na fotelu, który każdego dnia zajmowała brązowooka shinigami. Przejechał dłonią po dolnej krawędzi stołu sprawdzając, czy może ukryte są tam jakieś przyciski lub przytwierdzone od dołu przedmioty. Nic takiego nie znalazł, podobnie zresztą jak nie wyczuwał żadnych magicznych barier, które mogłyby obejmować zamknięte szafki, i szuflady. Ponieważ biurka te stały tu od dziesięcioleci, systemy zamków były trochę przestarzałe a co za tym idzie, dość proste do otwarcia nawet zwykłym wytrychem. W całej stercie przejrzanych dokumentów nie było nic wartego specjalnej uwagi. Może z wyjątkiem tego, iż wszystkie raporty były niezwykle starannie sporządzane, dokładne i regularne a to już o czymś świadczyło. Podobnie, interesujących treści nie zawierały także złożone na półkach segregatory. W świecie bożków śmierci niektóre rzeczy praktycznie się nie zmieniają bez względu na to, ile już upłynęło czasu. Kiedy imbryk zasygnalizował gotowość wody do sporządzenia gorącego naparu, Citan bez najmniejszych oporów obsłużył się i zaparzył w filiżance aromatyczną herbatę. Pogodny uśmiech nie schodził mu z twarzy ani na moment. Wciąż przypominał sobie starą opowieść o ayakashi zwanym Nurarihyonem. Ten niepozorny youkai niczym złodziejaszek zakradał się niepostrzeżenie do ludzkich mieszkań i bez wiedzy gospodarzy, rozgaszczał. Posilał się, przeglądał dobytek domowników i podbierał alkohol, wychodząc nim ktokolwiek się zorientuje. Uzuki czuł się właśnie jak taki Nurarihyon, co niejednokrotnie sprawiało mu iście dziecięcą radość. Skoro zaś w tym pokoju nie było już czego dłużej szukać, ciemnowłosy postanowił zajrzeć do kolejnych pomieszczeń. Wielu mogłoby uznać jego zachowanie za dziwactwo, ale specyfika wykonywanego zawodu nauczyła go zwracać uwagę na każdy drobiazg. Nie omieszkał więc zajrzeć do łazienki i sprawdzić przy tym zapach szamponu wraz z gamą używanych kosmetyków. Krótka wizyta w kuchni pozwoliła ustalić częstotliwość i rodzaj spożywanych posiłków. Na samym końcu została osobista sypialnia, zamknięta na znacznie bardziej wymyślny zamek. Ostatecznie jednak i on musiał ustąpić.

Szpieg doskonale wiedział, że wstępuje na niebezpieczną drogę pogwałcenia prywatności i mogą go za to w przyszłości czekać niemiłe konsekwencje. Postanowił zatem przynajmniej w tym jednym pokoju nie przekraczać granicy intymności. Przejechał tylko palcami po komodzie, rozejrzał nie dotykając innych mebli i przejrzał w lustrze. Miał jedynie ocenić, jaką osobą jest porucznik Trzynastej, Yumi Yamura. Tyle więc mu już wystarczyło. Reszty wolał dowiedzieć się już z bezpośredniego kontaktu. Powoli robiło się już późno. Wraz z niedopitą herbatą, wędrowiec pozostawił w garderobie kobiety też dwie własne rzeczy. W końcu nie miał zamiaru wcale ukrywać wszelkich śladów swojej intruzji. Ba, winno się to nawet odpowiednio eksponować. Wspomnianymi przedmiotami były zaś pudełeczko aromatyzowanego tytoniu i jedna błękitna róża. Mimo mnogich do interpretacji symbolik dla tej barwy mężczyzna miał nadzieję, iż jego zamysł zostanie odczytany prawidłowo. W końcu uznał dziewczynę za nadzwyczaj bystrą istotę.

Gdy po tym wszystkim ktoś po raz pierwszy włożył klucz do zamka w drzwiach gabinetu, enigmatyczny podróżnik przekraczał już granice białego miasta i znikał w gąszczu uliczek Rukongai.

[z/t]
_________________

"It matters not how strait the gate
How charged with punishments the scroll
I am the master of my fate
I am the captain of my soul"

~ from 'Invictus' by W. E. Henley
__________________

Postać: Uzuki Citan
Bazowe Reiatsu: 40
Aktualne Reiatsu: ~1.0[Spark?]
Stan Zdrowia: Mendokusai...

Ostatnio zmieniony przez Sq 2011-08-04, 21:56, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
     
#Yumi Yamura 
Administrator


Dywizja: XIII
Zanpakutou: Hazama
Ressurection: 20/700+
Wysłany: 2011-08-11, 00:13     

W zamku od drzwi gabinetu szczęknął klucz, po chwili Yumi weszła do środka, zapraszając gestem dłoni kapitana.
- Proszę się rozgościć, zaraz zrobię herbaty.
Powiedziała spokojnie, zdobyła się nawet na lekki uśmiech. Wydawało się, że wszystko jest w porządku i tylko czarnowłosa zdawała sobie sprawę jak błędnie jest to przypuszczać.
Idąc korytarzem uspokoiła myśli, teraz jednak gdy stała przy biurku czuła jeszcze silniejszy niepokój. W powietrzu unosił się zapach parzonej herbaty. Tej, którą trzymała dla gości, a której nie używała już od dobrych kilku tygodni. I choć aromat ulotnił się już w większości, wrażliwy węch – dar od losu ale i przekleństwo – wyczuł go. Yamura nie znosiła złodziejaszków, zazwyczaj jednak każdego wykrywała nim na dobre zdołał się rozgościć i skutecznie obezwładniała. Dlaczego dziś nie wyczuła w swej kwaterze nikogo? Co dziwne, narastającej irytacji towarzyszyło również coś zupełnie niewyobrażalnego. Bladolicą intrygowało, co mogło zginąć albo zmienić swoje położenie. Słowem jednym czego do cholery ktoś mógł szukać w gabinecie? Wszystko zdawało się jednak być na swoim miejscu, przynajmniej w tej części kwatery. Pomijając oczywiście, że nieproszony gość wypił całą herbatę.
Nagle porucznik przeszedł dreszcz. Nerwowo spojrzała w stronę zazwyczaj zamkniętych drzwi, które prowadziły między innymi do jej sypialni. Starając się jednak nie okazywać, jak poważna ów sytuacja jest dla niej, spojrzała na Priama i ponownie uśmiechnęła się, tym razem może odrobinę niepewnie.
- A może przyniosę panu coś mocniejszego. Powinnam mieć po butelce wina oraz sake w kuchni, niech taichou chwilę zaczeka.
Podeszła najspokojniej jak potrafiła do drzwi po lewej stronie gabinetu i nacisnęła klamkę. Ustąpiła, czemu towarzyszyło ciche kliknięcie, choć doskonale pamiętała, że przed wyjściem zamknęła zamek i sprawdziła to dwukrotnie. Niepewna tego, co zastanie, weszła do niewielkiego korytarza. Zaskoczyło ją, że wszystko było w idealnym porządku, na swoim miejscu. Przy okazji w kuchni znalazł się kubek z niedopitą herbatą, który brązowooka natychmiast umyła i odstawiła na suszarkę. Nim z dolnej szafki wyciągnęła butelki oraz kieliszki, swe kroki skierowała jeszcze do sypialni. Tam zaś odkryła największą ingerencję przybysza w jej prywatny świat, lecz i ona była tak naprawdę znikoma. Ślady palców na komodzie, której nie ścierała z kurzu od jakiegoś czasu i błękitna róża. Sama nie wiedziała czemu, ale gdy tylko zobaczyła kwiat uśmiechnęła się tajemniczo.
Już wiedziała, kim był szpieg. Choć była zaskoczona, to przyznała w duchu przed samą sobą, że przecież mogła na to wpaść. Tajemniczy ‘szlachcic’ z ogrodów, ten sam, który tak bardzo jej się nie spodobał. Czyżby chciał ją poznać, aby na przyszłość nie zginąć wplątanym w liczne pozory jakie tworzyła wokół własnej osoby? Jeśli tak, wiele się nie dowiedział, o co sama zadbała. W końcu specjalnie stroniła od trzymania prywatnych rzeczy na widoku.
Wychodząc z alkoholem do gabinetu i stawiając je na stoliku kawowym przy kanapie, już spokojniej spojrzała na swojego kapitana. Musiał odbyć długą podróż, skoro nie było go tyle czasu. Za moment Yumi wróciła się do kuchni po kieliszki do wina i sake. Po krótkim namyśle cofnęła się jeszcze raz, a gdy pojawiła się ponownie, w dłoniach trzymała prosty wazon o walcowatym kształcie, w który wstawiła piękną, błękitną różę. Może jeszcze w przyszłości dane będzie jej spotkać tego, który ją zostawił, oby w luźniejszej atmosferze niż ostatnio. Postawiwszy kwiat na biurku, spojrzała na Priama.
- Cieszę się, że kapitan wrócił.
_________________


BAZA REIATSU 27 (+15) (+25)
STAN ZDROWIA Poparzenia na plecach zaleczone. Wraca do zdrowia
UTRZYMYWANE REIATSU 27
 
 
     
Priam Dei
[Usunięty]

Wysłany: 2011-08-13, 23:45     

Widok który kapitan ujrzał przeszedł jego najśmielsze oczekiwania, bowiem czy ktoś po długiej tułaczce może sobie wyobrazić że trafi do idealnego gabinetu gdzie wszystko jest jak należy i to w dodatku w jego własnej dywizji. Wtedy to Priam przypomniał sobie jedno z ważniejszych uczuć w życiu. Duma rozpierała kapitana, jednak jak to bywa zawsze, zero reakcji mimiki twarzy lub jakiej kolwiek innej części ciała, które były idealnie podporządkowane swojemu właścicielowi.
- Dobrze. - Odpowiedział uprzejmie i postanowił skorzystać z sugestii rozgoszczenia się.
Tak więc Priam ruszył na pierwsze wolne miejsce siedzące i spokojnie rozglądał się po pomieszczeniu. Widać tu było kobiecą rękę ale przecież w każdym domu powinno to widać, jednak jak wiadomo nie każdy ma taką możliwość. W momencie w którym to kapitan usiadł, można byłoby założyć się z kim że było słychać jak coś strzela, a były to strzelające odgłosy kości. Cóż w tym momencie rzec, przecież Dei ma bardzo dużo lat, choć nie widać tego po nim. No i sam próbuje ukryć swój wiek ale to teraz nie ważne, ważne było jedno. Coś wisiało w powietrzu i było to aż namacalne i dobrze wyczuwalne. Tak jak można byłoby rozpoznać że niedługo nastąpi burza bo jest duszno i prano, tak kapitan wyczuwał że coś wisi w powietrzu i ma zamiar eksplodować, jednak wiedział że jeszcze dłuższa chwila minie zanim to nastąpi, to już oczekiwał tego i to mocno, oczywiście spodziewał się cóż to może być, nie chciał zapeszać sobie myśli i tylko oczekiwał.
Po baczniejszym nawet wczuciu się można by wyczuć jakiś dziwny ładunek i to tu, w tych pomieszczeniach. Ciekawość jednak to ciężka rzecz, tak wiec wolał nie odzywać się i spokojnie czekać.
- Oj tak od razu coś mocniejszego. - Powiedział zaskoczony ale po sekundowym zastanowieniu przystał na to i jednym słowem powiedział.
- Dobrze. - Skoro tak miła dziewczyna częstuje, to grubiaństwem było by odmówić. A shinigami nie wielbłąd pić musi.
Widząc jak pani porucznik wnosi kwiaty, kapitanowi zrobiło się jakoś miło i ciepło, czuł się o wiele lepiej, można było nawet rzec że odzyskał większość sił i odpoczął. A po tym jak usłyszał miłe słowa doszedł do wniosku że mógłby tu siedzieć bardzo długo.
- Dziękuję. Ja też się ciesze, że wróciłem. - Po ostatnich słowach można było zobaczyć błysk czerwonych iskierek w jego niebieskich oczach.
 
     
Logen Strife 


Dywizja: VII
Stanowisko: Taichou
Zanpakutou: Yrrel no Fukushu-sha
Ressurection: 19/32
Wysłany: 2011-08-27, 22:37     

Na korytarzu w głównym budynku trzynastej dywizji obronnej Gotej 13, wolnym krokiem szedł pewien chłopak. Zmierzał w stronę gabinetu porucznika z malutkim pakunkiem dla dwójki najwyższych rangą Shinigami tegoż oddziału. Niemal bezszelestnie, spokojnym tempem przemierzał kolejne metry drogi. Podłoga była wyłożona, jak w większości budynków w Seireitei zresztą, ciemnymi, drewnianymi panelami. Minęła dość dłuższa chwila, zanim blond włosy chłopak dotarł przed drzwi, za którymi znajdował się jego cel - pomieszczenie Porucznika Trzynastej Dywizji.
Wyciągnął rękę w stronę przeszkody, złożył ją w pięść i lekko, parę razy zapukał, czekając na odzew z drugiej strony. Gdy uzyskał pozwolenie, aby wejść, lekko pchnął drewniane drzwi.
Do gabinetu wszedł Porucznik VII dywizji, Logen.
- Przepraszam, że nachodzę tak nagle. - zaczął wyjaśniać od progu, ledwo co wchodząc do pokoju Yumi-san. Rozejrzał się przez chwilę po wnętrzu. Nigdy jeszcze tu nie był... szybko jednak wrócił myślami do tego, co go tu sprowadziło. Zobaczył także innego Shinigami, którego już kiedyś spotkał.
- Przyszedłem tu, ponieważ mam coś dla was... - zwrócił się zarówno do Yumi, jak i obecnego też Priam Dei'a. Włożył jedną rękę za kimono, chwilkę nią poszperał, po czym wyjął dwa małe pakunki w przejrzystym woreczku, z doczepioną karteczką. Nie chciał zdradzać co jest zapisane na tych karteczkach.
Podszedł do najbliższego miejsca, gdzie mógł odłożyć "prezenty", wyprostował się, lekko skłonił na pożegnanie i nie chcąc przeszkadzać dwójce Shinigami, wyszedł na korytarz głównego budynku dywizji. Powoli zaczął iść w kierunku wyjścia... w końcu miał jeszcze parę zaproszeń do rozesłania.

Na karteczkach było zapisane:
Kod:

Zakochani i świadomi, ze ich miłość to nie wiatr,
mają zaszczyt zawiadomić, ze chcą razem iść przez świat.

Tamao Sakurahime i Logen Strife

Serdecznie zapraszają Sz. P. na uroczystość Zaślubin,
która odbędzie się dzień po zebraniu Kapitanów
na Placu Wyboru Kapitanów


[zt]
_________________
Reiatsu bazowe: 35
Shi-Kai: 15
Ban-Kai: 25
Reiatsu utrzymywane: 10
Kolor Reiatsu: Niebiesko-zielony

Stan zdrowia: Bardzo dobry
Stan psychiczny: Dobry, zmartwiony o Tamao-chan
Znaki szczególne: Blizna na lewwj dłoni

Karta Postaci
Obecnie ubrany w czarne kimono z hakama oraz kontrastowe haori. Wszystko w delikatny, biały wzór pnączy z kwiatami na dole po lewej stornie. Całość wykonana z jednakowego materiału, gładkiego.

Logen Theme
Logen Theme - Shi-Kai
Logen Theme - Ban-Kai

Przypominam!
Tamao-chan jest zajęta... tak fabularnie, jak i prywatnie
Ostatnio zmieniony przez Logen Strife 2011-08-27, 22:51, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
     
#Yumi Yamura 
Administrator


Dywizja: XIII
Zanpakutou: Hazama
Ressurection: 20/700+
Wysłany: 2011-09-14, 23:17     

Czarnowłosa uśmiechnęła się delikatnie, słysząc ostatnią wypowiedź swojego kapitana. Ledwie powrócił on do Soul Society, wydawał się więc bardzo zmęczony podróżą, jaką niewątpliwie odbył, nawet pomimo wszelkich zmian, które zaszły w wyglądzie Priama. W głosie mężczyzny pobrzmiewała jednak ulga człowieka, który nareszcie znalazł się w domu. Otwierając butelkę wina i nalewając je do kieliszków przełożonemu oraz sobie, przez myśl przemknęło Yumi jak to dobrze, że cała odpowiedzialność za trzynastkę nie będzie już spoczywać na jej barkach. Mimo wszystko lubiła robotę pełniącej obowiązki dowódcy, znając swoje możliwości wiedziała jednak, iż na dłuższą metę jej ewentualny awans na kapitana nie skończyłby się dobrze. Zbyt mało potrafiła i choć miała już ponad pięćset lat, doświadczenie które zdobyła było niczym w porównaniu z dorobkiem pozostałych Taichou, z krwi, kości i powołania.
Stojąc przy biurku z kieliszkiem w szczupłej, bladej jak śnieg dłoni o długich i zgrabnych palcach, opuszkami drugiej lekko gładziła płatki błękitnej róży. Kwiat stojący w wazonie na biurku Yamury od zaledwie paru minut, wyróżniał się kolorem od innych w swym gatunku i sam w sobie stanowił wyróżnienie, skierowane dla pani porucznik przez postać tajemniczego szlachcica z parku. Kobieta nie miała wątpliwości, że to właśnie ów jegomość nawiedził niepostrzeżenie jej kwaterę. Jeśli nie świadczyły o tym drobinki energii duchowej, pozostawione na paczuszce z tytoniem do fajki, to czuły węch bladolicej bezbłędnie powiązał woń palonego przez mężczyznę dziś po południu ziela z tym, które obecnie leżało u niej na komodzie w sypialni. Przybysz nie starał się ukrywać, nie miał więc raczej nic złego w planach, tylko rozbudzić ciekawość czarnowłosej.
Musiała przyznać, że udało mu się to bezbłędnie.
- Jestem ciekawa, co Taichou robił przez tyle czasu… - Powiedziała, niby sama do siebie. Zaraz jednak swe brązowe oczy zwróciła na błękitnowłosego. Z przyzwyczajenia świdrowała wzrokiem jego twarz, postawę, szukając jakichkolwiek przydatnych informacji. – Oczywiście, jeśli pan nie chce, nie musi odpowiadać…
Wtem rozległo się pukanie do drzwi i kobieta naraz skierowała całą swoją uwagę na wejście do gabinetu. Chwilka starczyła, by poznać energię duchową osoby po drugiej stronie. Jeszcze tylko przelotne, porozumiewawcze spojrzenie w stronę Priama aby zorientować się, czy nie będzie mu przeszkadzać, jeśli do gabinetu wejdzie teraz jeszcze jedna osoba, i z uśmiechem, wyraźnie i, jak na swoje możliwości, głośno zawołała:
- Proszę wejść.
Wejście Logena, porucznika dywizji siódmej, potwierdziło wstępną identyfikację. Bladolica w spokoju wysłuchała, co miał do powiedzenia mężczyzna i przyglądając się, jak odkłada dwa małe pakunki na stoliku do kawy, odkłoniła się mu na pożegnanie. Delikatnie chwyciła jeden z nich między opuszki palców obu dłoni, gdy tylko drzwi zamknęły się za blondynem. Otworzyła swoje zaproszenie i przeczytała je. Radosnym było faktem, iż dwójka bogów śmierci ma zamiar wziąć ślub. Niech im się dobrze żyje, niby czemu nie. Bladolica nie przepadała jednak za hucznymi imprezami. Tam, gdzie było dużo ludzi, zazwyczaj panowała duszność. Stan jeszcze gorszy dla zimnolubnej fukutaichou niż letnie skwary, gdyż do wysokiej temperatury bijącej od wielu ciał dochodził jeszcze niemal kompletny brak powietrza. Zamknęła więc karteczkę i odłożyła ją obok wazonu z różą, po czym kolejny raz spojrzała na nowego-starego kapitana trzynastej dywizji.
- Mam nadzieję, że opowie mi kapitan ze szczegółami wszystko, co działo się na uroczystości – odparła lekkim głosem. Choćby Dei-Taichou starał się jak mógł, nie mógł wyczuć w głosie Yamury głęboko skrywanego zawodu, że jej tam zabraknie.
@Edit:
    Zaraz jednak pani porucznik spojrzała na zegarek.
    - Och, to już tak późno? - mruknęła zaskoczona, bardziej do siebie niż do Priama. Podniosła z biurka dwa segregatory opatrzone tytułem 'dla personelu medycznego', po czym ukłoniła się swojemu kapitanowi.
    - Bardzo mi przykro, iż nie mogę pozostać tutaj z Panem dłużej, taichou. Niestety, obowiązki wzywają. Proszę jednak czuć się upoważnionym do korzystania z wszelkich wygód moich kwater tak długo, jak tylko Pan chce - rzekła z uśmiechem, po czym wyszła z gabinetu, kierując ciche kroki swych bosych stóp do lecznicy w dywizji czwartej.
    [z/t, znudziło mnie czekanie]
_________________


BAZA REIATSU 27 (+15) (+25)
STAN ZDROWIA Poparzenia na plecach zaleczone. Wraca do zdrowia
UTRZYMYWANE REIATSU 27
Ostatnio zmieniony przez Yumi Yamura 2011-10-07, 18:42, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Priam Dei
[Usunięty]

Wysłany: 2011-10-11, 16:53     

Nagle i Priam został wyrwany z transu. Tak godzina już była późna, spojrzał on szybkim wzrokiem na dziewczynę i zaniemówił. Choć nie wiadomo dlaczego. Cóż jednak miał zrobić i powiedzieć. Milczał więc dłuższą chwilę aż sam został w przestronnym pokoju po czym wstał i po prostu wyszedł jak gdyby nigdy go tu nie było.

[z/t]
 
     
#Yumi Yamura 
Administrator


Dywizja: XIII
Zanpakutou: Hazama
Ressurection: 20/700+
Wysłany: 2013-11-02, 20:34     

Stłukła szybę do własnego gabinetu. Naprawdę nigdy nie przypuszczała że mogłoby do tego dojść. Grunt, że podziałało – dostała się do środka z chwilą, w której sięgnęła do klamki. Okno zaskrzypiało cicho, kiedy je otwierała, lecz był to dobry dźwięk. Wracała do domu.

Z gracją zeskoczyła na dywan z parapetu, witana kłębami kurzu. Yamura zakryła dłonią usta, zakasłała i rozejrzała po pomieszczeniu. Najwyraźniej nikt tu nie zaglądał odkąd odeszła z Soul Society – wszystko było takie, jakie zostawiła, niczego nie było za dużo ani nie brakowało. Poza głosem Hazamy w jej głowie. Tęskniła za tym zielonowłosym wariatem, który poniekąd stanowił jej własne sumienie. Podeszła do kanapy, starła z niej kurz i pozwoliła sobie położyć się na niej i zamknąć oczy. Brakowało jej tego miejsca, ciszy, spokoju i bezpieczeństwa. Ale teraz była wrogiem Społeczności, tylko dlatego że ktoś tak powiedział. Bez weryfikacji, bez możliwości obrony. Kiedyś myślała, że instytucja której służyła jest dobra, nieomylna, sprawiedliwa. Teraz nienawidziła jej z całego serca, jakiś mrok głęboko zakorzenił się w jej duszy i przez sześć długich, cichych lat wykiełkował do rozmiarów nienawiści. Nie było odwrotu. Ale teraz miała przynajmniej tą krótką chwilę ze względnym poczuciem, że nie może jej się stać krzywda. Wielu członków dywizji trzynastej było po jej stronie, bo dobrze nią zarządzała, szczególnie kiedy nie było kapitanów. Mimo wszystko, nie ufała już nikomu w pełni.
_________________


BAZA REIATSU 27 (+15) (+25)
STAN ZDROWIA Poparzenia na plecach zaleczone. Wraca do zdrowia
UTRZYMYWANE REIATSU 27
 
 
     
Inori Irie 


Dywizja: IV
Stanowisko: Kapitan
Wiek: 25/52
Zanpakutou: Sakume
Wysłany: 2013-11-03, 14:39     

Niedługą chwilę po wizycie w centrum monitoringu, a późniejszą w laboratorium pani kapitan Irie zawitała do siedziby trzynastego oddziału w obecności swych dwóch klonów ubranych w zwykłe stroje bogów śmierci. Kapitan trzymała w ręku teczkę z aktami, której zawartość przeglądała w skupieniu. Towarzysząca jej pomocnica włożyła klucz w zamek drzwi gabinetu otwierając je na oścież, po czym we trzy weszły przechodząc obojętnie obok leżącej shinigami na kanapie. Klony szybko zabrały się za uporządkowanie biurka z kurzu i stojącego za nim fotela, na którym potem zasiadła Inori. Tymczasem kobiety dalej walczyły z brudem, czyszcząc znajdujące się w gabinecie meble. Natomiast szefowa odziana w haori na blacie ułożyła przed sobą dokumenty, z których rozpoczęła powoli i donoście czytać:
- Yumi Yamura, była porucznik trzynastej dywizji obronnej. Posądzona o zdradę za ucieczkę z Społeczności Dusz. Odbyła karę w zamknięciu przez pięć lat – zakończyła podnosząc spojrzenie i odgarnęła zawadzające włosy rozglądając się dookoła. – Obecnie przebywająca w gabinecie porucznika trzynastej dywizji, który stał przez lata pusty – przeniosła przenikliwe spojrzenie na zainteresowaną. – Hmm... I co mam teraz z tobą zrobić? – rzekła półtonem raczej do samej siebie, niż chciała zadać pytanie. Następnie poskładała dokumenty i zamknęła teczkę odsuwając ją na bok. Położyła łokcie na stole i splotła dłonie opierając na nich brodę, a złote tęczówki z zainteresowaniem spoczęły na byłej porucznik.
- Fakty faktami, a co pani Yamura powie o osobie? – Głos rozbrzmiał zdecydowanie łagodniej, jak było to na początku. Brunetka pragnęła usłyszeć jej stanowisko, a zarazem dowiedzieć się jakie miała plany na przyszłość. Również sprawa jej zapieczętowanego zanpakutou była jeszcze nie wyjaśniona. Irie miała obecnie dość napięty grafik, ale nie zamierzała skąpić czasu na rozmowę i pomóc Yumi odnaleźć nową drogę współpracy. Klony natomiast dalej porządkowały krzątając się po pomieszczeniu, również zbierając potłuczoną szybę z podłogi.
_________________

Stan zdrowia: Bez zastrzeżeń.
Bazowe Reiatsu: 35 [+15][+25]
Utrzymywane Reiatsu: 10
Kolor Reiatsu: Purpurowy
Dodatkowa ranga: Zastępczyni Kierownika Instytutu Badawczego

Aktualny Ubiór: Avek + kapitańskie haori bez rękawów.


Ostatnio zmieniony przez Inori Irie 2013-11-03, 16:11, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
     
#Yumi Yamura 
Administrator


Dywizja: XIII
Zanpakutou: Hazama
Ressurection: 20/700+
Wysłany: 2013-11-07, 22:14     

Z niewielu pozytywnych rzeczy jakie dał jej pobyt w samotnej celi wyczulenie na zbliżającą się energię duchową było chyba najcenniejsze. Kiedy minuty ciszy ciągną się jak godziny, godziny jak lata a te zaś niczym wieki, wyczekujesz towarzystwa jak człowiek na pustyni spragniony wody. W połączeniu z bardzo szczegółową i trwałą pamięcią Yamura wiedziała kto kierował się właśnie w jej stronę, lub przynajmniej podejrzewała – zasadę ograniczonego zaufania stosowała już nawet do własnych pomysłów. Mimo wszystko, a może właśnie z tego powodu, bladolica nie kiwnęła palcem z kanapy. Ucieczka? Za późno i dokąd. Denerwowanie się lub jakieś specjalne przygotowania, ogarnięcie siebie i swojego wyglądu? Niby dlaczego, nie było przecież dla kogo.

Pozornie znudzonym wzrokiem wodziła za każdą postacią wchodzącą do środka, nie uśmiechając się nawet półgębkiem choć miała na to ogromną ochotę. Bardzo dawno nie widziała klonów, a te były tak doskonałe, że brązowooka zastanawiała się który z nich jest pierwowzorem. Liczyła się również z możliwością, że kapitan czwartego oddziału nie zjawiła się tu osobiście, co wobec spotkania z recydywistką i zdrajcą Soul Society było jak najbardziej uzasadnionym, acz świadczącym o ukrywaniu dupy za mięsem armatnim, ruchem. Choć musiała przyznać, że gruntowne odkurzanie przyda się jej królestwu, z mistrzowsko skrywaną czujnością zerkała co i rusz na pracujące rączki, ażeby niczego nie popsuły lub próbowały zabrać po kryjomu.
- Od dokumentów łapy precz. – Mruknęła dość cicho, lecz na tyle wyraźnie ażeby dwie krzątające się po gabinecie adresatki tych słów nie miały kłopotów z ich zrozumieniem. Jej własny głos brzmiał dla niej obco, bardzo ciężko i nieprzyjemnie. Chyba za mocno zżyła się z ciszą. Notatki zamknięte w równo ułożonych segregatorach, inwentaryzacja, spis dywizji, raporty ułożone chronologicznie… Wszystko to miało swój określony porządek i miejsce na półce zaś sama autorka tego pedantycznego porządku wiedziała, że nikt przed nią ani po niej nie traktował tej pracy aż tak poważnie i z zaangażowaniem.

Kiedy jedna z kobiet zaczęła czytać, w końcu skierowała swe spojrzenie w stronę biurka. Wciąż leżąc na kanapie, z założonymi za głowę rękoma, wbijała brązowe oczy w złote tęczówki osoby mogącej być prawdziwą kapitan, lub po prostu koordynatorką tej nielicznej grupki aktualnie okupującej jej małe królestwo. Za maską obojętności kryło się coś niepokojącego i odrobinę przerażającego, choć obserwator z zewnątrz mógłby dostrzec jedynie zmęczoną, młodą kobietę, wypoczywającą w spokoju. Yumi nie przerywała jej, póki ona sama nie złożyła teczki. Wówczas uśmiechnęła się delikatnie, kącikiem ust. Wyglądała uprzejmie, ale jej myśli były złośliwe, ostre i niepochlebne. Zazwyczaj zadania tej części charakteru przejmował Hazama, sprawiając że choć udająca niedostępność, była porucznik trzynastej dywizji była bardziej ludzka. Bez jego kontroli otoczka wytwarzana przez kobietę na bieżąco, w zależności od sytuacji pozostała, lecz w jej głowie panował prawdziwy chaos przesycony rządzą brutalnego rozliczenia się z przeszłością.

- Niezwykle młody wiek jak na piastowane stanowisko. Inori Irie, kapitan dywizji czwartej, druga najwyższa rangą osoba w Instytucie Badawczym. – Zawiesiła swą wypowiedź na moment, mrużąc oczy i nieznacznie poszerzając przyjazny grymas na swoim obliczu. – Albo jej klon. Proszę mnie poprawić jeśli się mylę. Ubolewam nad brakiem dostatecznych danych, ale do celi bez okien nie przynoszą gazet. - Yamura posiadała młode ciało, lecz w takich chwilach jak ta spojrzenie zdradzało jej ponad osiem wieków istnienia oraz ogrom doświadczenia. Zdawała się przytłaczać niektórych swym spojrzeniem, niejednokrotnie słyszała w swym kierunku zarzuty przenikania duszy rozmówcy… - Dlaczego teraz mam nagle prawo dojścia do głosu? Sześć lat temu nikt nie zapytał o moje zdanie, kogo ono interesowałoby obecnie? – Ton głosu bladolicej był chłodny. Ktoś znający ją choć trochę stwierdziłby ‘i co z tego, skoro zawsze taki był?’. Tym razem podszyty dodatkowo nieufnością kuł w duszę pani kapitan, dawał do myślenia że tak łatwo nie zjedna sobie jej sympatii. A przynajmniej tak powinno się stać.
_________________


BAZA REIATSU 27 (+15) (+25)
STAN ZDROWIA Poparzenia na plecach zaleczone. Wraca do zdrowia
UTRZYMYWANE REIATSU 27
 
 
     
Inori Irie 


Dywizja: IV
Stanowisko: Kapitan
Wiek: 25/52
Zanpakutou: Sakume
Wysłany: 2013-11-11, 14:35     

Szkoda, że nie mogły poznać się dużo wcześniej, gdyż w owych okolicznościach ciężko będzie nawiązać im prawdziwie przyjacielską więź. Inori narzekała na brak przyjaciółki odkąd zniknęła Yuzuki, była kapitan dziesiątej dywizji.
- Klon... – powtórzyła po czym roześmiała się, jakby usłyszała właśnie przedni dowcip. Gdy już się uspokoiła położyła dłoń na teczce z dokumentami, na które chwilowo zerknęła i przeniosła spojrzenie na byłą porucznik. – Nic nie wspomniano w aktach o twym poczuciu humoru – rzekła nadal się uśmiechając.
Jeden z klonów opuścił pomieszczenie, by po dłuższej chwili powrócić z wózkiem zastawionym ceramicznym serwisem. Z dzbanka nalała zielonej herbaty do dwóch filiżanek i jedną postawiła przed Yamurą na stoliku, a drugą zaniosła Irie kładąc na biurku.
- Proszę się częstować dopóki napar jest ciepły – rzekła kobieta w haori. – Gwarantuję, że nie ma w nim trucizny, ale to pani kwestia czy mi uwierzy – przyglądała się brązowookiej, czekając aż zdecyduje się podjąć ryzyko. Celowo próbowała wywołać w niej zwątpienie, by móc poznać lepiej jej osobowość. Sama zaś podniosła filiżankę i delektowała się smacznym trunkiem.
- To chyba oczywiste, że nikt nie słucha zdrajców. Jednakże nie przybyłam tu, by rozsądzać o sprawiedliwości osądzonej sześć lat temu, a porozmawiać o teraźniejszości – spoważniała skupiając pełną uwagę swych złotych tęczówek na rozmówczyni. – Czy zastanawiała się pani już nad nią? W zamknięciu, bezczynności przez tak długi okres czasu musi wiele myśli przelatywać przez głowę. – Może i była bardzo młoda, ale dobrze wiedziała co oznaczało słowo wiezienie i niewolnictwo.
- Mam pewną propozycję, której wybór pozostawiam wyłącznie pani decyzji. Odzyskana wolność to dopiero początek do powrotu na stare stanowisko. Należy odbudować nadszarpniętą reputacje, co jest możliwe na różne sposoby. Chciałabym przytoczyć dwa z nich. Pierwszym jest walka z panem Martinem Arclightem, a zwycięstwo zagwarantuje pani pozycję i odpieczętowanie zanpakutou – uczyniła chwilową pauzę. – Drugim zaś jest długotrwałym procesem, by stopniowo odzyskać zaufanie w Trzynastu Oddziałach, które może dopiero po wielu miesiącach zwrócą miecz – upiła leniwie kolejny łyk z filiżanki. – Jeśli zdecyduje się pani na pierwszą z opcji, z przyjemnością wskażę aktualne miejsce pobytu pana Martina – kończąc, zaciekawiona uniosła lekko brew. Rozdała już karty, teraz tylko Yamura musiała wybrać którąś z gier, a może będzie wolała pozostawić życie biernym i się wycofa. „ Hmm... Pan Arclight powinien już wiedzieć o propozycji od klona. Może zrobić się interesująco.” Nawiedziła ją niezmiernie przyjemna myśl.
_________________

Stan zdrowia: Bez zastrzeżeń.
Bazowe Reiatsu: 35 [+15][+25]
Utrzymywane Reiatsu: 10
Kolor Reiatsu: Purpurowy
Dodatkowa ranga: Zastępczyni Kierownika Instytutu Badawczego

Aktualny Ubiór: Avek + kapitańskie haori bez rękawów.


 
 
     
#Yumi Yamura 
Administrator


Dywizja: XIII
Zanpakutou: Hazama
Ressurection: 20/700+
Wysłany: 2013-11-24, 19:38     

Gdy do gabinetu jeden z klonów przyniósł zestaw do parzenia herbaty, niby leniwie i z niechęcią dźwignęła się z kanapy, choć tak naprawdę z podejrzliwością traktowała wszelkie próby przymilenia się siedzącej przy biurku pani kapitan do niej, recydywistki z przypadku. Właściwie kiedy tak na nią patrzyła, doszła do wniosku iż ich typy urody są na tyle podobne, że śmiało mogłyby uchodzić za siostry. Albo za kolejne klony. Nieznacznie opuściła powieki i zapisała sobie to jakże cenne spostrzeżenie – kto wie jaka wiedza kiedyś uratuje ci życie? Nie miała zamiaru przyjmować czegokolwiek od shinigami, która tak swobodnie najechała na jej samotnię, nawet jeśli była to tylko herbata. Właściwie, nie podzielała ogólnej wesołości Irie, dopóki ta nie złożyła jej propozycji.
Bardzo próbowała się powstrzymać, ale doprawdy, nie była w stanie. Śmiała się długo, głośno i szczerze, aż z kącików oczu poleciało jej kilka łez które otarła wierzchem dłoni. Zaskakująco, nie było w brzmieniu tego śmiechu niczego świadczącego o tym, by był to dźwięk wydawany przez osobę niezrównoważoną psychicznie.
Yamura wstała i machnęła ręką, cały czas śmiejąc się w głos, po czym wyszła. Ale nie ze swoich starych kwater, tylko z gabinetu. Przeszła do korytarza, z niego zaś do swojej sypialni, w której na szczęście nie dojrzała wścibskiej działalności klonów. Zamknęła się w pokoju od środka, gdyż tylko ona wiedziała gdzie był w holu ukryty jedyny klucz do tych konkretnych drzwi i dopiero wtedy zamilkła.
Czy oni wszyscy myśleli że jest tępa, naiwna i ot tak przystanie na cokolwiek po tym jak ją zamknęli na sześć długich lat za niewinność? Miała nadzieję że nie, bo wtedy okazaliby się jeszcze większymi głupcami. Nie miała zamiaru współpracować, przynajmniej nie dobrowolnie…
Kiedy w końcu po kilkunastu minutach powróciła do gabinetu, wyglądała zupełnie inaczej i w niczym nie przypominała zabiedzonego, dopiero co wypuszczonego z więzienia wariata. Miała na sobie długą, czarną sukienkę, z wycięciem na plecach, zaś włosy upięła z tyłu głowy szpilkami do włosów. Oczywiście, nie założyła butów – bosymi nogami stąpała po podłodze, tak jak to miała w zwyczaju. Nie musiała nosić żadnych obcasów mając naturalnie metr osiemdziesiąt wzrostu. Wraz z byłą porucznik do pomieszczenia wtargnęła chmura jaśminowego tytoniu, którym nabita była cienka, drewniana fajka z metalowym ustnikiem. Kobieta właśnie zaciągała się nią , oparłszy o futrynę tuż przy biurku. Chłodnym wzrokiem brązowych tęczówek patrzyła z wysoka na kapitan.
- Mogę również spróbować zmusić cię do wyjawienia dokładnej lokalizacji mego zanpakutou, zabrać go i martwić się na własną rękę jak sprawić żeby zaśpiewał w moich dłoniach. – Z delikatnym uśmiechem na podkreślonych czerwoną szminką ustach wyglądała niemal jak za dawnych lat, kiedy gabinet był jej nie tylko dlatego, że wciąż stały tu jej graty. Spojrzenie miała jednak inne, zmienione cierpieniem i chęcią zemsty. – Tak czy siak nie będę tańczyć jak mi zagracie i postaram się z całego serca żebyście następnym razem mieli mnie za co skazywać. Zrobię to, macie moje słowo.
Kobieta skierowała się w kierunku wyjścia, tym razem tego odpowiedniego i sięgnęła dłonią do klamki. W ostatniej chwili zawahała się i obróciła przodem do biurka.
- Proszę mieć również na względzie że propozycja walki z panem Arclightem jest dla mnie obraźliwa. Sądziłam bowiem że praktyki podobne do tych z czasów wrzucania bogów śmierci do dołu z hollowami zostały zakazane, a walczyć dla czyjejkolwiek uciechy jak niewolnik w starożytnym Rzymie, licząc na łaskę Cesarza, nie zamierzam. – Była wściekła, choć słowa dobierała spokojnie i chłodno.
_________________


BAZA REIATSU 27 (+15) (+25)
STAN ZDROWIA Poparzenia na plecach zaleczone. Wraca do zdrowia
UTRZYMYWANE REIATSU 27
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Szybka odpowiedź
Użytkownik: 


Wygaśnie za Dni
 
 
 
 
 
 
 



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template bLock v 0.2 modified by Nasedo
Strona wygenerowana w 0,94 sekundy. Zapytań do SQL: 27


Załóż : Własne Forum lub Własną Stronę Internetową