Pathred Bleach PBF Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Statystyki Rejestracja  Zaloguj  Album
 Ogłoszenie 

Zapraszam do wzięcia udziału w pozafabularnej -> sesji osadzonej w settingu wikingów


Poprzedni temat :: Następny temat
Bar pod "Dzikim Wężykiem"
Autor Wiadomość
Saito
[Usunięty]

Wysłany: 2013-01-12, 18:03     

Drzwi do baru otworzyły się gwałtownie. Kilka par oczu podążyło w ich stronę, by zobaczyć, któż to wchodzi do Dzikiego Wężyka z taką werwą i pewnością siebie. Ciekawskie oczy ujrzały wysokiego Shinigami, ubranego w tradycyjne, czarne kimono, z mieczem za pasem. Bóg Śmierci przekroczył próg i powolnym krokiem podszedł do baru. Odprowadziło go kilka różnych spojrzeń: ciekawskich, znudzonych, ale także pogardliwych i wyzywających. Nie wszyscy lubili Bogów Śmierci, zwłaszcza w barach o niepewnej reputacji. Któż bowiem, mógł być pewien, że do ciekawskiego ucha Shinigami, nie wpadnie jakiś fragment rozmowy, dotyczącej jakiegoś niezbyt uczciwego planu? Nikt nie miał takiej pewności, podobnież jak nikt nie wiedział, jak dany Bóg Śmierci się zachowa. Czy po prostu oleje to co usłyszał, czy może doniesie na spiskowców i spróbuje udaremnić ich plany? Jednakże, Shinigami od czasu do czasu odwiedzali Dzikiego Wężyka, a stali bywalce, o podobnie niepewnej reputacji, co bar, w którym przesiadywali, musieli to tolerować. Wszczynanie bójki z kimś kto nosi Zanpaktou, nie uchodziło za rozsądne.
- To co zwykle. - rzucił Saito do barmana. To on był bowiem osobą, której obecność wywołała tak różne reakcję, wśród obecnej gawiedzi. Zdawał się nie zauważać, bądź totalnie ignorować nieprzychylne spojrzenia. Chłopak rzucił barmanowi monetę i odebrał swój napój. Miał co świętować. Awans na 3 Oficera był ukoronowaniem jego dotychczasowej kariery w szeregach Gotei. Biorąc pod uwagę fakt, że w X Dywizji nie było Kapitana, ani Porucznika, Saito był w tej chwili osobą z najwyższą rangą w Dywizji. Działało to jakoś na jego próżność, aczkolwiek chłopak daleki był od jakichś niezdrowych skrajności. Delektując się trunkiem, wspominał swoje wzloty i upadki na drodze do sukcesu. Nagle usłyszał jakieś kroki za plecami. Nieznacznie odwrócił głowę.
- Ssshinigami... - za chłopakiem stał jakiś kompletnie zalany koleś. Był dość spory i sądząc po jego wyrazie twarzy, był jedną z tych par oczu, które na widok wchodzącego Boga Śmierci, okazały wyłącznie negatywne emocje - Jak śsmiesz wchozić tak dho mojego baru, so?
Saito przewrócił oczami. Od czasu do czasu, jakiś głupiec schał się na tyle, że zaczynał zaczepiać bawiących się tu Shinigami. Oczywiście, takie wydarzenia, kończyły się nieciekawie dla takiej agresywnej osobistości.
- O czym mówisz, przyjacielu? - spytał się go Saitou. Jednakże w jego głosie nie było ani krzty "przyjaźni". Ot po prostu miał dosyć takich typków jak ten, a wolał nie wywoływać karczemnych bójek.
- Nie jestem twoich pschyjacielem. - odpowiedział mu tamten, plącząc językiem przy dłuższych wyrazach. Zamachnął się swoją wielką łapą i uderzył nią w kierunku chłopaka.
Saito westchnął i wykonał unik. Trenował sztuki walki przez wiele lat, podobnież jak wszyscy inni Shinigami i walka w podrzędnym barze ze zwykłym pijakiem, była czymś w rodzaju obrazy dla jego możliwości. Idiota dopiero po chwili zreflektował się, że Shinigami, którego chciał uderzyć, stoi za nim, marszcząc nos. Odwrócił się niezgrabnie i ponowił atak. Saito usunął się lekko w prawą stronę, po czym podłożył napastnikowi nogę. Wielkolud runął na podłogę z trzaskiem. Nowo wybrany Oficer ponownie westchnął. Nie mógł nawet napić się w spokoju, by uczcić swój awans. Awanturnik zaczął niezgrabnie podnosić się na czworaki. Saito chwycił pierwsze, niezajęte krzesło z brzegu i z całej siły trzasnął nim wstającego. Facet runął na ziemię bez przytomności, wśród pozostałości po krześle, które wyszło z tego spotkania połamane na drzazgi.
- Chyba walnąłem za mocno... - mruknął czarnowłosy, po czym wzruszył ramionami. Spróbował ponownie zająć swoje miejsce przy barze, ale przerwał mu gniewny okrzyk:
- Ten sukinkot załatwił naszego Goheia!
Nim Saito zdążył zareagować, ktoś inny krzyknął:
- I dobrze mu tak, sam się prosił. A poza tym, to zwykły złodziej, podobnie jak ty!
Nagle wszyscy zaczęli krzyczeć i przekrzykiwać pozostałych. Nie minęło 15 sekund, a w powietrze poleciały pierwsze butelki i szklanki.
Saito obserwował rozróbę. W ostatniej chwili złapał zieloną butelkę, która leciała prosto w jego głowę. Sninigami uśmiechnął się.
- Ze zwykłymi pijakami bić się nie będę, ale taka duża bijatyka to inna sprawa. - powiedział do siebie, po czym roztrzaskał butelkę na głowie najbliższej osoby.

Armagedon trwał jakieś 15 minut.

Saito podniósł się z podłogi, zawalonej teraz kawałkami szkła, pozostałościami stołów, krzeseł i innych przedmiotów, służących jeszcze przed chwilą za wyposażenie baru. Miał kilka małych siniaków i zadrapań. Nawet z refleksem i szybkością Shinigami, nie dało rady, by uniknąć wszystkich odłamków szkła oraz pozostałych śmieci, latających w powietrzu. Chłopak jednak czuł się wyśmienicie. Właśnie czegoś takiego było mu trzeba. Bójki w karczmach takich jak ta, zdarzały się dosyć często i nie były niczym nienormalnym. Omijając leżących na podłodze nieprzytomnych ludzi, Saito podszedł do kontuaru. Barman leżał na podłodze, także nieprzytomny, widocznie jakiś zbłąkany kufel trafił go w głowę i wysłał na jakiś czas do krainy snów. Korzystając z sytuacji, Saito wyjął zza baru, kilka darmowych drinków, po czym usiadł na jednym z niewielu ocalałych krzeseł i poddał się degustacji.

___________________________
Do karczmy wbiegł Shinigami o blond włosach. Stanął jak wryty, spoglądając na pobojowisko. Po chwili ogarnął się i podszedł do Saito, który siedział przy barze i opróżniał kolejną butelkę.
- Saito-san! Jest pilne wezwanie! - krzyknął
Saito odwrócił się w jego stronę.
- Co się stało? - zapytał Saito nowo przybyłego.
- Otrzymaliśmy sygnał o obecności Pustego w Świecie Żywych, a nie mamy w tym regionie żadnych Shinigami, wybrano ciebie, byś udał się tam i zlikwidował problem.
- Że coo? Przecież dziś miałem mieć wolne! Opijałem swój awans. - powiedział, podnosząc butelkę.
- To specjalna sytuacja! Rozkazy są jednoznaczne, masz udać się tam i zabić Pustego! Tutaj masz wszelkie informacje i namiary. - powiedział, podając mu jakąś kartkę. Saito przeleciał po niej wzrokiem i bez słowa wybiegł z baru, jak gdyby goniły go hordy piekieł.

<zt>
Ostatnio zmieniony przez Saito 2013-01-16, 17:03, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Martin 


Dywizja: Ex XI
Wiek: 162
Zanpakutou: Yogari
Multikonta: Gilbert Xelim
Wysłany: 2013-11-04, 18:33     

Odkąd musiałem skryć się na ziemi zupełnie wykasowałem ze swojej pamięci pojęcie czasu. Dziś było dla mnie abstrakcyjne a ja sam nie wiedziałem ile wiosen minęło odkąd ostatni raz pojawiłem się w tym barze. Z zewnątrz ta melina nie zmieniła się ani trochę i nawet gdy wszedłem do środka zobaczyłem zamrożone przy stoliku sylwetki Evendell, Norie, Ryu i w końcu moją, wciąż wesoło popijaliśmy sobie wieki temu. Był to jedynie tylko cień, nie, przebłysk nostalgii wywodzący się z niespełnienia. A niespełnienie znowu brało się z potrzeby, która kiedyś istniała, dziś została skruszona na miał i zdmuchnięta na wietrze. Tak samo jak Ci ludzie. Norie i Evendell nie podołały w opanowaniu hollowifikacji, w efekcie czego zatraciły się do samego końca a Ryu ostatecznie umarł na swoją chorobę. Mimo całej tej otoczki z tęsknoty nie mogłem ich nazwać przyjaciółmi, ta, przyjaciółmi. Nie było nikogo, kogo mógłbym nazwać przyjacielem. W całym tym wyścigu drabin i węży dostępne były tylko noże, które wbijało się w plecy wszystkim innym, tym, którzy spuścili gardę na ułamek sekundy. Jeden wielki, pieprzony kalejdoskop uczuć. Przestałem myśleć o przyjaźni dochodząc do konkluzji, że nie mam zielonego pojęcia czym ona jest. Zakończyłem swoją refleksję bardzo depresyjnie, ale inaczej się nie dało. I jeszcze ten nieszczęsny miecz leżący gdzieś w rukongai. Rozerwany na dwie części, jedna z nich dalej piastowała tron na swoich włościach, w głębi mojej duszy, a druga była może i sto mil stąd. Barman nie miał problemu z rozpoznaniem mnie, a zarosłem jak wielka stopa. Opowiedziawszy mu całą moją historię okazał mi zrozumienie i dał dzbanek najmocniejszej vódki na koszt firmy, zawsze miałem go za równego gościa. Nie ukrywałem swojego zdołowanego nastroju, więc wlewałem w siebie szklankę za szklanką, napełniałem naczynie i opróżniałem je tak szybko, jakbym nie miał żadnego płynu w ustach od miesiąca, jakbym miał się zaraz odwodnić. Nie chciałem sobie nawet zawracać głowy myślą co by było, gdyby zaraz mnie tu znaleźli shinigami, szczerze mówiąc miałem to głęboko w chuju. Chciałem zmienić miejsce, pójść się powłóczyć po pijaku, ale zatrzymał mnie barman wręczając mi długie zawiniątko i zapraszając na zaplecze.
- Weź to. Już dawno powinienem Ci podziękować za przepędzanie bandziorów z mojego baru. W czasach gdy jeszcze byłeś shinigami przesiadywałeś tu prawie cały czas. - Odwinąłem przedmiot. Połyskująca, czerwona pochwa ze złotymi zdobieniami skrywała w sobie ostrze, które rozpoczynało się gardą na kształt heksagramu. Wysunąłem je delikatnie by ocenić jego jakość, wykonanie było mistrzowskie.
- To nie jest zanpakutou, ale myślę, że może Ci go zastąpić. Co prawda nie ma swoich form przemiany, ale posiada jedną przydatną funkcję, zabija. - Parametry które otrzymałem wystarczyły mi w zupełności. Klepnąłem w ramię znajomego barmana, podziękowałem mu, zawiesiłem katanę na ramieniu i wróciłem do stolika by dopić resztę.
_________________
Shi-Kai
Ban-Kai
Ban-Kai + Maska
Szkoła Wyrzutków Theme
Martin's Theme
Martin's Entrance Theme
Martin Vaizard's Theme
Battle Theme
Number of the bea...XI division
Bazowe Reiatsu: 35
ARD(Aktualne Reiatsu Dziwko): 75
Kolor Reiatsu: Czerwony
Stan zdrowia - Uzdrowiony.
Stan gigai - Se leży gdzieś, ale żywe.
Maksymalny czas utrzymania maski - 2 tury
Największy Wróg - Coburg Sux
Rywal - Ryuuzaki
Ten kawałek sygnatury jest uczczeniem pamięci po największym rewolucjoniście, wspaniałym mężu stanu, jedynym słusznym autorytecie Pathreda, chwała mu i jego czynom, Boże błogosław Pathreda i DARAGON Kinga
Pathred Group! Zapraszam!


JOLO
Ostatnio zmieniony przez Martin 2013-11-04, 18:34, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Inori Irie 


Dywizja: IV
Stanowisko: Kapitan
Wiek: 25/52
Zanpakutou: Sakume
Wysłany: 2013-11-06, 16:47     

Nie tylko Yumi Yamura znalazła się na celowniku pani kapitan czwartego oddziału obronnego, a zarówno Martin Arclight. Oczywiście działała na własną rękę, a co planowała nikt nie mógł wiedzieć. Przekazała szczegółowy plan działania jednemu z swoich klonów, którego posłała w strony Rukongai, gdzie przebywał obecnie vizard. Zanim jednak wyruszyła do wyznaczonego celu, została poddana niezbędnej charakteryzacji w wyglądzie. Strój shinigami został zastąpiony bordową yukatą w delikatne kwiatowe wzory, a na stopach tradycyjne sandały. Szata idealnie eksponowała jej walory kobiece ukazując głęboki dekolt. Długie brązowe włosy miała upięte w kok, a twarz została delikatnie podkreślona makijażem, jedynie usta odznaczały się wyrazem w soczystej czerwieni. Gdy pewnym krokiem przemierzała uliczki mężczyźni nie potrafili oderwać od niej wzroku, co wzbudzało w wieśniaczkach zazdrość, dlatego rzucały nieprzyjemnymi uwagami: „Ale się puszy ta szmata. Na pewno spała już z połową mężczyzn w Rukongai.” Płeć piękna okazywała swój niezwykły cięty język, ukazując ich prawdziwą naturę, jednakże bohaterka jedynie uprzejmie się uśmiechała nie przywiązując wagi do usłyszanych słów o sobie, co je jeszcze bardziej zirytowało. Rozwścieczone niespodziewanie rzuciły się na brunetkę szarpiąc za włosy i ubranie. Trzy osoby to było zdecydowanie za dużo na jedną, dlatego nie miała z nimi szans. Dopiero męskie dłonie powstrzymały wariatki od napaści i rozdzieliły kobiety od siebie. Ofiara szybko uciekła z miejsca zdarzenia próbując doprowadzić jakoś opłakany wygląd do ładu. „Niech to szlak! Tego nie było w planie. Nie mogę jednak wrócić do bazy nie wykonując uprzednio polecenia. Wyrzucą mnie z laboratorium i stanę się jedynie materiałem eksperymentalnym.” Przełknęła ślinę przez zaciśnięte gardło i bez dalszego rozwodzenia się nad postępowaniem kontynuowała misję. Dotarła do baru już bez nieprzyjemnych przygód. Przekroczyła próg poprawiając jeszcze wystające kosmyki włosów. Na dekolcie miała widoczne dwa długie czerwone ślady po zadrapaniu. Usiadła przy wolnym stoliku, stojącym tuz obok tego, gdzie siedział vizard. Zamówiła sobie whisky, której pierwszą szklanicę prawie obróciła do dna.
- Co za fatalny dzień... – rzekła sama do siebie ciężko wzdychając. Ciało posiadała identyczne, jak pani kapitan Irie, ale w owej charakteryzacji mało kto byłby wstanie ją skojarzyć.
_________________

Stan zdrowia: Bez zastrzeżeń.
Bazowe Reiatsu: 35 [+15][+25]
Utrzymywane Reiatsu: 10
Kolor Reiatsu: Purpurowy
Dodatkowa ranga: Zastępczyni Kierownika Instytutu Badawczego

Aktualny Ubiór: Avek + kapitańskie haori bez rękawów.


 
 
     
Martin 


Dywizja: Ex XI
Wiek: 162
Zanpakutou: Yogari
Multikonta: Gilbert Xelim
Wysłany: 2013-11-06, 17:31     

Zapewne kobieta która usiadła niedaleko mnie nie wiedziała, że w takie miejsca nie przychodzi się tak ubraną, tak samo jak nie wiedziała, że zamówienie tutejszej whisky to najgorsza z najgorszych opcji, chyba, że lubiło się pić pomyje. Bez ogródek zmierzyłem ją wzrokiem, bezwstydnie, od stóp do czoła i jeśli myślała, że nie wzbudzi w tym lokalu żadnych podejrzeń, to więcej niż się myliła. Tak samo jeśli myślała, że nie będzie zwracać na siebie uwagi okolicznych mętów, którzy byli strasznie wyposzczeni i nie mogli się powstrzymać gdy tylko świeże mięso wjeżdżało do rzeźni. Cóż, po czerwonych śladach na jej dekolcie już mogłem wywnioskować, że miała z kimś spotkanie bliższego stopnia i w dodatku to westchnienie, dawało wiele do zrozumienia. Nie wyglądała także na normalnego mieszkańca rukongai, nieważne z jakiego kręgu by nie była, ród szlachecki? Nie, ta opcja też musiała zostać wykluczona, nie przyszłaby tu sama, albo w ogóle.
- Mówisz tak, jakbyś cokolwiek wiedziała o fatalnych dniach. Ka, Ka, Ka. - Między każdym dźwiękiem imitującym śmiech wstawiałem pauzę, by naruszyć jego spójną artykulację. Załamałem swój wzrok wlepiając go w puste naczynie. Odruchowo chwyciłem za ucho dzbanka i ponownie napełniłem imitację kubka, opróżniając go już doszczętnie. Przechyliłem maksymalnie gliniany wytwór, tak jakbym chciał do kubka wlać wszystkie ostałe się krople na dnie dzbana. Ostatnia z nich uderzyła o taflę alkoholu i zrównała się z całością. Podniosłem kubek, przyłożyłem go do ust i smętnie chlipnąłem niewielki łyk.
- Nieważne. - Duża dawka alkoholu pozwoliła mi na jakiś czas ukoić chaos panujący pod czaszką. Właśnie, ukoić, powinienem raczej pomyśleć o tym jak okiełznać te wszystkie demony. Ironia losu. Jeszcze kilka chwil temu siedziałem zamknięty setki metrów pod ziemią, a gdy już się wydostałem, powietrze wcale nie pachniało wolnością.
_________________
Shi-Kai
Ban-Kai
Ban-Kai + Maska
Szkoła Wyrzutków Theme
Martin's Theme
Martin's Entrance Theme
Martin Vaizard's Theme
Battle Theme
Number of the bea...XI division
Bazowe Reiatsu: 35
ARD(Aktualne Reiatsu Dziwko): 75
Kolor Reiatsu: Czerwony
Stan zdrowia - Uzdrowiony.
Stan gigai - Se leży gdzieś, ale żywe.
Maksymalny czas utrzymania maski - 2 tury
Największy Wróg - Coburg Sux
Rywal - Ryuuzaki
Ten kawałek sygnatury jest uczczeniem pamięci po największym rewolucjoniście, wspaniałym mężu stanu, jedynym słusznym autorytecie Pathreda, chwała mu i jego czynom, Boże błogosław Pathreda i DARAGON Kinga
Pathred Group! Zapraszam!


JOLO
Ostatnio zmieniony przez Martin 2013-11-06, 19:09, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Inori Irie 


Dywizja: IV
Stanowisko: Kapitan
Wiek: 25/52
Zanpakutou: Sakume
Wysłany: 2013-11-06, 19:16     

Odkąd wkroczyła do baru czuła na sobie wygłodniałe spojrzenia, które w zasadzie były jej niczym paliwo podbudowujące samoocenę i pewność siebie. Zdziwiła się jedynie, że było dość cicho, a przynajmniej żadne słowa nie dotarły do jej uszu. W owym lokalu znalazła się pierwszy raz i nie wiedziała, że tutejsza whisky jest kiepska, ale wcześniej za dobrych to ona nie pijała. W zdenerwowaniu nie była wstanie skrytykować trunku, chcąc jedynie się trochę zrelaksować. Celowo usiadła dość blisko mężczyzny pasującego do opisu niedawno więzionego vizarda w celach podziemnych trzynastu oddziałów. Nie wyglądał najlepiej z zaniedbanym zarostem, ale tylko od niego wydzielało się najwięcej reiatsu. Ona zaś była pod tym względem pokroju przeciętnej osoby z Rukongaj, więc mocą duchową się nie wyróżniała. Celowo głośno wypowiedziała myśli, by sprowokować do konwersacji, co udało jej się z powodzeniem. Dopiero wtedy rzuciła bezpośrednio spojrzenie na mężczyznę, ogarniając go całego wnikliwym wzrokiem.
- Wnioskuję, że pan jest w tej materii lepiej zorientowany? – rzuciła lekceważąco na widok jego zaniedbania. Owszem wyglądał niczym typowa porażka życiowa, zaglądająca jedynie do butelki z czystą. Przynajmniej chciała pokazać, że go tak odbierała. Dopiła szybko resztkę w naczyniu prosząc barmana o dolewkę.
- Wątpię, by miał pan gorszy dzień od mojego – uśmiechnęła się z wyrzutem, jakby była święcie przekonana, że ją dosięgną większy pech. – Straciłam dziś nadzianego klienta, bo jego żonusia nas nakryła. Chyba widać po mnie jak się zdenerwowała? – wypięła pierś do przodu i uniosła dłonie wskazując na swój nieschludny wygląd. – Nie tak łatwo znaleźć dobrego sponsora – zrezygnowana podparła dłonią głowę stawiając łokieć na blacie. – Pewnie pan nie posiada kontaktów w zamożnym środowisku – rzekła od niechcenia parząc gdzieś w przestrzeń. Dla większości powinno być oczywiste jakim ta kobieta zawodem się trudniła, a przynajmniej stwarzała takie pozory.
_________________

Stan zdrowia: Bez zastrzeżeń.
Bazowe Reiatsu: 35 [+15][+25]
Utrzymywane Reiatsu: 10
Kolor Reiatsu: Purpurowy
Dodatkowa ranga: Zastępczyni Kierownika Instytutu Badawczego

Aktualny Ubiór: Avek + kapitańskie haori bez rękawów.


Ostatnio zmieniony przez Inori Irie 2013-11-06, 19:21, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Martin 


Dywizja: Ex XI
Wiek: 162
Zanpakutou: Yogari
Multikonta: Gilbert Xelim
Wysłany: 2013-11-06, 19:37     

W tej materii, hę? Owszem, wyglądałem jak okoliczny element, zwykły kloszard bez perspektyw, bezpański pies wychowany jedynie na prawie pięści, zalewający się dzień w dzień w trupa tylko dlatego, że we wszystkich innych wejściach stanęła butelka i nie miała zamiaru ustąpić.
- Zorientowany, co? Owszem, jestem z tutejszym barmanem na ty, ale nawet nie wiesz jak mylne wrażenie możesz odnosić. - Nie ma to jak zostać wrzucony do jednego worka z całą tą meneliadą tylko dlatego, że w więzieniu nikt nie dał Ci nożyczek, ani brzytwy żeby się ogolić. Fakt, nie dał, i nie wiem czy dziękować, czy przeklinać, bo w przeciwnym wypadku mógłbym już tutaj nie siedzieć.
- Feralny dzień? Moje ostatnie pięć lat to jedna wielka seria pomyłek i niedomówień. Nie, to w sumie moje życie. Ostatnie pięć lat, to był koszmar, którego nie znajdziesz nawet w książkach, chyba, że napiszę autobiografię. Ka, Ka, Ka - I znów ten dziwny rechot, chodził za mną już od dłuższego czasu, nawet strażnicy wartujący obok cel mogli nieraz usłyszeć go, obijającego się o mętne, puste i chłodne ściany. No jasne, przecież taka paniusia, która pieprzy się ze swoimi klientami nie może mieć dylematów głębszych, niż te jaką sukienkę włożyć na siebie i czy ubrać majtki, czy od razu wepchnąć sobie czyjąś łapę tam, gdzie słońce nie zagląda. Postanowiłem zostawić dla siebie to przemyślenie i kontynuować.
- Owszem, nie mam kontaktów w zamożnym środowisku. Gdybym miał, to przecież nie wyglądałbym teraz jak skundlony pijaczyna. Właściwie to nie mam kontaktów nigdzie. Jestem tylko włóczęgą, który ma sentyment do tego miejsca. - Musiałem nagiąć rzeczywistość, bo nawet jeśli to był bar, ja wcale nie miałem zamiaru się uzewnętrzniać. Co do samego sentymentu, był on najbardziej zgubny dokładnie w tej chwili, chociaż ze starej gwardii w Seiretei nie było już nikogo.
_________________
Shi-Kai
Ban-Kai
Ban-Kai + Maska
Szkoła Wyrzutków Theme
Martin's Theme
Martin's Entrance Theme
Martin Vaizard's Theme
Battle Theme
Number of the bea...XI division
Bazowe Reiatsu: 35
ARD(Aktualne Reiatsu Dziwko): 75
Kolor Reiatsu: Czerwony
Stan zdrowia - Uzdrowiony.
Stan gigai - Se leży gdzieś, ale żywe.
Maksymalny czas utrzymania maski - 2 tury
Największy Wróg - Coburg Sux
Rywal - Ryuuzaki
Ten kawałek sygnatury jest uczczeniem pamięci po największym rewolucjoniście, wspaniałym mężu stanu, jedynym słusznym autorytecie Pathreda, chwała mu i jego czynom, Boże błogosław Pathreda i DARAGON Kinga
Pathred Group! Zapraszam!


JOLO
 
 
     
Inori Irie 


Dywizja: IV
Stanowisko: Kapitan
Wiek: 25/52
Zanpakutou: Sakume
Wysłany: 2013-11-07, 17:05     

„Hmm... Mylne wrażenie? Czyżby próbował wyprowadzić mnie z tego spostrzeżenia?” Od swej pani kapitan wiedziała o jego odsiadce w więzieniu, dlatego przypuszczała, że będzie próbował kroczyć nieprawą drogą. Taka osoba pozbawiona wielu podstawowych potrzeb staje się poniekąd zwierzęciem, które postępuje bez najmniejszych wyrzutów sumienia. Zatem brunetka objęła taktykę zdeprawowanej przynęty. Zanim jednak głośno o tym powiedziała, musiała trochę ponarzekać na zły los w życiu, by mogła z vizardem chodź w niewielkim stopniu się utożsamić. „Ciekawe jakich to pomyłek mógł dokonywać siedząc za kratami” – ironicznie pomyślała.
- Brzmi ciekawie. Chętnie przeczytałabym autobiografię przesyconą niepowodzeniem, by się poczuć chodź odrobinę lepiej – uśmiechała się, jakby cierpienie innych sprawiało jej przyjemność. Nawet była szczera z owym wyznaniem, gdyż z pośród wszystkich klonów przejawiała największe zepsucie i dlatego najlepiej nadawała się do tej misji. Jednak może za bardzo zdeprawowała swe oblicze przed vizardem, gdyż jego reakcja była niedorzecznie grzeczna. Gdzie się podział jego spryt i wygłodniała natura? Musiała się bardzo powstrzymać, by nie ukazać swego rozczarowania na twarzy. „Tylko mi nie mówcie, że jest uczciwym dżentelmenem. Jeśli to prawda, misja okaże się klapą.” Tak czy inaczej będzie musiała wprowadzić parę zmian do swej taktyki. Czy będą słuszne, to się dopiero okaże.
- Na to wychodzi, że niepotrzebnie zapytałam – podniosła naczynie i upiła nieznaczną ilość whisky. – W zasadzie nie powinnam pouczać dorosłego mężczyzny, ale czy nie warto byłoby odwrócić los, zmienić te pasmo niepowodzeń na szczęśliwą kartę? – kończąc spojrzała na niego z przyjaznym nastawieniem. Opuściła swe miejsce przy stoliku i zbliżyła się do tego przy którym siedział rozmówca. Oparła opuszki palców na blacie, po czym sunęła nimi po powierzchni w kierunku zarośniętego bruneta.
- Faktycznie mogłam odnieść mylne wrażenie co do pańskiej osoby – przeniosła dłoń na jego ramię będąc tuż obok. – W końcu trudno nie wyczuć tych drzemiących pokładów energii. – prowadziła namiętnie dłoń po jego torsie powoli stając za nim, by następnie oprzeć krągły biust na jego plecach. – Jestem przekonana, że z łatwością nawiąże pan nowe, owocne kontakty, gdy tylko – przysunęła usta do jego ucha niemal go dotykając i równocześnie gładziła palcem po jego policzku – odzyska swe ostrze, panie Arclight – wyszeptała wolno każde ze słów. Niczym wąż była owinięta wokoło niego, chodź wprawdzie to niegroźny „gad”.
_________________

Stan zdrowia: Bez zastrzeżeń.
Bazowe Reiatsu: 35 [+15][+25]
Utrzymywane Reiatsu: 10
Kolor Reiatsu: Purpurowy
Dodatkowa ranga: Zastępczyni Kierownika Instytutu Badawczego

Aktualny Ubiór: Avek + kapitańskie haori bez rękawów.


Ostatnio zmieniony przez Inori Irie 2013-11-07, 17:08, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
     
Martin 


Dywizja: Ex XI
Wiek: 162
Zanpakutou: Yogari
Multikonta: Gilbert Xelim
Wysłany: 2013-11-07, 23:23     

...
Pieprzenie za pierzeniem, kolejny typ kobiety który zatrzymał mnie przy stwierdzeniu, że potrafią tylko kłapać językiem. Nie chciało się słuchać tak samo jak i żyć. Jeśli chciała sobie czytać autobiografię o niepowodzeniach, to przecież sama mogła stworzyć coś na podobieństwo, w końcu my sami jesteśmy kośćmi, które się wyrzucają i decydują o swoim losie, przeznaczenie owszem, może i istniało, ale tylko w niektórych momentach, a pojęcie fatum wyplenione zostało przez nasze poczynania tysiące lat temu. Kobieta dosiadła się do mojego stolika, odgarnąłem zmierzwioną i lekko przetłuszczoną, brązową grzywkę, by baczniej przyjrzeć się jej buźce. Fakt, ktoś taki nie mógł potrafić nic więcej, jak tylko memłać jadaczką. Nie zwracałem uwagi nawet na to, że powoli zaczęła mnie obłapiać, mało subtelnie raczej, ale takie sytuacje nie były nowością ani dla mnie, ani zebranych w tym pomieszczeniu. Jej ciepły oddech spoczął na moim karku, przetrawiony zapachem tutejszej whisky i ktokolwiek by jej nie pił mógłby uwierzyć, że nie należał do przyjemnych. Piersi na plus, ale nadal starałem się nie zwracać na nią uwagi. Mechanizmem który zagwarantował jej zwrot akcji z pewnością zaistniał wtedy, gdy bezmyślnie wypowiedziała moje nazwisko. Nim krew zdążyła się wzburzyć w moich żyłach, poziom reiatsu jakim dysponowałem wzniósł się na wyżyny(35 reiatsu). Gwałtownie złapałem ją za dłoń spoczywającą na moim ramieniu i wykręciłem tak, by mieć pole do manewru. Zerwałem się na równe nogi, odwróciłem do niej twarzą, a drugą ręką sięgnąłem po katanę otrzymaną od barmana. Zastanawiałem się jak będzie grać z ostrzem przystawionym do mostka.
- Gdybym powiedział, że mnie z kimś pomyliłaś bardzo bym skłamał, a ja nie lubię kłamstwa, brzydzę się nim. - Dusze znajdujące się w pomieszczeniu już dawno zdążyły zrównać się z parterem i tylko nieliczni byli w stanie odchylić głowy do góry, by poddać kalkulacji zaistniałą sytuację.
- Kimkolwiek jesteś i cokolwiek wiesz, wiedz, że informacje które posiadasz są nieaktualne. - Puściłem rękę kobiety by sprawdzić, czy osunie się na ziemie, czy jednak da radę utrzymać fason, chciałem zmierzyć jak wysokim poziomem mocy dysponuje.
_________________
Shi-Kai
Ban-Kai
Ban-Kai + Maska
Szkoła Wyrzutków Theme
Martin's Theme
Martin's Entrance Theme
Martin Vaizard's Theme
Battle Theme
Number of the bea...XI division
Bazowe Reiatsu: 35
ARD(Aktualne Reiatsu Dziwko): 75
Kolor Reiatsu: Czerwony
Stan zdrowia - Uzdrowiony.
Stan gigai - Se leży gdzieś, ale żywe.
Maksymalny czas utrzymania maski - 2 tury
Największy Wróg - Coburg Sux
Rywal - Ryuuzaki
Ten kawałek sygnatury jest uczczeniem pamięci po największym rewolucjoniście, wspaniałym mężu stanu, jedynym słusznym autorytecie Pathreda, chwała mu i jego czynom, Boże błogosław Pathreda i DARAGON Kinga
Pathred Group! Zapraszam!


JOLO
 
 
     
Inori Irie 


Dywizja: IV
Stanowisko: Kapitan
Wiek: 25/52
Zanpakutou: Sakume
Wysłany: 2013-11-11, 14:47     

Brak reakcji ze strony mężczyzny na pieszczoty powodował do coraz śmielszych posunięć, aż nie wytrzymała i wypowiedziała jego nazwisko. Była lekko podenerwowana i chciała mieć szybko za sobą misję. Nie spodziewała się jednak tak energicznej i wzburzonej reakcji z jego strony. Podniesione reiatsu momentalnie ją sparaliżowało i wywołało zaskoczenie na twarzy. Bez trudu vizard ją obezwładnił i zagroził przystawiając ostrze katany do klatki piersiowej. Brunetka pobladła i nie tylko zacisnęła zęby, a zarówno dłonie w piąstki starając się usilnie wytrzymać bardzo wysoki nacisk mocy duchowej. Gołym okiem było widać, jak wiele trudu kosztowało ją utrzymanie się twarzą w twarz. Może i słyszała co do niej mówił, ale nie była wstanie zabrać głosu. „Że też mnie podkusiło! To już mój koniec?! Nie, nie... To nie może tak się skończyć!” Powiększonymi oczyma przerażona patrzyła na niego zaciskając mocno usta do momentu, aż nie puścił jej ręki. Momentalnie nogi zgięły jej się w kolanach, po czym wylądowały na podłodze. Tułów poleciał do przodu, ale zdążyła zaraz wesprzeć się rozpostartymi dłońmi, trzymając sztywno wyprostowane łokcie, a wzdłuż nich spływała kaskada włosów. „Dlaczego tak jest zawsze? Mam tego dość!” Sztywne ciało drżało, a jej psychika była już u kresu wytrzymałości. Nie godziła się na marny koniec, a złość w niej intensywnie wzbierała. Będąc cały czas na czworaka zacisnęła palce w piąstki i nabrała powietrza w płuca, patrząc prosto w podłogę.
- Nie masz pojęcia, jak to jest być od zawsze niewolnikiem, gdy twoje życie jest nic nie warte – z nieskrywanym wyrzutem rozbrzmiały słowa przez zaciśnięte gardło. Spięła niemal wszystkie mięśnie w ciele. – Wcale się o to nie prosiłam! – butny krzyk rozszedł się po całym pomieszczeniu. Doskwierająca duchota powodowała głośne i szybkie sapanie, a nagromadzone emocje poczęły w postaci łez napływać jej do oczu, rozmazując obraz. „Nie chcę umierać.” Jednakże nie pozwoliła żadnej kropli upaść, wstrzymując się od destrukcyjnych myśli. Musiała jeszcze wykonać powierzoną misję, dlatego dalej trzymała się desperacko, chodź sił już prawie nie miała.
- Niosę od swej pani kapitan propozycję – zaczęła. – Chce byś zabił Yumi Yamurę, a w zamian zapłaci twym zanpakutou. – Przez stres przejęzyczyła się i powiedziała o zabijaniu, zamiast wspomnieć tylko o położeniu przeciwniczki na łopatki. – Jeśli jesteś zainteresowany, to wskaże aktualne miejsce pobytu Yamury. – Adrenalina pozwalała jej jakoś się utrzymać, ale nie potrwa to jeszcze zbyt długo. Powoli uginała się pod naporem silnego reiatsu. Okazało się, że nie sprawdziła się w roli kobiety oferującej rozkosz, gdyż doprowadziła mężczyznę do odwrotnego rezultatu. Czy będzie mogła to jeszcze naprawić?
_________________

Stan zdrowia: Bez zastrzeżeń.
Bazowe Reiatsu: 35 [+15][+25]
Utrzymywane Reiatsu: 10
Kolor Reiatsu: Purpurowy
Dodatkowa ranga: Zastępczyni Kierownika Instytutu Badawczego

Aktualny Ubiór: Avek + kapitańskie haori bez rękawów.


 
 
     
Martin 


Dywizja: Ex XI
Wiek: 162
Zanpakutou: Yogari
Multikonta: Gilbert Xelim
Wysłany: 2013-11-12, 18:45     

Gdy było już po wszystkim opuściłem poziom swojego reiatsu, jednakże nie spuszczałem ręki z rękojeści katany. Energia duchowa powróciła do poprzedniego stanu(10 reiatsu), by dać wytchnąć wszystkim dookoła i kobiecie, która z kokieterii przeszła do psychologicznych gierek. Nie miałem pojęcia jak to jest być niewolnikiem? O nie, co to, to się nie zgadzałem.
- Nie wiem paniusiu kim jesteś i nie chcę tego wiedzieć, ale owszem, wiem jak to jest być niewolnikiem. Harować całe życie i przy okazji narażając je, dla chorego seiretei, które jest w stanie się ciebie pozbyć mimo tego, że do Twojego organizmu wkradł się jeden defekt, czyniąc cię mocniejszym. Czuję się gorzej jak niewolnik, jak śmieć. - Zastanawiałem się, czy tę kobietę dopadł ten sam los. Jasnym już dla mnie było, że ma wspólnego z shinigami dużo więcej niż ja na obecną chwilę. Mimo tego, że presja położyła ją na kolana, również musiała należeć do któregoś z dywizjonów, co przy okazji udowodniła chwilę później mówiąc o Yamurze i moim mieczu.
- Ka, ka, ka! - Nie wiedziałem czy dla niej to bardziej umowa czy szantaż, ale na miejscu było zadrwienie z rozmówczyni. Zastanawiałem się, czy Yamura również dostała, bądź dostanie zlecenie na moją głowę i czy to wszystko nie jest jakąś akcją wymyśloną przez społeczność dusz, mająca na celu sprowokowanie nas do powybijania się nawzajem i pozbycia problemu bez brudzenia sobie swoich "niewinnych" rączek. I choć nie ufałem jej jak i sobie aktualnie, nie miałem zamiaru pozbawić jej życia. Nie miałem ku temu konkretnego powodu, a odzyskanie zanpaktou nie było dla mnie priorytetem. Nawet jeśli byłoby inaczej, zażegnałbym problem na własną rękę, bez działania na czyichś usługach i łasce.
- Zapomnij, że złożyłaś mi tę propozycję, albo ty padniesz trupem. - Tylko tyle miałem do powiedzenia. Nic więcej.
_________________
Shi-Kai
Ban-Kai
Ban-Kai + Maska
Szkoła Wyrzutków Theme
Martin's Theme
Martin's Entrance Theme
Martin Vaizard's Theme
Battle Theme
Number of the bea...XI division
Bazowe Reiatsu: 35
ARD(Aktualne Reiatsu Dziwko): 75
Kolor Reiatsu: Czerwony
Stan zdrowia - Uzdrowiony.
Stan gigai - Se leży gdzieś, ale żywe.
Maksymalny czas utrzymania maski - 2 tury
Największy Wróg - Coburg Sux
Rywal - Ryuuzaki
Ten kawałek sygnatury jest uczczeniem pamięci po największym rewolucjoniście, wspaniałym mężu stanu, jedynym słusznym autorytecie Pathreda, chwała mu i jego czynom, Boże błogosław Pathreda i DARAGON Kinga
Pathred Group! Zapraszam!


JOLO
 
 
     
Inori Irie 


Dywizja: IV
Stanowisko: Kapitan
Wiek: 25/52
Zanpakutou: Sakume
Wysłany: 2013-11-13, 17:38     

Gdy nacisk reiatsu został przez vizarda zmniejszony do podstawy, kobieta mogła nareszcie swobodnie złapać oddech i rozluźnić spięte mięśnie. Czuła się bardzo wyczerpana, a jej ciało okryło się wilgotnym potem nadając skórze połysku. Chcąc chwilę odpocząć i nabrać siły chwilowo przysiadła na tytkach podpierając się rękoma o podłogę. Nie miała odwagi podnieść głowy, by skonfrontować spojrzenie z rozmówcą. Słuchała spokojnie mężczyzny aż zakuło ją, gdy użył zwrotu „paniusiu”. Chociaż od początku chciała by ją tak postrzegał, pomimo to zrodziła się wewnętrzną frustracja i poczucie upokorzenia. Sama była sobie winna, dlatego zdusiła w ten gniew. Tym bardziej, że nie chciał wiedzieć kim była, co zdecydowanie szło jej na rękę. Chodź zaskoczył ją fakt, że wzbraniał się przed poznaniem jej tożsamości. Czy przypadkiem wspominanie o tym świadczyło, że jednak był ciekaw kim była? Nie spodziewała się też, że pociągnie on temat niewolnictwa, który wyszedł pod wpływem niekontrolowanych emocji. Jego słowa wskazywały na dość głęboką depresję, jakby był znacznie bardziej nieszczęśliwy. Nie potrafiła tego zrozumieć chodź wiedziała, że mówił o pustym, którego ma w sobie. W Trzynastu Oddziałach ten fakt nie był ukrywany.
- Słabsi obawiają się tych silniejszych, dlatego starają się podstępem eliminować zagrożenie. Jednakże tylko tchórze tak postępują. Jestem zaskoczona, że pomimo tak wielkiej mocy czuje się pan, jak śmieć. Gdybym mogła dysponować pańskimi zasobami, moje życie byłoby tysiąc razy lepsze. Niestety jestem skazana na los słabej marionetki, która na zawsze nią pozostanie. Więc proszę mi wierzyć, wszystko jest lepsze od tego. – Dało się w głosie wyczuć żal, jaki chowała za niesprawiedliwość tego świata. Nie zdziwiła ją reakcja śmiechu na propozycję zgładzenia Yamury. Wcześniej już zauważyła, że nie był typem, którego łatwo zmanipulować. Nie wiedziała jednak, czy rozwścieczy go swą osobą, a szybka reakcja wyciągnięcia miecza nie wróżyła za dobrze. Dopiero wyraźny przekaz o zapomnieniu o propozycji pozwoli na prawdę odetchnąć z ulgą kobiecie. Podniosła głowę spoglądając na bruneta, jakby nie dowierzała w okazaną łaskę. Po krótkiej chwili podniosła się na równe nogi i pochyliła przed nim głowę.
- Proszę wybaczyć mi wcześniejsze zachowanie. Obiecuję, nie powracać do tej propozycji – rzekła niczym żołnierz, po czym się wyprostowała. – Jeśli to nie będzie problem, chciałabym się tu jeszcze napić. – Nie była pewna, czy w tym barze teraz będzie mu przeszkadzać jej obecność, a dzień był coraz cięższy, więc by go chodź trochę złagodzić potrzebowała znieczulenia zwanego alkoholem. Mimo napotkanych trudności misja i tak została wykonana, chodź nie uzyskała oczekiwanego rezultatu przez panią kapitan Irie.
_________________

Stan zdrowia: Bez zastrzeżeń.
Bazowe Reiatsu: 35 [+15][+25]
Utrzymywane Reiatsu: 10
Kolor Reiatsu: Purpurowy
Dodatkowa ranga: Zastępczyni Kierownika Instytutu Badawczego

Aktualny Ubiór: Avek + kapitańskie haori bez rękawów.


 
 
     
Martin 


Dywizja: Ex XI
Wiek: 162
Zanpakutou: Yogari
Multikonta: Gilbert Xelim
Wysłany: 2015-03-01, 16:17     

- Pij, na zdrowie, nie będę Ci przecież zabraniał siedzenia tutaj. - Rzuciłem od niechcenia i zebrałem swój zadek do dalszej drogi. Nie potrzebowałem jej pomocy by odzyskać swój miecz, mogłem to zrobić po swojemu, szczególnie teraz gdy dookoła panował wyłącznie wielki chaos, wystarczyło zrobić małe rozpoznanie sytuacji i trzymać rękę na pulsie, nie mniej, nie więcej. Poprawiłem katanę, która najzwyklej w świecie zwisała na moich plecach przepasana szarfą i opuściłem lokal. To był najwyższy czas by spotkać się ze swoim przeznaczeniem, a ja czułem to w kościach, coś jak reumatyzm, wykluczając tylko ból, który nie był fizyczny a godził jakby w serce paradoksalnie wypełnione pustką.
- Módl się paniusiu aby nasze szlaki się już nigdy nie przecięły, inaczej ja przetnę Cię w pół. Nie interesują mnie Twoje intrygi, ale na słowo musisz uwierzyć, że mam teraz lot swojego życia, w którym przestałem widzieć jakiekolwiek przeszkody. Po tym co przeszedłem nie mam już oporów moralnych przed czymkolwiek, od nowa zdefiniowała mnie wyłącznie nieuzasadniona przemoc. Tym samym więc będę płacił wszystkim, którzy będą chcieli się do mnie zbliżyć, nieważne w jaki sposób. - Ten krótki monolog zakończył nasze spotkanie gdy jeszcze stałem w progu i rozliczałem się z barmanem. Jeszcze, czyli dokładnie chwilę temu nim trzasnąłem drewnianymi drzwiami knajpy przykuwając tym uwagę ludzi przemierzających drogę.
z/t
_________________
Shi-Kai
Ban-Kai
Ban-Kai + Maska
Szkoła Wyrzutków Theme
Martin's Theme
Martin's Entrance Theme
Martin Vaizard's Theme
Battle Theme
Number of the bea...XI division
Bazowe Reiatsu: 35
ARD(Aktualne Reiatsu Dziwko): 75
Kolor Reiatsu: Czerwony
Stan zdrowia - Uzdrowiony.
Stan gigai - Se leży gdzieś, ale żywe.
Maksymalny czas utrzymania maski - 2 tury
Największy Wróg - Coburg Sux
Rywal - Ryuuzaki
Ten kawałek sygnatury jest uczczeniem pamięci po największym rewolucjoniście, wspaniałym mężu stanu, jedynym słusznym autorytecie Pathreda, chwała mu i jego czynom, Boże błogosław Pathreda i DARAGON Kinga
Pathred Group! Zapraszam!


JOLO
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Szybka odpowiedź
Użytkownik: 


Wygaśnie za Dni
 
 
 
 
 
 
 



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template bLock v 0.2 modified by Nasedo
Strona wygenerowana w 0,32 sekundy. Zapytań do SQL: 27


Załóż : Własne Forum lub Własną Stronę Internetową