Pathred Bleach PBF Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Statystyki Rejestracja  Zaloguj  Album
 Ogłoszenie 

Zapraszam do wzięcia udziału w pozafabularnej -> sesji osadzonej w settingu wikingów


Poprzedni temat :: Następny temat
Salon
Autor Wiadomość
Escobar 
Administrator


Stanowisko: IV Espada
Zanpakutou: Blade Tiburon
Multikonta: -
Wysłany: 2013-08-26, 18:27     

-Który się kurwa bawi?-Espada zaczął rozglądać się na boki, do tyłu, do góry, poszukując istoty odpowiedzialnej za to nagłe obniżenie pola widzenia. Dwa palce mimowolnie wyprostowały się, gotowe w każdej chwili wystrzelić Cero w tajemniczego rzezimieszka. Jednak po chwili ciemne zjawisko zaczęło ustępować za sprawą umiejętności Verno, który wraz z grupką innych arrancarów zebrał się wokół przygotowanego przez nich ogniska. Okazało się, że poszło tylko kilka i tak nie potrzebnych mebli. Espada nawet się tym nie przejął. Większość z tych rzeczy stała tu niepotrzebna od długiego czasu, a lepiej zrobić z nich piecyk i żarówkę, niż wyrzucać gdzieś i robić jeszcze większy burdel niż zazwyczaj. Czwarty w ciszy i z lekkim zaciekawieniem przysłuchiwał się opowieściom przyniesionym z dalekich krain przez Carlosa i Ryuuzakiego.
-Czyli wygląda na to, że dobrze się wtedy bawili. Powinienem i ja wybrać się w jakąś ciekawą i godną opowiadania podróż.-cygaro znajdujące się w ustach Espady zajarzyło się od ognia, a pierwsza chmura dymu uleciała ku górze. Bazując na zachowaniu i wyczynach kolejnego z Bardów Las Noches można o nim rzec "szalony, lub głupi", jednak o nie wypadało mówić w taki sposób o takich osobach. Nawet takie ewenementy jak on zasługiwały na odrobinę szacunku. Stary Fraccion, Espada i Privaron zarazem również postanowił uraczyć siedzących przy ognisku swoją opowieścią o taksówkarzu, starej kobiecie i niespodziewanym zakończeniu. Espada wysłuchał i tej historii, przekonując się tym samym, że starość rzeczywiście potrafi przynieść ze sobą niechciane efekty uboczne. Pokręcił tylko lekko głową na boki, chowając ją na krótką chwilę w wolnej dłoni.
-Stary Gilbert jak zawsze zabawny.
Jednak do głosu doszedł kolejny Fraccion byłego Drugiego, który znacznie mniej wsławił się w zdobywaniu i opuszczaniu stanowisk, co jego starszy kamrat. I on chciał opowiedzieć coś ciekawego, co jednak na końcu wcale takie nie było. Cholerny bachor zniszczył całą atmosferę. W sumie właśnie dlatego Escobar nie chciał mieć żadnego Fracciona, by nie musieć przyglądać się szczeniackim wybrykom, albo wysłuchiwać nieudolnych prób zwrócenia na siebie uwagi. Odgłosy kroków od strony wejścia do Salonu zwiastowały pojawienie się w pomieszczeniu kolejnej osoby. Błazen postanowił się ujawnić i przyjąć odpowiedzialność jak Arrancar z krwi i kości, lub świeża krew pragnąca uszczknąć sobie trochę chwały. Czwarty posłał małą wiązkę energii w stronę nowego, nieznanego mu Reiatsu, która po chwili wróciła z powrotem, oświecając zaciągającego się właśnie Arrancara. Wypuszczając dym, Espada zdziwił się, widząc jakby tajemnicza ciemność ustępowała pod wpływem cygarowego dymu. Nie spodziewał się, by taka błahostka mogła powstrzymać czarną poświatę, a co lepsze zniwelować ją całkowicie. Nie przewidział również, że istota odpowiedzialna będzie na tyle odważna, lub głupia, by ładować się wprost do paszczy lwa i przyglądać się jej zębom.
-Ktoś Ty...-Escobar nie ruszając się z miejsca skierował swe słowa w stronę zakapturzonego, spoglądając nań spod byka.
_________________
Bazowe reiatsu - 49
Aktualne reiatsu - 49
Stan zdrowia: Bez zastrzeżeń.
Escobar Atracador's theme
Escobar's Resurrection Theme
Aspekt Śmierci: Determinacja

 
 
     
Ryjek 
Moderator
Power in a Name


Stanowisko: Segunda Espada
Zanpakutou: Nocturno Lobo
Ressurection: Ganido
Multikonta: Benvolio | Mercutio
Wysłany: 2015-02-28, 23:16     

Zgarbiona postać odziana w postrzępiony i przybrudzony na dole płaszcz podniosła się z poznaczonej pęknięciami posadzki salonu i jakby od niechcenia zamachnęła się dłonią rozwiewając resztki otaczającej go ciemności. Zamulony, nieobecny wzrok błądził wokół a usta delikwenta rozwarły się w przeciągłym ziewnięciu ukazując szereg białych zębów i pary ostrych kłów. Jego źrenice zogniskowały się i utkwiły w przestrzeni przed nim gdy ponownie wykonał ruch ręką zakrzywiając powietrze. Niczym klawisze pianina otworzyło się międzywymiarowe przejście arrancarów zwane Gargantą. Szczęki tegoż tworu poczęły rozszerzać się ukazując nieprzeniknioną czerń.
- Nudno i pusto tutaj... - rzucił najprawdopodobniej do siebie samego Ryuuzaki rozprostowując odrętwiałe ciało.
- Czas zobaczyć co dzieje się tam, gdzie wszystko miało swój początek. - dodał po chwili robiąc niespiesznie krok do przodu. Poprawił on przypasaną u boku katanę zatkniętą w bogato zdobioną sayę i pochylił głowę pozwalając by burza ciemnych włosów skryła się głębiej w kapturze. Jego myśli błąkały swobodnie po bliżej nieokreślonych meandrach umysłu tego wiekowego rezydenta Las Noches.
Jakie miał zamierzenia? Czy miał zamiar coś przedsięwziąć? Ciężko było powiedzieć, acz można było dojść do konkluzji iż nawet jego - z natury lenia znudził trwający od dawna marazm. Czuł w głębi pustkę, którą zapełnić mogły tylko zainicjowane wydarzenia. Choćby mała nic nie znacząca iskra mająca dać zaczątek czegoś nowego.
Ostatnie spojrzenie na salon i zamek po czym Oscuridad przekroczył granice Garganty przenosząc się wprost do świata żywych istot.

[z/t]
_________________
Reiatsu Bazowe: 53
Aktualne Rei: 88
Aspekt Śmierci: Negacja
Stan zdrowia: full wypas // lekko poniszczony biały płaszcz z kapturem

Ryuuzaki Theme
Ryuuzaki Entrance Theme
Resurrection Rampage Theme
Ryuuzaki Battle Theme

“Shinigami...? Are we supposed to accept the existence of such a thing...?”

 
 
     
Carlos Verno 


Stanowisko: Banita? 8/108
Wiek: 613 lat
Ressurection: Dios del Cielo Nocturno
Wysłany: 2015-03-02, 18:48     

Dawny sen o pałacu Las Noches, o pełnym radości Świecie Żywych, czy choćby Świecie Dusz był czymś co zaliczyć można do marzeń sennych. Jednakże był czas na sen

Verno z przyciśniętą twarzą do podłogi nie mógł zrozumieć co się stało, dzieje, bądź do czego jego własne jestestwo prowadzi. Były espada leżąc w dość pokracznej pozycji potrafił zrozumieć tylko iż cały zdrętwiał, że żyje i jest spragniony. Dodatkowo wkoło był tylko mrok, zaś gdy spróbował wykrzesać z siebie odrobinę siły by wypełznąć spośród gruzu to usłyszał jak grunt pod nim zaczyna pękać. Wnet porzucił wiercenie się, ale podłoga upodobała sobie myśl o rozłamie. Trzask był zaledwie preludium do lawiny jaka spadła do salonu razem z byłym ósmym spośród dziesięciu mieczy.

Po chwili Verno leżał przysypany jeszcze większą stertą gruzu kaszląc pod wpływem gęstego kurzu jaki wzbił się w powietrze. Carlos przygryzł wargę i skupił całą swą uwagę na pojedynczej butelce brendy i starał się wyciągnąć ku niej lewą dłoń która na wespół z głową wystawały spod kamiennej sterty. Dotykając zakurzoną butelkę koniuszkami palców wydobywał z siebie ochrypłym głosem.
-Moja chcę pić...
Tak też o to skończył ten co knuł i primerę oka pozbawił, jak żul oblizujący wargi przed monopolowym, nic pięknego, nic szlachetnego, acz nad wyraz głębokiego! Czy w tym post-apokaliptycznym świecie znajdzie się ktoś kto popchnie nogą flaszkę ku łkającym pod gruzami?
_________________

Bazowe Reiatsu 40
Ressurection: +35
Utrzymywane Reiatsu: 40
Stan zdrowia: Bez zastrzeżeń
Aspekt Śmierci: Kłamstwo
Stan Zdrowia: Nice
 
 
     
Gilbert 
Pechowiec


Stanowisko: Espada
Wiek: 8
Zanpakutou: Czarny Kot
Ressurection: 160
Wysłany: 2015-03-02, 19:44     

Ciemność? Dla mojej duszy może była sprzymierzeńcem, dla moich oczu nie była przeszkodą, natomiast brak światła, którego doświadczałem od parunastu godzin zapoczątkował u mnie chorobę sierocą i pozwolił nabawić się nowego lęku przed samotnością. Gdy tylko pojedyncze kamienie zaczęły staczać się pod moje nogi, od razu zaczęły wybielać moje czarne myśli. Wzdrygnąłem się i odczuwając mieszankę przerażenia oraz zaciekawienia oglądałem proces wydostawania się jakiejś persony spod zawału. Znajomy głos dobiegł mych uszu, byłem pewien, że słyszałem go już wcześniej, nie potrafiłem tylko go przypisać do odpowiedniej osoby. Udało mu się, wydostał się spod stropu, jednak nie wyglądało na to, by mógł stanąć o własnych siłach na równe nogi. Sięgał po butelkę znajdującą się nieopodal mnie, nie mogłem pozwolić mu dłużej cierpieć. Złapałem za szklane naczynie i rzuciłem w stronę arrancara. Nigdy nie byłem prymusem jeśli chodziło o zagadnienia z fizyki, dlatego miałem prawo źle ocenić siłę z jaką podrzuciłem butelkę w efekcie czego poleciała za daleko i rozbiła się o ścianę. Oleista ciecz swobodnie spłynęła po ścianie, a odłamki szła roztrysnęły się dookoła.
- Ups, to była ostatnia. – Przysłowiowa mina kota srającego na puszczy przyozdobiła moją twarz. Czułem się dosyć niezręcznie w tej sytuacji, bo nie wiedziałem w jakim promieniu dokładnie nie znajdziemy żadnych płynów.
- Chodź, pomogę Ci wstać i zaraz czegoś poszukamy. – Pomogłem zebrać się na wpół żywemu mężczyźnie użyczając mu swojego ramienia jako podpory, by przypadkiem ponownie nie wrócił do poziomej pozycji. Dopiero teraz go rozpoznałem, piastował funkcję ósmego członka Espady jeszcze na długo przede mną, potem uciekł i został okrzyknięty zdrajcą, a potem były te jaja w pałacu, opowiadanie historii przy ogniskach a na końcu zgasło mi światło, dosłownie. Jakby się tak zastanowić, nigdzie nie mogłem odnaleźć swojego pana Ryuuzakiego, mimo tego, że zdążyłem dwa razy awansować na espadę wciąż poczuwałem się do bycia jego pomocnikiem, musiałem się niezwłocznie zająć jego poszukiwaniami zaraz po tym, gdy tylko uda mi się pozbierać z sytuacji, która mnie tu zastała, a raczej ja ją.
- Wygląda na to, że cofnęliśmy się do czasów prehistorii. Ani śladu tu po cywilizacji czy technologii. – Zagadałem zabijając niezręczną ciszę, która powoli zaczynała wiercić mi dziurę w brzuchu.
_________________
Reiatsu baza - 41
Aktualny poziom reiatsu - 23
"Gibbcio theme"
Gilbert's Fight Theme

Stan Zdrowia - Jak nowy.
Aspekt śmierci - Pech
Numer który oznacza piastowaną przeze mnie pozycję w espadzie znajduje się na lewej części mojej twarzy i jest to cyfra "8".
 
 
     
Escobar 
Administrator


Stanowisko: IV Espada
Zanpakutou: Blade Tiburon
Multikonta: -
Wysłany: 2015-03-04, 17:49     

MG

Pośród opuszczonych murów Las Noches spowitych ogromem zniszczeń spowodowanych przez kataklizm uratowała się garstka. Część z potężniejszych Arrancarów opuściła już mury. Kilku jednak zostało. Pośród nich znajdowali się Xilem oraz Verno. Obecny i były ósmy z Dzieisięciu mieczy. Nie wyglądali najlepiej, jednak nikt nie spodziewał się widzieć kogokolwiek w dobrym stanie po kataklizmie, jaki nawiedził te ziemie. Gdy dwójka Pustych próbowała ogarnąć sytuację, w Salonie pojawił się jeszcze jeden osobnik. Wysoki, śniadoskóry Arrancar z charakterystycznymi włosami. Stał w wyjściu, obserwując dwójkę bohaterów.
-Co to kurwa jest?-zaczął dziarsko, pokazując palcem w stronę Carlosa, a także pomagającego mu Gilberta. Już po pierwszych sekundach mogliście stwierdzić, że typek coś do Was ma.
-Który tu z Espady?-typ nie zamierzał się patyczkować.
-Czekaj czekaj...-zerknął w stronę Gilberta.-... to Ty jesteś ten jebany śmieszek. Pieprzone pośmiewisko tego zamku. Już za sam ryj powinni cię zlikwidować.-mężczyzna splunął przed siebie, a jego ślina wylądowała nieopodal waszej dwójki.
-Espada nie potrzebuje takiego ścierwa. Stawajcie do pojedynku. Wezmę was obydwu na raz jak będzie trzeba. Nie dość, że będę w Espadzie, to w dodatku rozwalę dwóch za jednym pierdolonym zamachem.-niemal wrzasnął, po czym przyjął postawę typowo bojową i czekał na Wasze reakcje.
_________________
Bazowe reiatsu - 49
Aktualne reiatsu - 49
Stan zdrowia: Bez zastrzeżeń.
Escobar Atracador's theme
Escobar's Resurrection Theme
Aspekt Śmierci: Determinacja

 
 
     
Gilbert 
Pechowiec


Stanowisko: Espada
Wiek: 8
Zanpakutou: Czarny Kot
Ressurection: 160
Wysłany: 2015-03-04, 20:52     

Obecność trzeciego arrancara zwróciła moją uwagę dopiero, gdy odważył się splunąć w naszą stronę. Odwróciłem się, aby zmierzyć wzrokiem „jedynego słusznego” mieszkańca Las Noches. Podniosłem do góry lewą brew mrużąc prawe oko i zlustrowałem sylwetkę potencjalnego przeciwnika.
- A co to za balasy zamiast włosów? – Skwitowałem fryzurę rozmówcy, właściwie, to byłego rozmówcy, gdyż określeniami jakimi obsypał moją personę przekreślił całe swoje istnienie w jedną chwilę. Szczerze mogłem przyznać, że nawet się chłopak nie napracował. Podszedłem do kawałka muru, który niegdyś tworzył jednolitą ścianę i oparłem o niego Verno. Wiedziałem, że gdy nadejdzie odpowiednia chwila ten stanie o własnych siłach i w razie czego dołączy do walki, o ile zdąży.
- Widzisz młokosie. To, że jestem dziadkiem... – Standardowy uniform espady jaki zwykłem przyodziewać pofrunął w powietrze odsłaniając całokształt mojej osoby.
-…w śmiesznych różowych stringach, nie oznacza, że możesz sobie lekceważyć mnie jeśli tylko będziesz mieć na to ochotę, a przy tym znieważać w bardzo wulgarny sposób. Nie uważasz, b r u d a s i e? - Ostatnie słowo zaakcentowałem w sposób taki, aby zostawiło dotkliwy ślad na dumie i honorze arrancara z tytułu koloru jego skóry.
- Ósmy Espada, Gilbert Xelim. – Ósemka wytatuowana na całej lewej stronie mojej twarzy odbiła światło księżyca, które przedarło się do środka pałacu przez na wpół zniszczony dach. Wystawiłem przed siebie otwartą dłoń mojej właściwiej ręki i wystrzeliłem zeń ogromną, czarną kulę energii. Cóż, jej rozmiar i szerokość dwudziestokrotnie przekraczały moje gabaryty. Ile czasu minęło odkąd po raz ostatni wystrzeliłem Cero Destrucción? Nie byłem tego w stanie określić, jednak zdążyłem się przekonać, że umiejętności nabyte podczas morderczych treningów nie podlegały porzuceniu w czeluściach zapomnienia, jak przysłowiowa jazda na rowerze. Jeśli przeciwnik w jakiś sposób uniknąłby mojej śmiercionośnej broni, spróbuję wykorzystać moment jego ucieczki i za pomocą sonido przenieść się do niego tak, by ciąć poziomo w lędźwiach tak, aby klinga przeszła wzdłuż i oddzieliła tuszę od nóg.
_________________
Reiatsu baza - 41
Aktualny poziom reiatsu - 23
"Gibbcio theme"
Gilbert's Fight Theme

Stan Zdrowia - Jak nowy.
Aspekt śmierci - Pech
Numer który oznacza piastowaną przeze mnie pozycję w espadzie znajduje się na lewej części mojej twarzy i jest to cyfra "8".
 
 
     
Escobar 
Administrator


Stanowisko: IV Espada
Zanpakutou: Blade Tiburon
Multikonta: -
Wysłany: 2015-03-08, 13:08     

MG

Sytuacja potoczyła się jak kula puszczona z góry. Gilbert postanowił się nie patyczkować i po krótkim słownym wstępie ruszył do działania. W jednej chwili zrzucił z siebie niemal cały strój, ukazując swoją najbardziej znaną aparycję.
-Kurwa, no nie...-na twarzy wyzywającego Arrancara pojawił się grymas, a ręka powędrowała w stronę czoła, wydając cichy odgłos. Facepalm jak się patrzy.
-No po prostu kurwa no nie...-po tych słowach zaczął kręcić głową na boki. W tym czasie Gilbert wystawił dłoń przed siebie, a tuż przed nim jawiła się wielka kula czarnej energii. To na krótką chwilę zasłoniło mu pole widzenia. Cero poleciało, po czym uderzyło z impetem niszcząc ścianę i pozostawiając po sobie wielką dziurę i wyraźnie zaznaczony tor lotu. W oddali dało się też zauważyć oddalający się czarny pocisk. Gdzie jednak był tajemniczy Arrancar? Zniknął? Wystraszył się? Zginął? Na razie śladu po nim nie było. Dopiero po chwili Gilbert poczuł za sobą zimny oddech oponenta...
-Żałosne...

Gilbert -atak
??? - obrona
_________________
Bazowe reiatsu - 49
Aktualne reiatsu - 49
Stan zdrowia: Bez zastrzeżeń.
Escobar Atracador's theme
Escobar's Resurrection Theme
Aspekt Śmierci: Determinacja

Ostatnio zmieniony przez Escobar 2015-03-15, 15:59, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Gilbert 
Pechowiec


Stanowisko: Espada
Wiek: 8
Zanpakutou: Czarny Kot
Ressurection: 160
Wysłany: 2017-07-25, 14:14     

Destrukcyjny pocisk wyfrunął przez świeżą dziurę w ścianie, która powstała pod wpływem małego impaktu. Przeciwnik zniknął z mojego widnokręgu a ja w zadumie obserwowałem zniszczenia, których dokonałem tuż przed chwilą. Mimo swojego niedbalstwa jakim obdarzyłem sytuację w której się znalazłem, byłem na tyle skoncentrowany żeby podjąć szybką reakcję, kiedy tylko mój oponent pojawił się za moimi plecami. Ciepły oddech na moim karku i lodowaty ton głosu jaki włożył w swoją krótką wypowiedź stworzyły całkiem ciekawy kontrast.
- Rotación. - Wystawiłem prawą dłoń przed siebie i szybkim skinieniem dwóch palców zmieniłem trajektorię lotu swojego cero. Czarna kula zakręciła perfekcyjny łuk i w zdwojonym tempie zaczęła zawracać tam, skąd została uwolniona. Wystarczyło zaledwie parę sekund, by pocisk na powrót znalazł się w moim zasięgu. Wiadomo, nie byłem mistrzem sonido, ale moje było na tyle błyskawiczne i precyzyjne by pozwolić mi uniknąć zderzenia z moją własną, śmiercionośną bronią. Teraz stałem twarzą w twarz z czarnoskórym arrancarem, dzielił nas dystans może pięciu metrów. Kula sięgnęła swojego celu, huknęła o jego tors odpychając go do tyłu. Po raz kolejny wystawiłem przed siebie dłoń, tym razem otwartą, zupełnie jakbym chciał zatrzymać obiekt, który hipotetycznie miałby nadciągać w moją stronę. Zaciskając dłoń w pięść uśmiechnąłem się szelmowsko pod nosem.
- Explosión - Pocisk eksplodował powodując przy tym silną falę uderzeniową. Stałem niewzruszony przyglądając się fajerwerkom, nie zwróciłem nawet uwagi na to, że fala uderzeniowa zaczesała mi włosy do tyłu. W salonie zapanowała prawdziwa pożoga. Języki płomieni zaczęły oblizywać dosłownie wszystko co tylko było w ich zasięgu. I jeśli kiedykolwiek ktoś powiedział, że rzucił się w ogień walki, ja postanowiłem dosłownie zinterpretować to stwierdzenie. Dobyłem swojego miecza i rzuciłem się w płomienie by odnaleźć mojego wroga i zadać ostateczny cios. Musiałem działać szybko, dynamicznie i dokładnie. Przedarłem się przez płomienie ochraniając swoją twarz, otaczał mnie teraz płomienny krąg. Temperatura dopasowała się do nastrojów, była wręcz wrząca. Mój przeciwnik stał o własnych siłach, duma próbowała ukryć jego płytki oddech, rany jakich doznał po moim ataku dawały mu się we znaki. Zauważyłem, że obaj dzierżymy rękojeści swoich zanpakutou, zatem następna akcja miała rozegrać to raz na zawsze. On, albo ja. Złożyliśmy się do wypadu i synchronicznie użyliśmy sonido. Czas jakby stanął w miejscu kiedy staliśmy do siebie plecami. Obaj schowaliśmy swoje ostrza. Czułem jak moją klatkę piersiową zalewa gorąca struga krwi, czułem jakby moje serce pompowało Rubikon. Tętno przyspieszyło, odkaszlnąłem juchą. Wata w moich nogach. Zupełnie jakby chciały odmówić posłuszeństwa. Żelazna wola jednak musiała pracować za dwie, skoro nadal nie ugiąłem się, nie podparłem na rękach czy nie skończyłem na kolanach. Usłyszałem tylko głuchy łoskot, ciało mojego przeciwnika uderzyło o ziemię.
- Zerwałeś swoją maskę sto lat za wcześnie chłopcze. - Burknąłem zanim opuściłem salon. Zdaje się, że mieliśmy w Las Noches jakieś pomieszczenia medyczne. Warto by było się tam udać.
[zt]
_________________
Reiatsu baza - 41
Aktualny poziom reiatsu - 23
"Gibbcio theme"
Gilbert's Fight Theme

Stan Zdrowia - Jak nowy.
Aspekt śmierci - Pech
Numer który oznacza piastowaną przeze mnie pozycję w espadzie znajduje się na lewej części mojej twarzy i jest to cyfra "8".
Ostatnio zmieniony przez Gilbert 2017-07-25, 14:18, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Szybka odpowiedź
Użytkownik: 


Wygaśnie za Dni
 
 
 
 
 
 
 



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template bLock v 0.2 modified by Nasedo
Strona wygenerowana w 1,82 sekundy. Zapytań do SQL: 27


Załóż : Własne Forum lub Własną Stronę Internetową